Chce mniejszej kary za śmiertelne postrzelenie kolegi

Sprawa Wojciecha J., skazanego na dwa lata pozbawienia wolności za postrzelenie w Krzewsku Andrzeja J. z przerobionej broni hukowej, ponownie trafi na wokandę. Zajmie się nią Sąd Apelacyjny w Gdańsku. Wojciech J. wniósł o złagodzenie kary.
Przypomnijmy, że wyrok w tej sprawie zapadł przed Sądem Okręgowym w Elblągu 29 stycznia br. Sąd uznał mężczyznę winnym nie zabójstwa, bo o to oskarżała Wojciecha J. prokuratura, lecz nieumyślnego spowodowania śmierci i wymierzył mu dwa lata pozbawienia wolności. Zaliczył jednocześnie mężczyźnie na poczet tej kary czas spędzony w areszcie tymczasowym. Sąd znalazł kilka okoliczności łagodzących dla Wojciecha J., m.in. przyznanie się do sprawstwa (ale nie do zabójstwa), wyrażenie skruchy oraz wezwanie pomocy medycznej. Wyrok nie był prawomocny i sprawa trafi w listopadzie do Sądu Apelacyjnego w Gdańsku.
- Obrońca Wojciecha J. wnosi o zmianę wyroku poprzez obniżenie kary pozbawienia wolności do roku oraz warunkowe zawieszenie wykonania orzeczonej kary pozbawienia wolności na okres próby wynoszący 3 lata – informuje Anna Kanabaj - Michniewicz z Sądu Apelacyjnego w Gdańsku.
Przypomnijmy, jak doszło do tego tragicznego zdarzenia. Wojciech J. i Andrzej J. byli dobrymi znajomymi, razem również pracowali wykonując usługi budowlane. Wojciech J. wielokrotnie był w domu Andrzeja J. Jak opisywała tragiczne zdarzenie wydarzenie prokuratura, mężczyźni zażyli narkotyki, potem Andrzej J. zaproponował wspólne strzelanie z broni. Najpierw strzelali do śmietnika oraz do tarczy. Potem Andrzej J. zaproponował oddanie z broni, załadowanej gilzą papierosową, strzału do oskarżonego Wojciecha J., aby „sprawdzić czy strzał taki jest dla człowieka bolesny". Wojciech J. nie zgodził się na to.
Wtedy Andrzej J. zaproponował, aby to oskarżony strzelił do niego. Wojciech J. zgodził się, wziął broń załadowaną przez pokrzywdzonego i z odległości 3-4 metrów oddał strzał w stronę jego brzucha w okolicę żeber. Pokrzywdzony od razu źle się poczuł, złapał się za brzuch i ukląkł przy fotelu. Na miejsce wezwano zespół ratownictwa medycznego. Mimo podjętej akcji reanimacyjnej nie udało się przywrócić funkcji życiowych Andrzeja J. i stwierdzono jego zgon. Prokuratura opisywała, że oskarżony ukrył broń, a przybyłym na miejsce służbom, w tym funkcjonariuszom policji mówił, że przebywał w innym pomieszczeniu kiedy pokrzywdzony przyszedł do niego, złapał się na brzuch i zasłabł z nieznanych mu przyczyn. Pozostałe osoby przebywające na terenie posesji nie były świadkami zdarzenia i nie miały wiedzy na temat przyczyn nagłego zasłabnięcia pokrzywdzonego. Dopiero podczas dalszych czynności ujawniono, że okoliczności zdarzenia były inne, a pokrzywdzony mógł zostać postrzelony.
Rozprawa przed Sądem Apelacyjnym w Gdańsku odbędzie się 20 listopada.
Ze względu na charakter sprawy komentowanie artykułu jest wyłączone.