UWAGA!

Oskarżony o próbę zabójstwa proponuje ofierze pieniądze i pomoc w zakupach

 Elbląg, Proces Jacka G.,
Proces Jacka G., fot. Anna Dembińska

W czwartek (5 listopada) przed sądem stanął oskarżony o usiłowanie zabójstwa Jacek. G. Mężczyzna przez 12 lat ukrywał się za granicą, ścigany był listem gończym. Zatrzymano go w marcu, gdy przyjechał do Polski. - Jest mi wstyd i żal za to, co się stało. Wróciłem do Polski sam, z własnej woli, żeby po prostu odbyć karę, bo takie zachowanie nie powinno mieć miejsca - przekonywał dzisiaj w sądzie.

48-letni Jacek G. jest oskarżony o zbrodnię sprzed 12 lat. Miał w jednym z elbląskich lokali ugodzić nożem innego mężczyznę w okolicy głowy i szyi, po czym uciekł z miejsca zdarzenia, spakował się i wyjechał za granicę. Ścigany listem gończym wpadł w ręce policji w marcu tego roku, gdy wrócił do Polski.

W czwartek przed Sądem Okręgowym w Elblągu odbyła się pierwsza rozprawa. Sąd wyłączył jej jawność na czas przesłuchania pokrzywdzonego i jednego ze świadków, gdyż w zeznaniach tych osób poruszane są kwestie mogące naruszyć ważny interes prywatny pokrzywdzonego, związany z jego stanem zdrowia. Sąd nie uwzględnił również wniosku obrony o skierowanie tej sprawy do mediacji.

Prokuratura oskarża Jacka G. o usiłowanie zabójstwa.

- Działając z zamiarem ewentualnego pozbawienia życia dwukrotnie ugodził pokrzywdzonego nożem w okolicę szyi i głowy, wskutek czego pokrzywdzony doznał rany kłutej powłokowej oraz rany kłutej szyi penetrującej i uszkadzającej struktury kręgosłupa szyjnego oraz rdzenia kręgowego [...], które to obrażenia spowodowały ciężkie uszczerbki na zdrowiu pokrzywdzonego w postaci choroby realnie zagrażającej życiu, lecz zamierzonego celu nie osiągnął z uwagi na udzieloną pokrzywdzonemu pomoc medyczną – odczytał akt oskarżenia prokurator.

Dziś Jacek G. odmówił składania wyjaśnień przed sądem. Tłumaczył się niepamięcią i tym, że „nie chce się pogrążać.” Podtrzymał wyjaśnienia złożone podczas śledztwa, ale nie przyznał się do próby dokonania zabójstwa.

- Tamtej nocy poszliśmy do baru. Poszedłem z moją byłą dziewczyną i znajomymi. Wypiliśmy trochę alkoholu, trochę drinków. Obawiam się, że ktoś dosypał mi coś prawdopodobnie do drinka, ponieważ ja potrafię wypić, a wtedy po którymś drinku zgasło mi światło i nic nie pamiętam. Pamiętam tylko, że źle się poczułam i wyszedłem z baru. Co potem się działo? Nie pamiętam. Ktoś potem mnie uświadomił, co się stało. Ktoś to widział. Barmanka z pubu chyba zadzwoniła na policję – przytaczała wyjaśnienia złożone podczas śledztwa przez Jacka G. przewodnicząca składu sędziowskiego sędzia Patrycja Wojewódka.

Podczas składania wyjaśnień Jacek G. zaoferował też wypłacenie poszkodowanemu pieniędzy.

- Chciałabym wpłacić pokrzywdzonemu 10 tys. zł teraz, a po odbyciu kary chciałabym zapłacić kolejne 40 zł tys. w ratach, bo będę musiał podjąć pracę. Ponadto chciałabym go wspomóc w codziennych sprawach, na przykład w robieniu zakupów – przytaczała wyjaśnienia Jacka G. przewodnicząca składu sędziowskiego.

Oskarżony przepraszał dziś poszkodowanego i jego najbliższych.

- Jest mi wstyd i żal za to, co się stało. Wróciłem do Polski sam, z własnej woli, żeby po prostu odbyć karę, bo takie zachowanie nie powinno mieć miejsca. Mam nadzieję, że będę mógł się kiedyś jakoś zrekompensować – mówił dziś w sądzie.

Jackowi G. grozi od 10 lat więzienia do dożywocia


Najnowsze artykuły w dziale Prawo i porządek

Artykuły powiązane tematycznie

Zamieszczenie następnej opinii do tego artykułu wymaga zalogowania

W formularzu stwierdzono błędy!

Ok
Dodawanie opinii
Aby zamieścić swoje zdjęcie lub avatar przy opiniach proszę dokonać wpisu do galerii Czytelników.
Dołącz zdjęcie:

Podpis:

Jeśli chcesz mieć unikalny i zastrzeżony podpis
zarejestruj się.
E-mail:(opcjonalnie)
A moim zdaniem...
Reklama