Zazdrość przerodziła się w dramat. Maryna zmarła po brutalnym ataku

We wtorek (8 września) przed Sądem Okręgowym w Elblągu w sprawie śmiertelnego pobicia Maryny Z. stanął 39-letni Tomasz P. Mężczyzna miał bić i kopać kobietę, a następnie ogolić jej głowę i pociąć ubrania. Doznała ona ciężkich obrażeń, zatrzymania krążenia i niedotlenienia mózgu. Zmarła w szpitalu. Sąd dopuścił możliwość zmiany zarzutu na zabójstwo z zamiarem ewentualnym. Mężczyzna nie przyznaje się do winy.
Tomasz P. jest elblążaninem, z zawodu tapicerem. Nie ma dzieci i jest kawalerem. Nie był do tej pory karany. Do tych dramatycznych wydarzeń, które poprzedziły śmierć pochodzącej z Ukrainy Maryny Z. doszło 31 stycznia tego roku w Stagniewie, w jednym z mieszkań przy ulicy Dalekiej. Mężczyzna otrzymał zarzut z 156 par. 1 pkt. 2 i par. 3 kodeksu karnego – czyli pobicie ze skutkiem śmiertelnym, gdzie górną granicą kary jest dożywocie.
- Spowodował u pokrzywdzonej obrażenia w postaci choroby realnie zagrażającej życiu, poprzez uderzenie pokrzywdzonej pięściami oraz otwartą dłonią po głowie, przewrócenie pokrzywdzonej na podłogę, a następnie uderzenie jej otwartą dłonią po twarzy oraz kopanie po całym ciele, cięcie włosów nożyczkami, golenie głowy maszynką oraz rozcinanie nożyczkami ubrań znajdujących się na ciele pokrzywdzonej – odczytywał akt oskarżenia prokurator rejonowy w Elblągu Michał Kwiatkowski.
Zdaniem prokuratury następstwem pobicia było zatrzymanie akcji serca i krążenia, co spowodowało niedotlenienie mózgu i jego obrzęk, w wyniku czego kobieta zmarła 3 lutego br. roku w szpitalu wojewódzkim w Elblągu.
Tomasz P. na rozprawę został doprowadzony z aresztu tymczasowego. Przez całą rozprawę był spokojny. Odmówił składania wyjaśnień i odpowiedzi na pytania prokuratury oraz oskarżycielki posiłkowej, którą jest siostra Maryny Z. Kilka razy podkreślił tylko, że nie przyznaje się do winy.
Sędzia przytoczył wyjaśnienia, które złożył on w toku śledztwa. Wynika z nich, że Marynę Z. poznał w Internecie, para spotykała się od października 2025 roku, nie mieszkała razem. Kobieta odwiedzała go w mieszkaniu w Stagniewie, które Tomasz P. zajmował ze swoją matką. W wieczór, w którym doszło do pobicia Maryny Z., matka mężczyzny miała być w mieszkaniu. Z wyjaśnień oskarżonego wynika, że już spała. Wcześniej cała trójka piła alkohol.
- W pewnym momencie, ale nie wiem dokładnie, o której godzinie, moja mama poszła spać do swojego pokoju, po czym Maryna również poszła spać do mojego pokoju. Ja nie pamiętam, czy się położyłem obok niej, ale czekałem, aż ona zaśnie i wtedy to wziąłem jej telefon i przejrzałem jego zawartość. W tym telefonie na Messengerze zauważyłem wiadomości Maryny z innym mężczyzną, z ich treści wynikało, że w tygodniu ona się z nim spotyka. Ja nie pamiętam dokładnej nazwy profilu tego mężczyzny (...). Ja obudziłem Marynę, potrząsając nią i chwytając za jej koszulkę i powiedziałem, żeby wstawała, to sobie pogadamy. Zapytałem ją o tego mężczyznę i relacje z nim. Maryna mówiła, że mnie nie zdradza. Ja w trakcie tej rozmowy byłem zły, zwyzywałem ją, mówiłem do niej: "Ty k...(wykreślenie od redakcji - red.), ty szmato". Maryna ubrała się, poszła z mieszkania, ale ja nie wiem, która to była godzina. Ja po jej wyjściu zapaliłem papierosa, wypiłem drinka i wyszedłem po nią. Ona stała na przystanku autobusowym.... pamiętam, że w pewnym momencie ja byłem na tyle wściekły, że zacząłem uderzać Marynę po głowie otwartą dłonią. Na pewno ją kopnąłem w pośladki. Ja nie pamiętam w jakich konkretnych okolicznościach ona znalazła się na podłodze. Ja natomiast pamiętam, że ciąłem jej torebkę, ciuchy, ale nie pamiętam, czy to była piżama, czy rzeczy, w których przyjechała, ale miała je na sobie. Ja wiem, że kopałem ją również..... Natomiast ja pamiętam, że nożyczkami najpierw obciąłem włosy Marynie, a następnie ogoliłem jej maszynkę maszynką. Ja nie wiem, czemu się tak zachowałem, puściły mi nerwy. Czułem wielki ból i żal spowodowany zdradą Maryny. Bardzo żałuję tego, co się stało. Ja chciałem ją upokorzyć, ale nie chciałem, aby cokolwiek jej się stało – to wyjaśnienia złożone przez Tomasza P. podczas śledztwa.
Dziś w sądzie nie potwierdził ich. Powiedział, że nie pamięta, czy tak zeznawał.
- Miałem w areszcie próbę samobójczą. Potem dostałem ciężkie leki, mogę nie pamiętać – mówił oskarżony.
Na następnej rozprawie sąd przesłucha świadków, m.in. matkę Tomasza P. oraz siostrę Maryny.
- Na tym etapie postępowania jest za wcześnie, aby mówić, o jaką karę wniesie prokuratura – podkreśla prokurator Michał Kwiatkowski.
Jednak przewodniczący składu sędziowskiego Bartosz Kulesza poinformował strony o możliwości zmiany zarzutów dla Tomasza P. Jest więc możliwe, że odpowie on za zbrodnię, a dokładnie za zabójstwo z zamiarem ewentualnym.
Następna rozprawa odbędzie się 27 października.
Ze względu na okoliczności sprawy możliwość komentowania została wyłączona.