UWAGA!

Drogi Czytelniku,

uprzejmie informujemy, że w związku z wejściem w życie Rozporządzenia o Ochronie Danych Osobowych stworzyliśmy zgodną z nim politykę prywatności. Regulacje RODO zmuszają nas do wystąpienia z prośbą do Ciebie o zaakceptowanie jego postanowień, chociaż z praktycznego punktu widzenia nic się nie zmienia w sposobie korzystania z naszego serwisu.

Jedyną rzeczą, która może budzić Twoje obawy jest profilowanie. Wyjaśniamy, że w naszym przypadku, tak jak dotychczas, skutkuje ono wyłącznie tym, że jeśli uprzednio byłeś/aś na stronie jakiegoś biura podróży, to z dużym prawdopodobieństwem nasi zaufani partnerzy reklamowi tacy jak Google serwować będą banery z widokami złocistych plaż.

Prosimy zapoznać się z polityką prywatności stosowaną na naszej stronie i zaakceptować jej postanowienia.

Może później

Goli nie było, ale punkt jest

 
Elbląg, W Pruszkowie padł remis
W Pruszkowie padł remis (fot. Anna Dembińska, arch. portEl.pl)

Nie doczekaliśmy się goli w dzisiejszym meczu Znicza Pruszków przeciwko Olimpii Elbląg. Po przeciętnym spotkaniu oba zespoły podzieliły się punktami. W pierwszej połowie żółto-biało-niebieskich dwukrotnie słupek uratował od straty bramki. Znicz Pruszków - Olimpia Elbląg 0:0.

Podczas jednego z treningów w tygodniu poprzedzającym mecz ze Zniczem Pruszków, Michał Miller doznał kontuzji, która wyeliminowała go z dzisiejszego spotkania. Na jego miejsce trener Adam Nocoń wysłał na murawę Michała Kiełtykę. Za pauzującego za czerwoną kartkę Michała Balewskiego pojawił się Daniel Morys. Czyli niespodzianek w składzie Olimpii nie było. W podstawowym składzie – dwóch młodzieżowców. To informacja w kontekście sugerowanej w środowym liście otwartym zarządu Olimpii grze większą ilością zawodników zdobywających punkty w klasyfikacji Pro Junior System.

Samo spotkanie nie było porywającym widowiskiem, na co wpływ miała wysoka temperatura w Pruszkowie. Co oczywiście nie oznaczało, że żadna z drużyn nie była zainteresowana zwycięstwem. Pierwszy do ataków przystąpił Znicz. W 8. minucie groźne dośrodkowanie Pawła Moskwika zostało zablokowane przez obrońców drużyny gości. Kilka minut później atakował Patryk Czarnowski, ale jego strzał okazał się niecelny.

Znicz powinien prowadzić w 21. minucie, kiedy Sebastian Madejski był bezradny po silnym strzale (są też opinie, że to było nieudane dośrodkowanie) z prawej flanki w wykonaniu Arkadiusza Pyrki. Strzał nie do obrony, ale ostatecznie piłka trafiła w słupek i kamień Olimpijczykom spadł z serca. Niecałe 10 minut później można było obejrzeć podobną sytuację: dośrodkowanie z prawej strony trafiło w słupek i skończyło się na rzucie rożnym dla gospodarzy.

Znicz próbował atakować skrzydłami, chcąc wykorzystać brak doświadczenia Daniela Morysa na prawej obronie. Olimpia ograniczyła się do szybkich kontrataków. Kilkakrotnie Cezary Demianiuk wykorzystał swoją szybkość, brakowało jednak postawienia kropki nad „i”. Trzeba też wspomnieć o próbie wykorzystania stałego fragmentu gry. W 25. minucie Oleksij Prytuliak z rzutu wolnego wysłał piłkę na głowę Michała Kiełtyki, ale ten strzelił nad poprzeczką.

W drugiej części meczu gra się nie zmieniła. Żadna z drużyn nie potrafiła pokonać bramkarza rywali. Sebastian Madejski zaprezentował to samo, co w poprzednich meczach, czyli równą, wysoką formę. To już oczywista oczywistość. Więcej emocji było w ostatnim kwadransie, kiedy gospodarze stworzyli sobie kilka dobrych sytuacji do zdobycia bramki. W 78. minucie Patryk Czarnowski znalazł się w polu karnym Olimpii, ale nie trafił w światło bramki. Gospodarze piłkę meczową mieli w 84. minucie, kiedy bramkarz Olimpii efektownie (a co najważniejsze efektywnie) interweniował po główce Pawła Moskwika. W doliczonym czasie gry jeden z piłkarzy Znicza mógł jeszcze zmienić wynik spotkania, ale główkował nad poprzeczką.

Z okazji Olimpii warto wspomnieć o sytuacji z 60 minuty. Daniel Morys podał ze skrzydła do Cezarego Demianiuka, ten mógł huknąć z dystansu, ale nie trafił w piłkę. Skrzydłowy Olimpii cały mecz szukał okazji do wpisania się na listę strzelców. W 89. minucie kolejny rajd, ale piłka padła łupem strzegącego bramki gospodarzy Bartłomieja Gradeckiego.

Kolejny mecz podopieczni Adama Noconia rozegrają w środę w Elblągu. Ich rywalem będzie Gryf Wejherowo.

 

Znicz Pruszków – Olimpia Elbląg 0:0

 

Olimpia: Madejski – Morys, Wenger, Lewandowski, Sedlewski, Krasa, Kuczałek, Kiełtyka, Prytuliak, Demianiuk, Brychlik (87' Jabłoński)

 

Zobacz tabelę II ligi

 

Elbląska Gazeta Internetowa portEl.pl jest patronem medialnym ZKS Olimpia Elbląg

SM
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
A moim zdaniem...
Reklama