UWAGA!

----

Karol Przybyła: „Ocena musi być przez pryzmat wyniku” (komentarze pomeczowe)

 Elbląg, Karol Przybyła: „Ocena musi być przez pryzmat wyniku” (komentarze pomeczowe)
fot. Anna Dembińska

Inauguracja sezonu przyniosła zupełnie odmienne nastroje. W Wiśle II Płock panowała satysfakcja po odwróceniu losów meczu, w Olimpii rozczarowanie wynikiem, ale też przekonanie, że zespół pokazał elementy, na których można budować.

Pobudka po straconej bramce

Trener Wisły II Płock Damian Kijek przyznał, że do przerwy jego zespół widział jeszcze spore rezerwy w swojej grze.

– Pierwsza połowa była bezbramkowa i właśnie w przerwie powiedzieliśmy sobie, że mimo wyniku 0:0 nie możemy dać się uśpić i aby później nie czuć niedosytu, bo czuliśmy, że jest jeszcze sporo rezerw, żeby w drugiej połowie poprawić naszą grę. Paradoksalnie, mimo że straciliśmy bramkę, dobrze się stało, że była dla nas taką mocną pobudką. Wiedzieliśmy już, że nie ma czego bronić.

Szkoleniowiec gości zwrócił uwagę na rolę zawodników wprowadzonych z ławki.

– Odwróciliśmy ten mecz. Myślę, że wykorzystaliśmy szeroką ławkę i szeroki skład. Świetne wejście dali zmiennicy, którzy na pewno ożywili naszą grę. Wiadomo, że warunki były dziś dosyć ciężkie i ciepłe, więc ich wejście było bardzo ważne. Szacunek dla drużyny, że odwróciła wynik, i dla Marcina Kościeleckiego, który zdobył swoje pierwsze bramki u nas, w Wiśle Płock, na poziomie trzeciej ligi. Szacunek dla całej drużyny.

Zdaniem Damiana Kijka zwycięstwo nad Olimpią jest dobrym sygnałem na początek rozgrywek.

– Na pewno była to dla nas bardzo fajna inauguracja i bardzo dobry prognostyk. Graliśmy z bardzo dobrym zespołem jak na warunki tej ligi. Olimpia jest wzmocniona, śledziliśmy wszystko, co działo się w Elblągu. Uważam, że spokojnie będzie funkcjonowała w górnych rejonach tabeli.

 

Wynik rozczarowuje, są też pozytywy

Zupełnie inaczej spotkanie oceniał trener Olimpii Karol Przybyła, który podkreślał, że końcowy rezultat przesłonił wiele dobrych momentów w wykonaniu jego drużyny.

Ocena musi być przez pryzmat wyniku. Wynik końcowy jest niestety dla nas niekorzystny. Jest dużo elementów, o których można powiedzieć, że były pozytywne i że to, co robiliśmy przez ostatnie pięć tygodni, będzie procentowało. Natomiast końcowy wynik jest dla nas rozczarowujący.

Największy niedosyt szkoleniowca budziły bramki stracone po stałych fragmentach gry.

– Zwłaszcza sposób, w jaki straciliśmy bramki. Padły one po stałych fragmentach gry, mimo że dużo nad tym pracowaliśmy. To nas boli, bo myślę, że te elementy mieliśmy dosyć dobrze zorganizowane, poukładane i przeanalizowane pod kątem przeciwnika.

Mimo porażki trener widzi potencjał do rozwoju zespołu.

– Na pewno jeszcze dużo pracy przed nami. Zespół trenuje razem dopiero pięć tygodni, ale nie wszyscy zawodnicy byli z nami przez cały ten okres. Dołączali w różnych momentach. Mamy jeszcze sporo do poprawy, ale widzę też pozytywne rzeczy i wierzę, że będziemy szli w dobrym kierunku.

Przybyła pozytywnie wypowiedział się również o rywalu.

– Wiedzieliśmy, że Wisła II to solidny zespół. To młodzi zawodnicy, ale z dużym potencjałem. W poprzednim sezonie zajęli szóste miejsce, z tego co pamiętam, więc jest to drużyna z ligowej czołówki. To, że potrafiliśmy się jej postawić i prowadziliśmy w tym meczu, daje nam też pozytywny obraz i nadzieję przed kolejnymi spotkaniami.

 

Głos z boiska

Podobnie spotkanie ocenił kapitan Olimpii Dawid Wierzba, który uważa, że do momentu utraty prowadzenia wszystko przebiegało zgodnie z planem.

– Do momentu strzelenia bramki mecz przebiegał tak, jak sobie założyliśmy. Wiedzieliśmy, że Wisła II Płock to zespół bardzo mocny w posiadaniu piłki i bardzo groźny w fazach przejściowych. Zresztą dzisiaj to pokazywali. Po szybkich atakach bardzo szybko i skutecznie wchodzili pod naszą bramkę. Tak naprawdę mecz ułożył się dla nas idealnie. Strzeliliśmy bramkę na 1:0, ale na własne życzenie straciliśmy kontrolę nad przebiegiem gry.

Kapitan żółto-biało-niebieskich nie ukrywał, że kluczowe były błędy przy straconych bramkach.

– Nie możemy tracić bramki po aucie w sytuacji, gdy zawodnik rywali przyjmuje sobie piłkę głową i oddaje strzał. To jest błąd, który na tym poziomie jest niewybaczalny.

Mimo rozczarowania docenił zaangażowanie całego zespołu.

– Mimo wszystko uważam, że spotkanie można uznać za pozytywne. Nie widziałem ani jednej osoby, która odstawiałaby nogę w jakiejkolwiek sytuacji. Nawet w 90. minucie wszyscy wracali za piłką, wszyscy byli zaangażowani. Momentami była już z tego nawet pewna dezorganizacja, ale wynikała ona z ambicji chłopaków i chęci odwrócenia wyniku tego meczu.

Na zakończenie odniósł się do procesu budowy nowego zespołu.

– Na pewno. Nawet jeśli weźmiemy pod uwagę dzisiejszy skład, to pięciu albo sześciu zawodników nie było z nami w poprzednim sezonie. Wiadomo, że niektórzy z nich grali już kiedyś w Olimpii, ale nasz pomysł na grę jest teraz trochę inny. Zgranie jest potrzebne. Mieliśmy krótki okres przygotowawczy, a zawodnicy dołączali do zespołu w różnych momentach. Jedni wcześniej, inni później. Widać jeszcze, że nie jesteśmy zgrani, ale mam nadzieję, że z każdym kolejnym meczem będzie coraz lepiej.

 

W piątek, 7 sierpnia o godzinie 17., Olimpia ponownie wystąpi przed własną publicznością na stadionie przy ul. Skrzydlatej 1A. Rywalem żółto-biało-niebieskich będzie Polonia Lidzbark Warmiński.

 

Elbląska Gazeta Internetowa portEl.pl jest patronem medialnym ZKS Olimpia Elbląg


Najnowsze artykuły w dziale Olimpia

Artykuły powiązane tematycznie

Zamieszczenie następnej opinii do tego artykułu wymaga zalogowania

W formularzu stwierdzono błędy!

Ok
Dodawanie opinii
Aby zamieścić swoje zdjęcie lub avatar przy opiniach proszę dokonać wpisu do galerii Czytelników.
Dołącz zdjęcie:

Podpis:

Jeśli chcesz mieć unikalny i zastrzeżony podpis
zarejestruj się.
E-mail:(opcjonalnie)
Reklama