UWAGA!

Drogi Czytelniku,

uprzejmie informujemy, że w związku z wejściem w życie Rozporządzenia o Ochronie Danych Osobowych stworzyliśmy zgodną z nim politykę prywatności. Regulacje RODO zmuszają nas do wystąpienia z prośbą do Ciebie o zaakceptowanie jego postanowień, chociaż z praktycznego punktu widzenia nic się nie zmienia w sposobie korzystania z naszego serwisu.

Jedyną rzeczą, która może budzić Twoje obawy jest profilowanie. Wyjaśniamy, że w naszym przypadku, tak jak dotychczas, skutkuje ono wyłącznie tym, że jeśli uprzednio byłeś/aś na stronie jakiegoś biura podróży, to z dużym prawdopodobieństwem nasi zaufani partnerzy reklamowi tacy jak Google serwować będą banery z widokami złocistych plaż.

Prosimy zapoznać się z polityką prywatności stosowaną na naszej stronie i zaakceptować jej postanowienia.

Może później

Wodowanie albumu „Żeglarze Zalewu Wiślanego”

 
Elbląg, Wodowanie albumu „Żeglarze Zalewu Wiślanego”
Fot. Biblioteka Elbląska

We wtorek, 22 września o godz. 17.00 w Bibliotece Elbląskiej, w sali "U św. Ducha" odbędzie się promocja albumu „Żeglarze Zalewu Wiślanego” zawierającego wspomnienia zalewowych żeglarzy z czasów PRL-u, zilustrowane niesamowitymi czarno-białymi fotografiami. Książka pod red. Mieczysława Krause opuściła właśnie progi drukarni, jest zatem gorącą "nowością". Wśród uczestników spotkania zostanie rozlosowanych pięć egzemplarzy albumu. Wstęp wolny.

W albumie znalazło się aż 444 czarno-białych fotografii i 20 barwnych mapek zakątków Zalewu Wiślanego autorstwa Jerzego Kulińskiego, twórcy wielu żeglarskich locji, czyli opisów akwenów, wybrzeży i portów Bałtyku i okolic. Książka zawiera też wspomnienia dokładnie trzydziestu czterech zalewowych żeglarzy, o realiach Zalewu, morza i żeglowania w PRL-u.

 

Gdzie są chłopcy z tamtych lat?

"A gdzie tamte jachty? Tamci chłopcy tamte jachty kochali. Czuli, że one miały duszę. Zaklętą w urzekających żeglarza liniach i szlachetnym budulcu – dębie, mahoniu, teaku oraz w przygodzie, którą wspólnie przeżyli. Pachniały przedziwną, niepowtarzalną wonią drewna, farb, stęchłej wilgoci, soli – i zęzówki. Były to jachty szybkie, na których żeglowało się efektownie i mokro, zwłaszcza gdy rósł wiatr, fala i przechył. Lecz wtedy w żeglarstwie przygoda liczyła się jeszcze przed wygodą. Ramy czasowe albumu „Żeglarze Zalewu Wiślanego” mieszczą się zasadniczo w latach od 1945 do 1989. Widząc przemijanie zalewowej legendy i ducha dawnych czasów, przez lata narastało we mnie przekonanie, że im wszystkim, moim Przyjaciołom, żyjącym i tym, którzy odeszli na wieczną wachtę, jestem winien zebranie i utrwalenie dostępnych jeszcze wspomnień. Mam bowiem ten przywilej i zaszczyt, że jestem jednym z nich. Jak do tego doszło? Do Elbląga trafiłem w r. 1971, po studiach okrętowych na Politechnice Gdańskiej i niezwłocznie przystąpiłem do Ogniska Wodnego TKKF Zamech, jego sekcji żeglarskiej. Jako kapitan jachtowy, już w następnym sezonie poprowadziłem jacht s/y SZAFIR w rejs krajowy, a za nim nastąpiło wiele dalszych, po Bałtyku i Morzu Północnym. Czynnie, przez lata uczestnicząc nie tylko w pływaniach, ale i w życiu klubowym, środowiskowym i wydarzeniach rangi bojerowych mistrzostw świata, poznałem wielu wspaniałych, ofiarnych ludzi – wspólnie z nimi przeżyłem niemało. To właśnie zrodziło we mnie potrzebę opracowania albumu, by ocalić od zapomnienia korzenie i dorobek zalewowego żeglarstwa. By umożliwić Czytelnikom umiejscawianie opisywanych wydarzeń, oraz przybliżyć wodniakom z głębi kraju akwen Zalewu Wiślanego i związanej z nim Pętli Żuławskiej, w załącznikach zawarty jest unikalny, nigdzie indziej nie publikowany zestaw 20 mapek i planów autorstwa Jerzego Kulińskiego, oraz opisów tras wodnej włóczęgi" (Mieczysław Krause, współautor, redaktor merytoryczny oraz wydawca albumu - opis z okładki książki).

Aleksandra Buła, Biblioteka Elbląska
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
A moim zdaniem...

Przeczytaj też co działo się w Elblągu wcześniej

  • Ciekawe czy znał Pan mojego ojca ? Edwarda Nowik.
  • Ja na pewno. to był niesamowity intelekt żeglarski. W latach 1969 -77 byłem czynnym członkiem klubu. Byłem w załodze s/y Rekin. Podziwiałem Pańskiego ojca, który w tych siermierżnych warunkach budował wspaniałe jednostki. Ostatnia to Katamaran, który był budowany z myślą by był bardzo lekki i szybki. Mam obecnie 74lata, lecz pewnych rzeczy się nie zapomina. Pozdrawiam Krzysztof Niemiec
  • Edwarda Nowika widywałem przelotnie kilka razy, m. in. na wodzie w samotnej żegludze na jednym z jego katamaranów. Sporo o Nowiku wspomina w albumie Bogdan Justyński. Pozdrawiam, Mieczysław Krause.
  • Szkoda, że pan Krause zapomniał o wielu żeglarzach, a tylko koledzy trafili do albumu
Reklama