Akcja zima. "Czas skończyć z fikcją rozdrabniania odpowiedzialności"

- Po legendarnym już zaskoczeniu zimą, zarządcy dróg zaczęli sobie całkiem nieźle radzić z odśnieżaniem jezdni. Większość ulic w Elblągu staje się przejezdna wkrótce po opadach, a w dłuższej perspektywie nawierzchnie głównych ulic wyglądają prawie tak jak w lecie. Niestety, w kontraście do jezdni, chodniki pozostają nierzadko w fatalnym stanie. Właściciele i zarządcy dbają o nie w bardzo różny sposób - napisał do nas pan Stefan (nazwisko do wiad. redakcji), elblążanin.
W niektórych miejscach chodniki są całkowicie oczyszczone i suche, w innych zupełnie znikają pod zamarzniętym śniegiem, lodem lub zaspami. Często zarządca odśnieżający swój odcinek powoduje zablokowanie przyległych odcinków. Nagminne jest również blokowanie przejść dla pieszych i przystanków autobusowych śniegiem zebranym podczas odśnieżania jezdni. Nierzadko przejście kilkudziesięciu metrów oznacza kilkukrotną zmianę nawierzchni, pokonywanie licznych przeszkód i ryzyko upadku.
Obowiązujące w Polsce absurdalne przepisy zobowiązują właściciela nieruchomości przyległej do chodnika do odśnieżania go. Dla mieszkańców, zwłaszcza osób starszych, jest to często problematyczne. Czasem właściciel wyjechał lub w ogóle nie korzysta z nieruchomości i w sposób zrozumiały nie ma żadnej motywacji, aby ponosić koszt i wysiłek utrzymania publicznej infrastruktury. Sprawa dotyczy także biznesów i instytucji, dla których publiczny chodnik wcale nie musi być priorytetem.
Taki sposób utrzymania chodników jest pozbawiony jakiejkolwiek koordynacji i nie traktuje ich jako jednolitych ciągów komunikacyjnych. O ile jezdnie są odśnieżane i utrzymywane przez zarządców dróg w sposób skoordynowany, to chodniki, mimo że pozostają w zarządzie tych samych instytucji, są pozostawione osobom trzecim bez ustalenia czy właściciel ma możliwość ten chodnik utrzymać, ani w jaki sposób powinien to zrobić. W tej chwili ci nieliczni właściciele, którzy starają się wykonywać swoje zobowiązania, ponoszą koszty wszystkich korzystających z przestrzeni publicznej, podczas gdy przestrzeń publiczna i tak jest niedostępna z powodu tych, którzy się do swoich obowiązków nie przykładają.
Taka sytuacja jest zupełnie nieefektywna. Straż Miejska powinna reagować na przypadki źle odśnieżonych chodników, ale działając na podstawie zgłoszeń mieszkańców nie ma szans na skoordynowanie sytuacji w całym mieście. Pod warunkiem, oczywiście, że mandat do 500 PLN stanowi motywację dla instytucji, która na utrzymanie swojego odcinka często musi wydać dużo większe kwoty.
Efektem tej sytuacji jest niedostępność chodników dla osób niepełnosprawnych ruchowo, prowadzących wózki dziecięce czy o mobilności ograniczonej w inny sposób. O ile dla zdrowej, sprawnej, dorosłej osoby korzystanie z nieodśnieżonego chodnika może dodawać uroku zimowej porze, to dla osób niepełnosprawnych czy matek z dziećmi dostęp do wielu miejsc jest de facto fizycznie zablokowany.
Drogi dla rowerów również bywają ignorowane przez zarządców dróg. Często mówi się o rowerze jako o sezonowym środku transportu - jednak to infrastruktura jest sezonowa. Na ulicach wciąż widać rowerzystów którzy dzielnie radzą sobie z problemami, które dla kierowców samochodów zostają rozwiązane natychmiast po opadach śniegu.
Dumnie ogłoszona Akcja Zima 2025/2026 w sposób teoretyczny zakłada utrzymanie przestrzeni publicznej w dobrym stanie. Na papierze wszystko wygląda dobrze i jest zgodne z przepisami. W praktyce, osoby o specjalnych potrzebach przez część roku nie mogą się swobodnie poruszać po naszych ulicach, a dostęp do najbardziej oczywistych miejsc jest utrudniony lub fizycznie blokowany.
Miasto, jako dysponent publicznej infrastruktury, odpowiada w całości za jej dostępność. Jeśli przepisy przewidują udział niektórych mieszkańców w tym utrzymaniu, to zadaniem miasta jest zadbać o wykonywanie i koordynację tych obowiązków. Logicznym rozwiązaniem wydaje się jednak, aby miasto wyszło poza ramy absurdalnych przepisów i wzięło na siebie odpowiedzialność za całość komunikacji w mieście. Czas skończyć z fikcją rozdrabniania tej odpowiedzialności na osoby i biznesy które mają pecha "mieszkać od ulicy".
Od redakcji: Zachęcamy do dyskusji naszych Czytelników. Jak Państwa zdaniem przebiega akcja zima w tym roku w Elblągu i w regionie?