Dom ze Stalewa wyruszy w drogę. „Żeby nie zostały tylko zdjęcia”

Niszczejący dom podcieniowy ze Stalewa zostanie kupiony i przeniesiony do Wielkiej Nieszawki. Tam, w Olenderskim Parku Etnograficznym, znajdzie swoje nowe miejsce. Za przedsięwzięciem stoi Muzeum Etnograficzne w Toruniu, które od lat bada historię osadnictwa olenderskiego, szczególnie na Żuławach i w Dolinie Dolnej Wisły. Przeniesienie domu ze Stalewa ma być akcją ratunkową dla cennego zabytku, któremu grozi całkowite zniszczenie. Jak wygląda taka operacja? Co stanie się z domem po przeniesieniu i dlaczego właśnie ten obiekt zdecydowano się zachować? O tym rozmawiamy z Anną Maślak, konserwatorem zabytków architektury i kustoszem Olenderskiego Parku Etnograficznego.
Anna Dawid: - Dlaczego Muzeum Etnograficzne w Toruniu zainteresowało się domem w Stalewie? Czy w jego zasobach znajdują się podobne zabytki z Żuław?
Anna Maślak: - Muzeum Etnograficzne w Toruniu od początków swojej działalności zajmuje się kulturą materialną i niematerialną wielu regionów Polski, w tym położonych na północy, jak Kaszuby, Żuławy, Warmia itd. Pracownicy Muzeum już w latach 60. prowadzili na tych terenach badania (muzeum zresztą ma status ogólnopolski, a nie regionalny). Dużo uwagi zawsze poświęcano również osadnictwu olenderskiemu na terenie Doliny Dolnej Wisły oraz Powiśla Kwidzyńskiego. Pokłosiem tych zainteresowań jest utworzenie Olenderskiego Parku Etnograficznego w Wielkiej Nieszawce. Na terenie Parku znajdują się obecnie dwa obiekty przeniesione z terenów woj. pomorskiego: zagroda z Kaniczek z 1757 r. oraz chałupa dla pracowników rolnych z Mątowskich Pastwisk. Pozostałe obiekty to przykłady zagród olenderskich z okolic Torunia oraz Świecia. Koncepcja rozbudowy Olenderskiego Parku Etnograficznego zakłada powiększenie ekspozycji między innymi o sektor żuławski w celu ukazania rozwoju osadnictwa olenderskiego na ternie północnej Polski.
- Co na ten moment wiemy o tym zabytku?
- Dom podcieniowy w Stalewie został wzniesiony w 1751 r., dla Michaela Gehrta przez budowniczego Georga Pöcka. Data powstania oraz nazwiska pierwszego właściciela oraz budowniczego widnieją na zachowanej, rymowanej inskrypcji, na elementach konstrukcyjnych szczytu wystawki podcieniowej: „Ich hab gebauet mit Bedacht Der Hoff soll werden gut gemacht Mein Nachfolger und ein anderer Mann Ihn schon vielleicht wohl tadeln kann, Michael Gehrt Bauherr George Pöck Baumeister 1751”. Tłumaczenie: „Budowałem z rozwagą. Dom powinien być dobrze wykonany. Mój następca i inny człowiek być może będą mieli do niego zastrzeżenia. Michael Gehrt inwestor George Pöck, budowniczy 1751“.
W 1803 r. wnuk pierwszego właściciela sprzedał gospodarstwo. Kolejną zmianę własności odnotowano w 1815 r. Właścicielami obiektu była wtedy rodzina Gehrtów z Kikoit, a następnie przechodził on na własność syna, wnuka i prawnuka. Gehrtowie opuścili posiadłość, sprzedając ją po raz kolejny w 1887 r. Następnym właścicielem była najprawdopodobniej rodzina Köster.
Pod koniec II wojny, gdy właściciele go opuścili, rozkradziono wyposażenie – meble i przedmioty codziennego użytku. Budynek jest bardzo ciekawym przykładem wiejskiej architektury. Przyziemie stanowi mur ceglany, a drugą kondygnację wzniesiono w konstrukcji szkieletowej. Trzy szczyty mają bogaty rysunek konstrukcji szkieletowej. Pola utworzone przez rygle i słupy posiadają dodatkowe usztywnienie w postaci różnych układów mieczy i rygli tworzących koronkowe figury. Podziały elewacji oraz układy elementów konstrukcyjnych wzbogacone m.in. o dekoracje z krzywolinijnych mieczy i krzyży św. Andrzeja tworzą symetryczne pola. Wypełnienie pól konstrukcji szkieletowej wykonano z cegły w układzie jodełkowym i formach romboidalnych. Wypełnienia te zostały najprawdopodobniej wtórnie otynkowane. Obiekt jako całość architektoniczna swoją monumentalną formą i układem elementów szczytów wzbudza zachwyt. Zastosowane przez budowniczego rozwiązania świadczą o jego doskonałym warsztacie i idealnie wpisują się w ducha epoki.

Dom w Stalewie remontowany był w XIX wieku. Pierwotnie posiadał dwukondygnacyjną sień i dwie kondygnacje na całej powierzchni domu. Wnętrze posiada czytelny, uporządkowany podział przestrzeni dostosowany do funkcji mieszkalnej. Bernhard Schmid, niemiecki konserwator, w sprawozdaniu z 1908 roku zwraca uwagę na skarb, jaki posiadają Żuławy Malborskie, którym są bez wątpienia domy podcieniowe ze szkieletowymi szczytami. Wymienia tu domy w Oleśnie (Konigsdorf), Kleciu (Klettendorf), Świerkach (Tannse) i w Stalewie (Stalle). W sprawozdaniu wyróżnia ten ostatni - dom podcieniowy Köstera w Stalewie zaznaczając, że jest to jeden z największych domów tego typu. Opisuje ówczesny stan zachowania domu, który według niego wymaga remontu. Określa też zakres prac niezbędnych do wykonania oraz wyszczególnia źródła pozyskanych środków na remont. Remont nadzorowany był przez samego Schmida, a jego wykonawstwo powierzono stolarzowi, mistrzowi Goldmanowi. Według sprawozdań wynika, iż była to pierwsza czynna działalność konserwatorska na Żuławach. Kolejny remont z wykorzystaniem środków publicznych przeprowadzono w 1933 r.
Po zakupie obiektu planujemy przeprowadzić liczne badania, które na pewno pozwolą nam ustalić zakres przeprowadzanych remontów oraz pozwolą na uzupełnienie historii budowlanej.
- W jakim teraz stanie jest zabytek?
- Obecnie budynek znajduje się w stanie postępującej degradacji technicznej, wynikającej przede wszystkim z długotrwałego braku użytkowania oraz braku bieżących działań konserwatorskich. Elementy konstrukcji szkieletowej piętra w wielu miejscach znajdują się w bardzo złym stanie. W elewacji południowej, w wyniku długotrwałej penetracji wody opadowej uszkodzeniu uległy elementy konstrukcji ściany w miejscu połączenia korpusu głównego ze ścianą wystawki podcieniowej. Zniszczenia polegają na znaczącym zawilgoceniu drewna, a nawet jego częściowym rozkładzie. Uszkodzenia te doprowadziły do ugięć, które w dłuższej perspektywie mogą prowadzić do utraty stateczności części elementów. Od ponad 10 lat dom jest niezamieszkały, co znacząco wpływa na jego stan zachowania. Biorąc pod uwagę wielkość domu oraz koszty jego konserwacji, wydaje się, że translokacja obiektu na teren muzeum na wolnym powietrzu jest jedyną realną szansą na jego dalsze przetrwanie. Brak interwencji w krótkiej perspektywie czasowej doprowadzi do: utraty oryginalnej substancji zabytku, pogłębienia deformacji konstrukcyjnych, potencjalnej utraty możliwości zachowania obiektu w formie autentycznej.

- Dom ma trafić do Wielkiej Nieszawki. Jaka była geneza jego zakupu przez muzeum i przenosin?
- Rozbudowa Olenderskiego Parku Etnograficznego w Wielkiej Nieszawce pozwoli na zachowanie cennych przykładów architektury wiejskiej z terenu Żuław Wiślanych, które do dnia dzisiejszego nie zostały objęte aktywnym programem opieki. Zainteresowanie Muzeum domem podcieniowym w Stalewie wynika z aktualnych możliwości zakupu oraz z pilnej potrzeby objęcia tego obiektu ochroną. Od dłuższego czasu śledzimy losy domów podcieniowych na Żuławach i widząc pogarszający się stan obiektu uznaliśmy, że dom ten zasługuje na uwagę i zachowanie dla przyszłych pokoleń.
Pierwsze rozmowy na temat pozyskania obiektu do zbiorów prowadziliśmy w pierwszej połowie 2025 roku. Wniosek do Narodowego Instytutu Muzeów o dofinansowanie na zakup obiektu złożyliśmy z końcem marca bieżącego roku i uzyskał wysoką punktacje przyznawaną przez ekspertów. Przed złożeniem wniosku uzyskaliśmy pozytywne opinie właściwego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków oraz profesorów z dziedziny zabytkoznawstwa i konserwatorstwa z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu – dr hab. Urlicha Schaafa prof. UMK, oraz dr hab. Macieja Prarata prof. UMK. Sama procedura zakupu obiektu nie jest jeszcze zakończona, więc formalnie nie jesteśmy jeszcze właścicielami obiektu.
- Jakie będą koszty relokacji zabytku?
- Na chwile obecną trudno założyć precyzyjne koszty realizacji całego zadania. W pierwszej kolejności musimy wykonać pełną dokumentację przedprojektową i projektową obiektu. Proces translokacji obiektów zabytkowych musi być odpowiednio przygotowany. Wstępne szacowanie kosztów obejmujących dokumentację, rozbiórkę i odbudowę budynku opiewają na kwotę 7 mln zł. Jednak dopiero sporządzenie dokumentacji projektowej i wykonawczej wraz z kosztorysem inwestorskim ukaże faktyczne koszty realizacji zadania.
- Domyślam się, że będzie to duże zadanie logistyczne.
- W pierwszej kolejności musimy wykonać wszystkie niezbędne dokumentacje obiektu: inwentaryzacje pomiarowo-rysunkową wraz z oceną stanu zachowania, badania historyczno-architektoniczne, badania warstw malarskich, ekspertyzę mykologiczną, projekt rozbiórki obiektu, projekt architektoniczno-budowlany i wykonawszy odbudowy obiektu.
Rozbiórkę obiektu należy przeprowadzić bardzo ostrożnie, tak aby nie uszkodzić żadnego elementu konstrukcyjnego. W pierwszej kolejności ponumerowana i zabezpieczona zostanie stolarka okienna i drzwiowa. Następnie zostanie naniesiona numeracja rozbiórkowa według projektu rozbiórki. Przeprowadzone wcześniej dokumentacje pozwolą na odtworzenie kolejności budowy obiektu co ułatwi kolejność demontażu poszczególnych elementów.
Wszystkie elementy będą na bieżąco poddawane ocenie stanu zachowania i klasyfikowane do poszczególnych grup: elementy w bardzo dobrym stanie – do zachowania; elementy w stanie średnim – do flekowania/naprawy lub wzmocnienia; elementy w bardzo złym stanie przewidziane do zrekonstruowania. Wypełnienia pól konstrukcji szkieletowej również zostaną zinwentaryzowane i ponumerowane, aby przy odbudowie, każdy element mógł wrócić na swoje miejsce.
Następnie poszczególne części budynku zostaną zabezpieczone do transportu na teren Olenderskiego Parku Etnograficznego. Po przywiezieniu obiektu, wszystkie drewniane elementy zostaną poddane procesowi fumigacji i dezynsekcji w celu zlikwidowania technicznych szkodników drewna i rozwijających się mikroorganizmów – glonów i pleśni. Po uzyskaniu pozwolenia na budowę obiekt zostanie odbudowany z maksymalnym zachowaniem zabytkowej, materialnej substancji zabytku. Jednocześnie zostanie przywrócony jego wygląd z lat 30. XX w. Po przeprowadzeniu badań stratygraficznych i badań poszczególnych warstw malarskich zostanie też przywrócona oryginalna kolorystyka pomieszczeń. Cały proces będzie przeprowadzony pod ścisłym nadzorem konserwatorskim.

- Kiedy dom zostanie udostępniony zwiedzającym w Wielkiej Nieszawce?
- Na chwilę obecną trudno wyznaczyć datę udostępnienia obiektu dla zwiedzających. Proces ten wymaga dużo pracy i nakładów finansowych. Bardzo byśmy chcieli, aby udostępnienie mogło nastąpić do końca 2030 roku.
- Część mieszkańców gminy Markusy protestuje w związku z decyzją o zabraniu domu ze Stalewa. Powstała nawet oficjalna petycja w tej sprawie. Postulują oni m.in., aby muzeum podjęło się remontu zabytku na miejscu. "W skansenie, pośród zabytków zgrupowanych na niewielkim obszarze niemożliwe będzie osiągnięcie takiej kompozycji krajobrazowej jaką zabytek posiada zachowany w swoim oryginalnym miejscu- piszą mieszkańcy w petycji. W jaki sposób to Pani skomentuje?
- Rozumiemy oczywiście lokalny emocjonalny związek. Jednak poza emocjami musi wziąć górę rozwaga. Przeniesienie na teren Muzeum to w tej chwili jedyna, sensowna propozycja. A zwlekanie w tej materii spowoduje, że za niedługi czas pozostaną tylko zdjęcia. Znamy wiele takich przykładów. Na terenie Muzeum dom w Stalewie będzie miał jak najbardziej właściwe miejsce i kontekst kulturowy. Będzie też dostępny dla każdego, kto będzie chciał go podziwiać, zarówno z zewnątrz, jak i wewnątrz.