UWAGA!

Ursusem przez świat. Przez Elbląg też

 
Elbląg, Ursusem przez świat. Przez Elbląg też
Fot. Michał Skroboszewski

Ursusem przez świat? Tak w skrócie można opisać podejście do życia Witka Obieżyświata, który na trasie swojego objazdu po kraju uwzględnił także Elbląg. Może bez rozwijania zawrotnych prędkości, ale z nieodłącznym uśmiechem na twarzy, kierowca charakterystycznego ciągnika przemierza świat, poznaje ludzi, przeżywa nietypowe przygody i... pomaga innym. Zobacz zdjęcia.

Liczy się wolność

- Jestem podróżnikiem, strasznie lubię odkrywać, smakować, poznawać i właściwie jest dla mnie bez znaczenia, czy środkiem transportu będzie traktor, rower czy motocykl. Zaczęło się od tego tego ostatniego, którym zjeździłem całą Europę, byłem też na nim w Afryce, gdzie przez 1,5 miesiąca przeżyłem sporo przygód i poznałem wielu ludzi – mówi o swojej pasji Witek Obieżyświat.

Traktor, którym obecnie podróżuje, remontował 2 lata.

- Włożyłem w to wiele czasu i pieniędzy, ten Ursus C328 ma 59 lat. Trzeba było go rozkręcić na części pierwsze, wykorzystać półtora wiadra różnych śrub, które trudno już zdobyć z racji wieku maszyny. Jestem z zawodu kowalem artystycznym i przy okazji wywożenia różnego rodzaju złomu z warsztatu moje wiaderko ze śrubami, podkładkami, nakrętkami nieopacznie wywiozłem na złom. Gdy się zorientowałem, było już po zawodach, musiałem wszystko zrobić od początku, szukać książek, katalogów, pytać się starszych mechaników jak wszystko na nowo skompletować. To były 2 lata sporej pracy, z drugiej strony przecież nigdzie mi się nie spieszyło...

Nie spieszyło, bo uśmiechnięty kierowca Ursusa ceni sobie przede wszystkim wolność, zresztą właśnie to słowo wytatuował sobie na ręku.

- Zamysł był taki, żeby trasę motocyklem po Afryce powtórzyć ciągnikiem – mówi. W tych zeszłorocznych planach przeszkodziła mu jednak pandemia...

Warto zaznaczyć, że z Ursusem Witka Obieżyświata wiąże się jego osobiste zobowiązanie.

- Obiecałem poprzedniemu właścicielowi traktora, że go wyremontuję i będzie on służył celom charytatywnym. Wydaje mi się, że tego słowa dotrzymałem, każdy wyjazd ma taki charakter. Nawet zimą, gdy leżał śnieg i była temperatura na minusie, Ursus służył do odwiedzania domów dziecka, rozwożenia prezentów, uczestniczenia w zbiórkach pieniędzy – wymienia. - Dla mnie taka działalność to wielka przyjemność, wielki zaszczyt i przygoda. Gdy tylko wsiadam na Ursusa, od razu mam banana na twarzy – dodaje. Przyznaje, że pomaganie wciąga i wciąż mu mało takiej działalności.

 

20 km/h, które zmienia spojrzenie na drogę

Obieżyświat podkreśla, że doświadczenie jazdy ciągnikiem jest wyjątkowe.

- Jeżdżę szybkimi motocyklami, lubię więc duże prędkości, a tutaj... rozwijam 20 km/h. A jednak polecam każdemu motocykliście, żeby nauczył się jeździć ciągnikiem, bo to zmienia perspektywę i uruchamia się wyobraźnia: inaczej widzimy zagrożenia, widzimy, co się może stać na drodze itd. Przesiadając się z powrotem na motocykl jego kierowca jest bogatszy o takie doświadczenia. Chciałbym pogadać z tymi wszystkimi ludźmi na motocyklach, 20-latkami wyprzedzającymi mnie na trasie i przekazać im taką wiedzę, dać im się nawet przejechać traktorem. Warto szanować nasze życie, bo ono jest jedno – mówi.

Witek podkreśla, że jeżdżąc swoim charakterystycznym Ursusem chce przede wszystkim przekazywać innym pozytywną energię i przywoływać uśmiech na twarzach. Ciągnik przyciąga uwagę, ale bardzo interesujące jest też to, co ciągnie za sobą... czyli domek.

- To mój autorski projekt, oparty właściwie na recyklingu. Wykorzystałem rzeczy z mojego warsztatu i paru innych miejsc, użyłem choćby starych walizek znalezionych na strychu. Do tego zębatki po motocyklu, który mnie zawiózł do Afryki i z którym trudno było się rozstać, jeszcze stary telefon... - wymienia. - Po Rajdzie Koguta, gdy podpisywali mi się na nim uczestnicy, mam poczucie, że ten domek żyje... Mam tam zasilanie, które starczy mi na 48 godzin, jest telewizor, czajnik, żeby zrobić sobie herbatkę, światło... Ostatnio zamontowałem nawet prysznic, co po jeździe przez kilka godzin w słońcu jest dosyć istotne. Można zatrzymać się, zjeść, umyć, odpocząć, schować się przed deszczem... No czego chcieć więcej?

 

W Elblągu jest konkretnie”

  Elbląg, Ostatnie upały przy wielogodzinnej jeździe dały się Witkowi Obieżyświatowi we znaki...
Ostatnie upały przy wielogodzinnej jeździe dały się Witkowi Obieżyświatowi we znaki... Fot. Michał Skroboszewski

Trasa, którą obecnie przemierza Witek, swoje początki ma na wspomnianym już charytatywnym Rajdzie Koguta, w którym uczestniczą pojazdy zabytkowe. Po skończonym w Zakopanem rajdzie była wizyta Krakowie, Warszawie... W stolicy Witek miał trochę problemów z policją, która twierdziła, że nie można wjeżdżać do miasta ciągnikiem.

- Co jest nieprawdą, nie ma takich znaków przed miastem ani w nim – stwierdza. - Było niefajnie, myślałem, że wyjadę stamtąd na lawetach – dodaje. Ostatecznie jednak na miejscu pojawiły się media, gapie, później przyjechali tam wyżsi rangą funkcjonariusze i po rozmowach (jak twierdzi Witek, funkcjonariusze przeprosili go za kłopot) Obieżyświat wyjechał z Warszawy samodzielnie.

Potem była wizyta na Podlasiu – które kierowca Ursusa niezwykle ceni – dalej Mazury... Trasa przejazdu jest, jak widać, długa. Dziś kierowca jest w Elblągu, stąd prawdopodobnie obierze kurs na Malbork, później Trójmiasto, Mielno, będzie też Poznań, a cała podróż zakończy się we Wrocławiu (pewnie przed końcem lipca, ale może później? Podróżnikowi, jak sam podkreśla, wszystko jedno, kiedy dotrze do celu...). Co Witek Obieżyświat zapamięta z Elbląga?

- To piękne miasto – podkreśla. - Już sam wjazd zrobił na mnie wrażenie, gdy zobaczyłem, ze macie tramwaje. „No, to tu jest konkretnie” - pomyślałem od razu i wcale się nie pomyliłem. Na Starym Mieście urzekły mnie pięknie odnowione kamieniczki – zaznacza. Cieszy się też ze spotkań i rozmów z ludźmi.

- Spędziłem wczoraj 3 godziny na starówce, ciągle z kimś rozmawiałem, ludzi było coraz więcej i to mnie cieszy, bo ja chce im "sprzedawać" pozytywną energię, uśmiech, cieszyć się razem z nimi – przyznaje. W Elblągu zdążył też wezwać pomoc do nieprzytomnego człowieka, którego wypatrzył niedaleko przystanku tramwajowego.

- Zjechałem na bok drogi, stanąłem na kogutach. Gość ewidentnie nie mógł oddychać. Pomogli mi przy nim przechodnie, gdy zobaczyli, co się dzieje – mówi. Obieżyświat wezwał pogotowie, które zajęło się mężczyzną.

- Cieszę się, że mogłem pomóc – mówi. - Oprócz pięknego miasta i super ludzi to wydarzenie też będzie mi przypominało Elbląg. Może tak musiało być, że miałem w tym momencie znaleźć się w tym konkretnym miejscu? - zastanawia się.

Witka Obieżyświata spotkamy także na jego profilu facebookowym.

TB
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
A moim zdaniem...

Przeczytaj też co działo się w Elblągu wcześniej

Zamieszczenie następnej opinii do tego artykułu wymaga zalogowania

W formularzu stwierdzono błędy!

Ok
Dodawanie opinii
Aby zamieścić swoje zdjęcie lub avatar przy opiniach proszę dokonać wpisu do galerii Czytelników.
Dołącz zdjęcie:

Podpis:

Jeśli chcesz mieć unikalny i zastrzeżony podpis
zarejestruj się.
E-mail:(opcjonalnie)
Reklama