UWAGA!

Drogi Czytelniku,

uprzejmie informujemy, że w związku z wejściem w życie Rozporządzenia o Ochronie Danych Osobowych stworzyliśmy zgodną z nim politykę prywatności. Regulacje RODO zmuszają nas do wystąpienia z prośbą do Ciebie o zaakceptowanie jego postanowień, chociaż z praktycznego punktu widzenia nic się nie zmienia w sposobie korzystania z naszego serwisu.

Jedyną rzeczą, która może budzić Twoje obawy jest profilowanie. Wyjaśniamy, że w naszym przypadku, tak jak dotychczas, skutkuje ono wyłącznie tym, że jeśli uprzednio byłeś/aś na stronie jakiegoś biura podróży, to z dużym prawdopodobieństwem nasi zaufani partnerzy reklamowi tacy jak Google serwować będą banery z widokami złocistych plaż.

Prosimy zapoznać się z polityką prywatności stosowaną na naszej stronie i zaakceptować jej postanowienia.

Może później

Kryzys trwa...

 
Elbląg, Kryzys trwa...
fot. Michał Skroboszewski

Nie potrafili Olimpijczycy pokonać dziś bramkarza Hutnika Kraków. Żółto-biało-niebieskim brakowało pomysłu na strzelenie bramki mogącej zapewnić zwycięstwo. Goście wykorzystali jedną sytuację w końcowych minutach i z Elbląga wywożą komplet punktów. Olimpia Elbląg - Hutnik Kraków 0:1.  Zobacz więcej zdjęć.

Hutnik Kraków przyjechał do Elbląga nie przegrać i zdobyć pierwsze punkty poza Krakowem. Olimpia chciała wygrać. Ale w przypadku żółto-biało-niebieskich można powiedzieć, że dobrymi chęciami to jest piekło wybrukowane.

Olimpijczycy zaczęli z animuszem, rzucili się do ataku, nie dopuszczali rywali do kontr. I tak przez pierwsze 30 minut. Brakowało kropki nad i - tego co jest istotą piłki nożnej czyli goli. Gospodarze potrafili dojść do sytuacji strzeleckiej, ale zamiast strzelać szukali jeszcze ciekawszego rozwiązania i finalnie kończyło się na niczym. Kilka razy było gorąco pod bramką Dawida Smugi, ale na tablicy świetnej wynik wciąż był ten sam.

Po 30 minutach goście stwierdzili, że ich plan na bezbramkowy remis może się powieść i przeszli do bardziej zdecydowanych ataków. Mecz się wyrównał, chociaż nie można powiedzieć, że strzegący bramki Olimpii Bartosz Przybysz miał dużo pracy.

W drugiej połowie obraz gry nie uległ zmianie. Olimpia atakowała, warto tutaj odnotować sytuację z 51. minuty, kiedy Oskar Kordykiewicz dośrodkował do Michała Ressela, a ten strzelił niecelnie. Po stronie gości: sytuację z 67. minuty, kiedy Bartosz Przybysz przeniósł nad poprzeczką strzał Łukasza Kędziory. Trener Olimpii Łukasz Kowalski szans na odmienienie wyniku szukał w zmianach, o niektórych z nich trzeba napisać, że były wymuszone. Jak poważne, okaże się w następna sobotę, kiedy będzie wiadomo kto musi pauzować w meczu z GKS-em Katowice.

Remis nie zadowalał Olimpii, ale jak się miało okazać, Olimpijczycy nie wywalczyli w tym meczu nawet punktu. W 85. minucie Dawid Linca poradził sobie z obrońcami gospodarzy w lewym narożniku boiska, dośrodkował w pole karne. A tam Patryk Kieliś strzelił jedyną jak się miało okazać bramkę w tym meczu. Bramkę, która odebrała Olimpii nawet jeden punkt.

W kolejnym meczu Olimpijczycy na własnym boisku podejmą GKS Katowice. Być może w żółto-biało-niebieskich barwach zadebiutuje doświadczony skrzydłowy, który ma podpisać kontrakt z elbląską drużyną w poniedziałek.

 

Olimpia Elbląg - Hutnik Kraków 0:1 (0:0)

Bramki: Kieliś (85. min.)

 

Olimpia: Przybysz - Sedlewski, Lewandowski, Wenger, Kiełtyka, Zyska, Krasa, Ressel (63‘ Bohm), Poliński, Kordykiewicz (63‘ Filipczyk), Surdykowski (55‘ Styś)

 

Zobacz tabelę II ligi

 

Elbląska Gazeta Internetowa portEl.pl jest patronem medialnym ZKS Olimpia Elbląg

SM
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
A moim zdaniem...

Przeczytaj też co działo się w Elblągu wcześniej

Reklama