UWAGA!

----

Zbrodnia musi być sexy

 Elbląg, Zbrodnia musi być sexy
fot. AD

Zwłoki należy rozpuścić w kwasie, czy też może zasypać wapnem? Przed tym ciało poćwiartować? A może potraktować je szlifierką, która dość sprawnie powinna poradzić sobie z rozdrobnieniem miękkich części. Przede wszystkim jednak, jak zabić? Nóż i inne banalne urządzenia kuchenne zdecydowanie odpadają. Zbrodnia bowiem musi być sexy. A przynajmniej takiego spektakularnego i widowiskowego przestępstwa oczekują czytelnicy kryminałów.

Moda na powieść kryminalną opanowała świat. Już nie wystarczy kojarzyć Raymonda Chandlera czy Agathę Christie. Podobno w samej Szwecji co roku ukazuje się 50 tytułów pisarzy debiutujących w kryminalnym nurcie! Ogólnoświatowy wybuch miłości i fascynacji zbrodniczo-sensacyjnymi wątkami trwa zatem w najlepsze, świadczy o tym choćby niesamowita popularność twórczości Stiega Larssona. Mikaela Blomkvista – głównego bohatera trylogii „Millenium” – nie znać może chyba tylko ktoś, kto ostatnie pięć lat spędził na innej planecie.
      
       Mężczyzna, który o kryminale wie (prawie) wszystko
      
Wobec tego, jak wytłumaczyć to uwielbienie? Co składa się na dobry kryminał? Dlaczego polski rynek wydawniczy jest konserwatywny i nadal traktuje kryminał jako „męski świat”? Czy można znaleźć wspólne cechy tego gatunku? Co może łączyć głównych bohaterów? I – choć brzmi to nieco przewrotnie – jak czytać kryminały? Przede wszystkim jednak – jak samodzielnie stworzyć kryminalną powieść, która stanie się kolejnym wydawniczym sukcesem? Tego, między innymi, mogli dowiedzieć się uczestnicy warsztatów kryminalnych, które na zakończenie wakacji zorganizowała Biblioteka Elbląska. Trzydniowe wykłady poprowadzone zostały przez Mariusza Czubaja, pisarza uhonorowanego Nagrodą Wielkiego Kalibru dla najlepszej polskiej powieści kryminalnej i sensacyjnej 2008 r. za powieść „21:37”.
       Mariusz Czubaj to wybitny – po trzech dniach wykładów można z całą pewnością użyć tego określenia – znawca tego gatunku literatury. Encyklopedia wiedzy kryminalnej. Już po pierwszym dniu zajęć można było odnieść wrażenie, że nie zna chyba tylko tych kryminalnych powieści, które zostały wydane w północno-wschodnim dialekcie suahili. I to tylko dlatego, że nie zostały jeszcze przetłumaczone na jakiś bardziej przystępny język. Dlatego też uczestnicy warsztatów uznaniem przyjmowali jego uwagi, w skupieniu wysłuchując obszernych wyjaśnień zagadki dotyczącej fenomenu kryminałów.
       Czubaj buntuje się – jak sam pisze w swojej najnowszej książce „Etnolog w mieście grzechu” – przeciwko traktowaniu kryminału jako „literatury z nieprawego łoża, niegodnej namysłu i pióra badaczy”. Podczas spotkań w Bibliotece Elbląskiej prowadzący niejednokrotnie udowadniał, że ów bunt ma solidne postawy. Bo kryminał to nie tylko trup i pościg za zbrodniarzem. To nieraz wielowątkowa historia. Wciągająca opowieść. Przekazuje wiedzę o świecie, o ludziach. Daje możliwość wstępu do takich miejsc i środowisk, których pewnie w realnym życiu nie będziemy mieli okazji lub odwagi odwiedzić. A jak dowiodły warsztaty kryminalne, napisanie dobrej powieści tego typu to nie jest łatwa praca.
      
       Morderstwo to nic trudnego
      
W trakcie warsztatów Mariusz Czubaj nieraz przywoływał stwierdzenie, że w gruncie rzeczy napisanie o morderstwie nie sprawia kłopotów. Teoretycznie. W praktyce bowiem trudności piętrzą zaraz po umieszczeniu zwłok w treści. Jak je uśmiercić, jak nadać temu prawdopodobieństwo? Zbrodnia nie może być zwykła. Choć w Polsce w 90 procentach narzędziem zbrodni jest drobny sprzęt gospodarstwa domowego, to czytelnicy raczej nie tego oczekują. Zabójstwo musi być finezyjnie, tajemnicze, brutalne, barwne. Musi być nietypowo. Poza tym pisarz musi znaleźć bohatera, który będzie miał możliwość wykrycia sprawcy.
       Wymyślając bohatera kryminału, trzeba od razu zastanowić się, czy wykorzystamy go raz, czy też wielokrotnie, tworząc o nim serię opowieści. Kim będzie główna postać? Gdzie będzie pracować, czym zajmować? Będzie ścigać mordercę, to jasne. Ale by jej postępowanie było wiarygodne, musi mieć możliwość nieskrępowanego działania i mieć „zdolności operacyjne”. Zatem prędzej będzie policjantem niż sprzedawcą w warzywniaku. Choć jeśli ktoś wymyśli solidne podstawy do tego wątku, to kto wie, czy taki Pan Marchewka nie podbiłby serc czytelników, czy też ściślej – czytelniczek…
       Po stworzeniu bohatera koniecznie trzeba domalować mu środowisko naturalne, życie osobiste, pasje, a więc to, co będzie tworzyło postać. Nietrudno dostrzec, że ci, którzy walczą ze złem i brutalnością świata, często sami potrzebują pomocy. Sypią się im związki, relacje z rodziną są, delikatnie mówiąc, niepoprawne, a na dodatek często mają skłonności do alkoholu. Mają jednak magnes. Coś, co ich wyróżnia. Jedni uwielbiają operę, inni są specjalistami od boksu, jeszcze inni brydża. Zatem jak już stworzymy bohatera, z całą mapą komplikacji rodzinno-uczuciowo-zawodowych, dodamy do tego odrobinę tajemnicy oraz obdarzymy go świetnym zawodem i wyjątkowymi zainteresowaniami, wystarczy już tylko postawić na jego drodze paskudne morderstwo oraz tchnąć w niego chęć rozwiązania tej parszywej zagadki. Tak – w skrócie – wygląda przepis na świetny kryminał. Proste, prawda?
      
       Jednak perfekcyjne morderstwo nie istnieje
      
Mariusz Czubaj niejednokrotnie przypominał swoim słuchaczom, że autor takich powieści może popuścić wodze fantazji, może w różnych kwestiach się mylić. Są jednak takie obszary wiedzy, które autor – oddający się pisaniu o mordercach, przestępstwach, a co za tym idzie, organach ścigania – musi znać jak katolik dekalog. W przeciwnym razie narazi się na śmieszność i wystawi na ostrą krytykę swojej twórczości.
       Dlatego też podczas tego błyskawicznego „kryminalnego kursu” kandydaci na polskiego Larssona mogli spotkać się między innymi z prokuratorem czy technikami kryminalistyki. Dzięki temu mogli dowiedzieć się, jaki jest podział zadań po odkryciu morderstwa, kto za jakie czynności odpowiada, jakimi narzędziami dysponują technicy, by zebrać jak najwięcej śladów na miejscu zbrodni… I tak jeszcze można by sporo wymieniać.
       Dość powiedzieć, że niektórzy przyszli pisarze po zakończeniu spotkania z technikami kryminalistyki stwierdzili ze smutkiem, iż niektóre pomysły na fabułę zostały przez policjantów niechybnie obalone. Przy tworzeniu następnych historii muszą zatem uwzględnić uwagi specjalistów. Ci jednak dali nadzieję na pozytywne rezultaty poszukiwań morderców przez stworzonych podczas warsztatów bohaterów kryminalnych powieści (czy też – precyzując – ich zaczątków). Nie ma bowiem zbrodni doskonałej. A przy obecnym postępie technologicznym (którym dysponują już nie tylko serialowi detektywi i technicy) szansa na złapanie winowajcy staje się coraz większa. Co cieszy nas, jako obywateli, a początkujących pisarzy kryminalnych zaś zmusza do kreatywności i fantazji.
      
       Elbląg jak Ystad?
      
Szwecja ma Ystad i swojego Wallandera. Może dzięki warsztatom, stworzonymi przez Bibliotekę Elbląską i dofinansowanym ze środków Urzędu Miejskiego w Elblągu, nasze miasto też zasłynie właśnie jako tło kryminalnej serii? Port już mamy, więc teraz wystarczy tylko stworzyć lokalnego stróża prawa i tropiciela niezwykłych zagadek. Być może tego zadania podejmą się uczestnicy warsztatów. Bowiem moc wiedzy, która została przekazana podczas warsztatów, zaowocowała pisarskimi próbami. Uczestnicy odważyli się stworzyć krótkie opowiadania, mogące stać się zarysem do poważnej, „prawdziwej” powieści. Wśród tych wprawek można było zapoznać się między innymi ze zmęczonym życiem prokuratorem, który znajduje część zwłok w pieczywie; uśmiercono tancerkę i podwieszono pod dachem hali, w której występowała; zaś szpetna pracownica zakładu kamieniarskiego, w przypływie zemsty za osobiste niepowodzenia, zmasakrowała śliczną twarz pewnemu mężczyźnie… Rozmawialiśmy po zakończeniu spotkań, z Natalią, pomysłodawczynią samotnej mścicielki, o warsztatach i o tym czy spróbuje rozwinąć swoją postać i stworzyć pełnokrwistą powieść gatunkową:
       – Przyszłam na warsztaty przede wszystkim dla Mariusza Czubaja. Pomijając już kwestię jego pisarstwa, bo tu oceny mogą być tylko subiektywne, to jednak jakkolwiek by nie patrzeć, to jest to mistrz w swoim fachu. Z taką zdrową zazdrością i niebywałym podziwem lubię przysłuchiwać się pasjonatom. A takim właśnie jest Mariusz Czubaj, który rozbraja mnie tak skrupulatnym, tak szczegółowym i różnorodnym „rozbieraniem” kryminału i oglądaniem go pod różnym kątem. Jego wykłady to czysty relaks, ale i inspiracja. Same spotkania w ramach warsztatów z praktykami od kryminalistyki były również ciekawe. Choć – niestety – nie udało się mi uzyskać wskazówek, jak rozpuścić zwłoki w kwasie… Chyba po rozwiązanie tego problemu udam się do nauczycielki chemii. A co do powieści, to kto wie, kto wie… - zakończyła tajemniczo.
      
      
      

Najnowsze artykuły w dziale Kultura

Artykuły powiązane tematycznie

Zamieszczenie następnej opinii do tego artykułu wymaga zalogowania

W formularzu stwierdzono błędy!

Ok
Dodawanie opinii
Aby zamieścić swoje zdjęcie lub avatar przy opiniach proszę dokonać wpisu do galerii Czytelników.
Dołącz zdjęcie:

Podpis:

Jeśli chcesz mieć unikalny i zastrzeżony podpis
zarejestruj się.
E-mail:(opcjonalnie)
A moim zdaniem... (od najstarszych opinii)
  • Super artykuł :) Załuję, że nie poszłam na te warsztaty. ..
  • też żałuję, szkoda ze nikt tego nie nagłośnił jak trzeba :/
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0
    0
    szkoda...(2010-08-31)
  • ja lubie ogladac Colombo on akumuluje wszystkie dobrw wartosci. ..
  • warsztaty nic nie pomoga, trzeba urodzic sie z talentem. ..
  • Na warsztatach nbyły osoby z talentem. Warsztaty tylko doskonalą ich wiedze odnośnie rodzajów smierci i gnicia ciał :)
  • Pod wpływem tego artykułu od razu obejrzałam film "Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet". Teraz biorę sie do ksiażki. Dziękuję autorce artykułu za nakierownie mnie w tą stronę :) BYło warto. Salander jest od teraz moją wieczną ideolką. To dzieki Pani, pani Redaktor :)
  • Echh. .. .No nie mogę, jaki ten Czubaj przystojny. ..
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0
    0
    Echhhh(2010-09-02)
  • a ja nie czytam kryminałów, funkcjonowanie w tym mieście dostarcza wystarczającej dawki i to nie tylko kryminału zarobić na chleb to dopiero kryminałem pachnie
  • Taki wstęp do artykułu nie powinien być na stronie głównej!!!!ten wstęp czytały moje dzieci
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0
    0
    filmad(2010-09-02)
  • Och, och! To dopiero zbrodnia! Cóż, teraz nie masz wyjścia. Musisz się mieć na baczności i wypełniać obowiązki rodzicielskie na 150%! W przeciwnym razie dziecko będzie wiedziało jak cię załatwić; -)
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0
    0
    samotna_mścicielka :)(2010-09-02)
  • MOje dziecko widziało dziś na mieści napis na sklepie- Sklep Mięsny, i po d spode- noga z kurczaka- 5zł/kg. To dopiero dla małego był szok. To jest powód to traumy dizecięcej!!!!! Mały nie może zrozumiec o co chodzi z tą nogą, . Płączę po nocach. Co tam słowo sexy- seksualność dziecieca jest szeroko opisywanym zajwiskiem w psychologii rozwojowe, wiec spoko :)
Reklama