Co wydarzyło się w jednostce wojskowej przy Łęczyckiej (wracamy do tematu)

Znamy więcej szczegółów na temat wydarzeń, jakie miały miejsce w poniedziałek po południu w jednostce wojskowej przy ul. Łęczyckiej. Zatrzymanymi w sprawie wywołania fałszywego alarmu okazali się 31-letni Radosław H. i 54-letni Marek H. Nie są żołnierzami, nie są powiązani w żaden sposób z wojskiem. Obu postawiono zarzuty, mają dozór policji i zakaz opuszczania kraju.
O sprawie pisaliśmy w poniedziałek wieczorem. W efekcie alarmu w 16 Pułku Logistycznym przy ul. Łęczyckiej służby zablokowały całą ulicę przy jednostce i sprawdzały, czy nie doszło do podłożenia na terenie jednostki ładunku wybuchowego. Dzisiaj znamy więcej szczegółów tej sprawy. W sprawie podejrzanych jest dwóch mężczyzn - 31-letni Radosław H. i 54-letni Marek H.
- Działając wspólnie i w porozumieniu wiedząc, że zagrożenie nie istnieje, stworzyli sytuację mającą wywołać przekonanie istnienia zagrożenia życia lub zdrowia wielu osób lub mienia w znacznych rozmiarach, w ten sposób, że Radosław H. umieścił w skrytce depozytowej znajdującej się na biurze przepustek przedmiot przypominający kostkę, zamknął ją na klucz, który wrzucił do studzienki kanalizacyjnej, oddalając się w kierunku pojazdu kierowanego przez Marka H. którym wspólnie odjechali, czym wywołał czynność organu mającą na celu uchylenie zagrożenia, tj. o czyn określony w art. 224a § 1 k.k. – informuje Daniel Brodowski, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Olsztynie.
Postępowanie prowadzi Dział do Spraw Wojskowych Prokuratury Rejonowej Olsztyn – Południe. Obu mężczyznom prokurator postawił zarzut spowodowania fałszywego alarmu. Jak informuje Daniel Brodowski, Radosław H. przyznał się do przedstawionego mu zarzutu i złożył wyjaśnienia. Natomiast Marek H. nie przyznał się do zarzutu. Złożył wyjaśnienia, w których podał, że jedynie odebrał Radosława H. z okolic jednostki wojskowej i nie miał świadomości, co zrobił Radosław H.
- Wyjaśnienia podejrzanych są obecnie procesowo weryfikowane. Wobec obu podejrzanych prokurator zastosował wolnościowe środki zapobiegawcze w postaci m.in. dozoru policji i zakazu opuszczania kraju – dodaje Daniel Brodowski. - Przeprowadzone czynności wykazały, iż przedmiot pozostawiony w skrzynce depozytowej nie stanowił zagrożenia dla życia lub zdrowia ludzi. Z dotychczasowych ustaleń wynika, iż zdarzenie było najprawdopodobniej wybrykiem chuligańskim.
Obu mężczyznom grozi od 6 miesięcy do lat 8 więzienia.