UWAGA!

Drogi Czytelniku,

uprzejmie informujemy, że w związku z wejściem w życie Rozporządzenia o Ochronie Danych Osobowych stworzyliśmy zgodną z nim politykę prywatności. Regulacje RODO zmuszają nas do wystąpienia z prośbą do Ciebie o zaakceptowanie jego postanowień, chociaż z praktycznego punktu widzenia nic się nie zmienia w sposobie korzystania z naszego serwisu.

Jedyną rzeczą, która może budzić Twoje obawy jest profilowanie. Wyjaśniamy, że w naszym przypadku, tak jak dotychczas, skutkuje ono wyłącznie tym, że jeśli uprzednio byłeś/aś na stronie jakiegoś biura podróży, to z dużym prawdopodobieństwem nasi zaufani partnerzy reklamowi tacy jak Google serwować będą banery z widokami złocistych plaż.

Prosimy zapoznać się z polityką prywatności stosowaną na naszej stronie i zaakceptować jej postanowienia.

Może później

Zamienili altówkę na wiolonczelę

 
Elbląg, Zamienili altówkę na wiolonczelę
fot.Michał Skroboszewski

Artyści z Elbląskiej Orkiestry Kameralnej okres pandemii postanowili wykorzystać na nagranie płyty. „Na warsztat” wzięli jedną z symfonii Mozarta, ale... zamiast altówki zagra wiolonczela. Co z tego wynikło dowiemy się po wakacjach. Zobacz zdjęcia.

Pandemia zdemolowała artystyczne plany wielu instytucji kulturalnych. Artyści stanęli przed pytaniem: co robić w czasach, kiedy kontakt z publicznością jest mocno ograniczony lub nie ma go wcale. Rozwiązań jest wiele: można grać koncerty „do kamery”, a publiczność ogląda to na ekranach swoich komputerów. Można też... nagrać płytę.

I na ten pomysł wpadli elbląscy kameraliści, którzy dziś (9 stycznia) w Szkole Muzycznej rozpoczęli prace nad płytą. Znajdzie się na niej "Symfonia koncertująca Es-dur KV 364 " Wolfganga Amadeusza Mozarta.

- Chcemy w ten sposób uczcić 230 rocznicę śmierci kompozytora – mówi Karolina Nowotczyńska, dyrektor Elbląskiej Orkiestry Kameralnej.

Elbląscy kameraliści szykują jednak niespodziankę. „Normalnie” symfonia jest grana przez orkiestrę symfoniczną, skrzypce i altówkę. Elblążanie altówkę „wymienili” na wiolonczelę.

- To prawdopodobnie pierwsze nagranie w aranżacji na skrzypce, wiolonczelę i orkiestrę symfoniczną w historii – dodaje Karolina Nowotczyńska.

- Partia skrzypiec nie zmieniła się od czasów, kiedy Mozart napisał symfonię. Pierwotna partia altówki była napisana w innym kluczu, z przestrojeniem tego instrumentu. Wtedy ta altówka ciut inaczej brzmi, bardziej jasno. Przeniesienie tej partii na wiolonczelę jest ekstremalnie trudne – wyjaśnił dyrygent Marek Moś, który poprowadzi orkiestrę w nagrywanym utworze. - Z punktu widzenia dyrygenta to nie jest jakaś specjalna trudność

Jak nietrudno się domyślić, bardzo dużo będzie zależało od wiolonczelisty. Na płycie na tym instrumencie zagra Marcin Zdunik, który „Wystąpił jako solista na estradach wielu renomowanych sal, m.in. Carnegie Hall w Nowym Jorku, Cadogan Hall w Londynie i Rudolfinum w Pradze. Wielokrotnie partnerowały mu znakomite zespoły – m.in. Orkiestra Symfoniczna Filharmonii Narodowej w Warszawie, Orkiestrą Kameralną Unii Europejskiej, City of London Sinfonia, Orkiestrą Sinfonia Varsovia i City of London Sinfonia, a także wybitni dyrygenci – np. Andrzej Boreyko, Antoni Wit i Andres Mustonen. Ważną rolę w jego życiu artystycznym odgrywa współpraca z inspirującymi muzykami, m.in. z Nelsonem Goenerem, Gerardem Causse, Krzysztofem Jabłońskim i Krzysztofem Jakowiczem. W ramach festiwalu Chamber Music Connects the World miał przywilej koncertować wspólnie z Gidonem Kremerem i Yuri Bashmetem.” - możemy przeczytać na stronie artysty. Marcin Zdunik przearanżował więc symfonię zamieniając altówkę na wiolonczelę: - To duże wyzwanie instrumentalne. Zawsze marzyłem o tym, żeby ten utwór zagrać. A że łatwiej mi go zagrać na wiolonczeli niż nauczyć się grać na altówce, to wybór rozwiązania był prosty. Wierzę w instytucję aranżu jako sposobu na „drugie życie” utworu. Mimo że symfonia żyje życiem koncertowym i jest wykonywana na całym świecie, to na wiolonczeli brzmi jednak inaczej. Prawdopodobnie brzmi jaśniej, bardziej lirycznie niż na altówce. Moim zdaniem, takie reinterpretacje znanych utworów, arcydzieł muzyki klasycznej są bardzo potrzebne: odświeżają fascynację tymi utworami, pokazuje jak ta sama muzyka może brzmieć zupełnie różnie w różnych ujęciach i za każdym razem pozostaje genialną.

- Zapowiada się ciekawie i interesująco także pod względem historycznym – mówi Marek Moś.

Płyta zostanie wydana najprawdopodobniej po wakacjach. Przypomnijmy, że będzie to trzecia płyta w historii Elbląskiej Orkiestry Kameralnej. Wcześniej elbląscy kameraliści nagrali „Mercadante Doppler Karłowicz” (2011) oraz „Rynek” (2012, nagrana we współpracy z Ryszardem Rynkowskim). Elblążanie są obecni także na płytach innych artystów m.in. Krzysztofa Herdzina – Concerto and Concertino (dwie nominacje do Fryderyków 2019) i Leszka Możdżera.

SM
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
A moim zdaniem...

Przeczytaj też co działo się w Elblągu wcześniej

Reklama