Teraz ja - Dlaczego wszystkie propozycje ZKM są złe?

ZKM przedstawił elblążanom do wyboru trzy propozycje zmian w układzie linii komunikacyjnych po oddaniu do użytku odcinka torów tramwajowych w ul. 12 Lutego. Uważam, że żadna z nich nie jest dobra. Dlaczego?
Po pierwsze dlatego, że każda z nich utrwala degradację linii tramwajowej nr 2. Jeszcze kilkanaście lat temu każdego dnia na trasę tej linii wyjeżdżały cztery wagony, później okrojone do trzech, a od niedawna - do dwóch. Jednocześnie sam ZKM przyznaje, że przydałoby się lepiej obsługiwać CRW "Dolinka" (a i Bażantarnia wraca do łask jako miejsce spacerów). I najłatwiej byłoby to osiągnąć właśnie przywracając linii 2 częstotliwość kursowania przynajmniej na poziomie 20 minut (to i tak jest rzadko), a nie tworząc jakieś fantazyjne nowe warianty "dziewiątki".
Po drugie dlatego, że ZKM zakłada rzucenie kolejnych kłód pod nogi mieszkańcom Zawady. Mam tu na myśli dalsze cięcia lub zmiany na linii nr 9, dla której tramwaj nie jest alternatywą, ponieważ nie wjeżdża na osiedle Zawada. Mieszkaniec Kalenkiewicza spokojnie dojdzie sobie do przystanku przy "Ogrodach", ale ten z Okulickiego, Rodziny Nalazków albo Wiejskiej - woli "dziewiątkę". Niestety, dalsza rozbudowa sieci tramwajowej Elbląga została wykreślona z planów - a wystarczyłoby tylko ułożyć tory na ul. Odrodzenia (nie mówiąc już o Fromborskiej) i można bez skrępowania ciąć linie autobusowe.
Po trzecie, w żadnej propozycji nie ma mowy o generalnej poprawie wszystkich rozkładów jazdy, w szczególności:
- skróceniu czasu jazdy (w Elblągu tramwaje jeżdżą najwolniej w Polsce, ponadto czasy jazdy są takie same przez cały dzień - w efekcie tramwaje wieczorem, gdy nie ma świateł, niemiłosiernie się ślimaczą),
- zwiększeniu pojemności pojazdów (wagony typu 805Na kursujące solo w godzinach szczytu nadają się nie do przewożenia, a raczej do kiszenia pasażerów),
- wprowadzeniu jakiegoś normalnego taktu, czyli np. 10 minut na "czwórce" i 20 minut na pozostałych liniach (przy czym 3 i 5 kursują na przemian); w tej chwili na liniach 3 i 5 mamy 24-minutowy pseudo-takt, linia 1 kursuje mniej więcej co pół godziny (ale bez żadnych łatwych do zapamiętania reguł), "dwójka" jeszcze rzadziej, a "czwórka"... to jest najciekawsze: w dzień jeździ na tej linii siedem pojazdów, częstotliwość wynosi 12 minut, ale po zjeździe jednego wagonu nie zostaje ona jakoś sensownie rozrzedzona - tramwaje dalej jeżdżą co 12 minut, tyle że co siódmy kurs jest 24-minutowa przerwa! Sytuacja jeszcze się pogarsza po zjeździe kolejnych wagonów, co pokazuje jak wielką ignorancją i lenistwem wykazali się autorzy rozkładu jazdy.
Dobrze, że miasto Elbląg co jakiś czas robi kroczek w kierunku rozwoju transportu szynowego. Szkoda, że te kroczki nie wyglądają na robione prosto i w konkretnym kierunku, a jedynie na działania pozorowane lub robione "na odczepnego". Świadczą o tym na przykład:
- brak remontów torowisk; np. przy okazji remontu drogi 503 była najlepsza okazja do wymiany 100 procent istniejącego torowiska w ciągu tej drogi (i może nawet dobudowania odcinka w ul. Mazurskiej jako zalążka linii na Zawadę), a jednak pominięto odcinek od Trasy UE do Robotniczej; remontu nie może się też doczekać Królewiecka, 1 Maja, 3 Maja, Grunwaldzka...
- tragiczne utrzymanie taboru; wagony z chorzowskiego "Konstalu" jeździły i nadal jeżdżą w wielu polskich miastach, ale tak zaniedbane jak obecnie w Elblągu nie są chyba nigdzie - ścigamy się pod tym względem z takimi sieciami tramwajowymi jak Łódź czy GOP w swoich najgorszych czasach,
- wykreślenie z planów jakiejkolwiek rozbudowy sieci tramwajowej w najbliższych latach,
- ciągła niepewność co do linii 2,
- fatalna prędkość tramwajów, brak sygnalizacji wzbudzanej itp. itd...
Po drugie dlatego, że ZKM zakłada rzucenie kolejnych kłód pod nogi mieszkańcom Zawady. Mam tu na myśli dalsze cięcia lub zmiany na linii nr 9, dla której tramwaj nie jest alternatywą, ponieważ nie wjeżdża na osiedle Zawada. Mieszkaniec Kalenkiewicza spokojnie dojdzie sobie do przystanku przy "Ogrodach", ale ten z Okulickiego, Rodziny Nalazków albo Wiejskiej - woli "dziewiątkę". Niestety, dalsza rozbudowa sieci tramwajowej Elbląga została wykreślona z planów - a wystarczyłoby tylko ułożyć tory na ul. Odrodzenia (nie mówiąc już o Fromborskiej) i można bez skrępowania ciąć linie autobusowe.
Po trzecie, w żadnej propozycji nie ma mowy o generalnej poprawie wszystkich rozkładów jazdy, w szczególności:
- skróceniu czasu jazdy (w Elblągu tramwaje jeżdżą najwolniej w Polsce, ponadto czasy jazdy są takie same przez cały dzień - w efekcie tramwaje wieczorem, gdy nie ma świateł, niemiłosiernie się ślimaczą),
- zwiększeniu pojemności pojazdów (wagony typu 805Na kursujące solo w godzinach szczytu nadają się nie do przewożenia, a raczej do kiszenia pasażerów),
- wprowadzeniu jakiegoś normalnego taktu, czyli np. 10 minut na "czwórce" i 20 minut na pozostałych liniach (przy czym 3 i 5 kursują na przemian); w tej chwili na liniach 3 i 5 mamy 24-minutowy pseudo-takt, linia 1 kursuje mniej więcej co pół godziny (ale bez żadnych łatwych do zapamiętania reguł), "dwójka" jeszcze rzadziej, a "czwórka"... to jest najciekawsze: w dzień jeździ na tej linii siedem pojazdów, częstotliwość wynosi 12 minut, ale po zjeździe jednego wagonu nie zostaje ona jakoś sensownie rozrzedzona - tramwaje dalej jeżdżą co 12 minut, tyle że co siódmy kurs jest 24-minutowa przerwa! Sytuacja jeszcze się pogarsza po zjeździe kolejnych wagonów, co pokazuje jak wielką ignorancją i lenistwem wykazali się autorzy rozkładu jazdy.
Dobrze, że miasto Elbląg co jakiś czas robi kroczek w kierunku rozwoju transportu szynowego. Szkoda, że te kroczki nie wyglądają na robione prosto i w konkretnym kierunku, a jedynie na działania pozorowane lub robione "na odczepnego". Świadczą o tym na przykład:
- brak remontów torowisk; np. przy okazji remontu drogi 503 była najlepsza okazja do wymiany 100 procent istniejącego torowiska w ciągu tej drogi (i może nawet dobudowania odcinka w ul. Mazurskiej jako zalążka linii na Zawadę), a jednak pominięto odcinek od Trasy UE do Robotniczej; remontu nie może się też doczekać Królewiecka, 1 Maja, 3 Maja, Grunwaldzka...
- tragiczne utrzymanie taboru; wagony z chorzowskiego "Konstalu" jeździły i nadal jeżdżą w wielu polskich miastach, ale tak zaniedbane jak obecnie w Elblągu nie są chyba nigdzie - ścigamy się pod tym względem z takimi sieciami tramwajowymi jak Łódź czy GOP w swoich najgorszych czasach,
- wykreślenie z planów jakiejkolwiek rozbudowy sieci tramwajowej w najbliższych latach,
- ciągła niepewność co do linii 2,
- fatalna prędkość tramwajów, brak sygnalizacji wzbudzanej itp. itd...