UWAGA!

Wizyta na SOR to był koszmar

Elbląg, Wizyta na SOR to był koszmar
fot. Marta Kowalczyk

Wojewódzki Szpital Zespolony w Elblągu ma z pewnością wiele powodów do dumy. Nabrałam jednak wątpliwości, czy duma ta może dotyczyć również Szpitalnego Oddziału Ratunkowego – oczekiwanie na kolejne procedury było długie, część personelu niegrzeczna, co potęgowało tylko stres przybywających z kolejnymi urazami pacjentów.

Wypadki „chodzą” po ludziach – także po Elblążanach, o czym przekonałam się boleśnie (podobnie jak wielu niedzielnych pacjentów elbląskiego SOR) wczorajszego popołudnia.
       Wśród współnieszczęśników niedoli znalazła się i pani Ewa, która spadła z roweru i istniało prawdopodobieństwo złamanego żebra; i pan, który podczas spaceru potknął się i złamał nogę; i małżeństwo po wypadku samochodowym; i starsza pani, której w drodze z gabinetu do windy (na badanie USG) pękł niemal na naszych oczach żylak w nodze, co spowodowało zachlapanie krwią korytarza prawie na całej jego długości…
       Z czasem ludzi przybywało. .. i sytuacja robiła się coraz bardziej napięta, choć kiedy o godz. 16.40 wyruszyłam z domu z wielkim guzem (krwiakiem) do szpitala, liczyłam jak inni, że w szpitalu szybko i sprawnie zostanie udzielona mi pomoc i wyczerpująca informacja. Tkwiłam, przynajmniej częściowo, w błędzie.
       Ale po kolei. W szpitalu byłam po ok. 15 minutach. Slalom z głównego wejścia w kierunku rejestracji SOR. Rejestracja. Pani skierowała nas do gabinetu lekarskiego nr 176, gdzie miał być chirurg. Pod gabinetem nikogo nie było. W środku był ratownik, lekarz wyszedł, więc trzeba było czekać. Po ok. 10 min. oczekiwania pod gabinetem, dołączyła pani Ewa z potężnym bólem żebra i prawej części brzucha (po przewrotce na rowerze).
       Czekamy. Wreszcie zjawił młody lekarz. Weszliśmy. Krótki wywiad i skierowanie na zdjęcie rentgenowskie. Jedziemy na pierwsze piętro do pracowni. Tam poznajemy małżeństwo z wypadku, które czeka na opis zdjęć. Moje zdjęcie wykonano o 17.28. Czekamy na opis. Po kolejnych 10 minutach dołącza do nas pani Ewa wraz z małżonkiem (na zdjęcie żeber). Zjeżdżamy na dół, by wrócić do lekarza z gabinetu nr 176. Zrobiła się kolejka. Ktoś jest w gabinecie. Małżeństwo z wypadku czeka. My też. Przepuszczamy starszą panią na wózku ze strasznym bólem nogi, która po chwili ze skierowaniem na usg Doppler wyrusza w drogę ku windom. Jest już grubo po godz. 18. Na oko już prawie nic nie widzę i nadal nic nie wiem. W panice, z krzykiem córki do gabinetu wiozą z powrotem starszą panią, z nogi której na korytarz tryska krew. Okazuje się, że w niedzielę badania usg Dopplera nie robią. Jednemu z mężczyzn w poczekalni na widok krwi robi się słabo i wychodzi ze szpitala. Robi się duży ruch, pojawia się wiele osób z personelu. Starszą panią wywożą drugim, bocznym wyjściem na oddział. Nagle do gabinetu wchodzi „bez kolejki” pan z chorą nogą. Wzburzenie wśród oczekujących rośnie. Mimo kilkunastu już osób w poczekalni, nie przyjmuje dodatkowy lekarz i nikt o niczym nie informuje. Małżeństwo z wypadku i ja z osobą pchającą wózek nadal czekamy. Wreszcie wchodzi pani z wypadku, potem my. Na konsultację przychodzi z góry, z oddziału rzeczowy neurochirurg. Na oko nic nie widzę. Mam czekać kilka dni, jak krwiak nie zejdzie trzeba będzie usuwać operacyjnie. Wyjeżdżam z gabinetu. Jest godzina 19.30. Wyglądam gorzej niż kobieta biorąca udział w kampanii społecznej „bo zupa była za słona”. Teraz już tylko do apteki po paracetamol i czekać zejdzie, czy nie zejdzie… Ciąg dalszy pewnie nastąpi…
      
       Na koniec pozdrawiam i życzę dużo zdrowia wszystkim poznanym i oczekującym „wespół zespół” wczoraj pod gabinetem nr 176 elblążanom. Pomimo wielkiego bólu byliśmy dla siebie życzliwi, czego nie można powiedzieć o przybyłej do gabinetu przed godz. 19 pani ratownik, która zachowywała się nagannie blokując m.in. drzwi nogą, aby najbliższa osoba towarzysząca, pchająca wózek nie weszła do gabinetu wraz ze mną.
      
       Refleksji po skorzystaniu po raz pierwszy z SOR w naszym szpitalu mam wiele – zwłaszcza, że w jednym z wcześniejszych artykułów popierałam strajk lekarzy w celu poprawienia ich warunków pracy. Są wśród nich i dobre i złe. Pań, które dyżurowały w pracowni RTG było kilka i świetnie dawały sobie radę. Wizyta, która mogła trwać 15 minut zakończyła się po kilku godzinach.
       Pojawiają się też pytania: czy młody lekarz dyżurujący w gabinecie nr 176 nie mógł dostać wsparcia w formie drugiego lekarza? Rozładowałoby to kolejkę – zwłaszcza w sytuacji, kiedy trzeba było opanować krwotok u jednej z pacjentek, co zabierało dużo czasu.
       Czy nie sprawniej wszystko by przebiegało, gdyby po pierwszym rozpoznaniu pacjenci byli kierowani na konsultację do lekarza na oddział (lub do innego gabinetu), a nie musieli np. po badaniu RTG czy USG wracać do 176, by oczekiwać, aż lekarz z oddziału przyjdzie do gabinetu?
       Procedury medyczne powinny służyć ludziom, a nie ludzie procedurom. Może czas zacząć je ulepszać. Wszak to pacjenci płacą niemałe składki zdrowotne.
      
Marta Kowalczyk
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
A moim zdaniem...

Przeczytaj też co działo się w Elblągu wcześniej

Zamieszczenie następnej opinii do tego artykułu wymaga zalogowania

W formularzu stwierdzono błędy!

Ok
Dodawanie opinii
Aby zamieścić swoje zdjęcie lub avatar przy opiniach proszę dokonać wpisu do galerii Czytelników.
NOWOŚĆ! Dział "A moim zdaniem" obsługuje hashtagi.
Dołącz zdjęcie:

Podpis:

Jeśli chcesz mieć unikalny i zastrzeżony podpis
zarejestruj się.
E-mail:(opcjonalnie)
A moim zdaniem... (od najstarszych opinii)
  • Świetnie napisane - talent do pisania :), szkoda, tylko, że to nie fikcja literacka Niestety podzielam tą opinię korzystałem z pomocy izby przyjęć kilka razy i niestety wyglądalo to podobnie jak w artykule.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    4
    0
    Max1234(2012-08-13)
  • A Pani Dyrektor-Senator- na Facebook zachwala święto chleba, które odbędzie się w Elblagu-chyba nie dla wszystkich, bo niektórzy mogą zejść w oczekiwaniu na pomoc lekarską w szpitalu nadzorowanym przez Fankę wszystkiego-oprócz swojego Szpitala
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    3
    0
    jeszcze 58(2012-08-13)
  • Szkoda słow na ten szpital. Ja mam juz takie wrazenie, ze oni celowo wszystko utrudniaja by ludziom nastepnym razem wizyta kojarzyla sie z czyms tak trudnym do przejscia, zeby ja sobie odpuscic. Rok temu pojechalem tam z synkiem na pogotowie, uslyszalem, ,ale to nie do nas. Na żeromskiego musi pan pojechac''-pojechalem. Tam uslyszalem, ze bez skierowania z wojewodzkiego nie przyjma!. Z powrotem pojechalem i wyprosilem skierowanie. Pech chcial, ze po kilku miesiacach znowu musialem z synkiemjechac na pogotowie. Pojechalem do wojewodzkiego i znowu jakas p. dyzurna mowi mi, ze na zeromskiego na to ja, ,i pewnie wroce tu po skierowanie tak?" Spojrzala sie i z ironicznym usmiechem poprosila bym poczekal na skierowanie. Ludzie masakra!
  • o pomste do nieba woła też dorażna pomoc świąteczna na I piętrze szpitala. Ostatnio przyszłam z "zawalonym gardłem". Młoda pani doktor chyba zaraz po studiach zajrzała w gardło zapytała czy jadłam przed chwilą jakiś jogurt(pewnie miałam jakiś nalot w gardle). Powiedziałam że nie więc oświadczyła że antybiotyku mi nie da bo nie mam gorączki i mam sobie kupić w aptece COŚ do płukania gardła i COŚ do ssania. Po 2 dniach wróciłam zainfekowana na amen - trafiłam na tę samą panią doktor - stwierdziła, że rzeczywiście jest gorzej i dała mi antybiotyk. Masakra.
  • To i tak szczęście, że się Pani doczekała jakiejkolwiek pomocy. Mój mąż pewnej nocy trafił na pogotowie ratunkowe. Drętwienie ręki, duszności, silne osłabienie, gorączka. Zaspana Pani doktor uznała, że nie ma powodu, aby go w ogóle przyjmować, ponieważ "nie kwalifikuje się". Następnego dnia mąż z Zapaleniem Mięśnia Sercowego trafił na oddział. Lekarz kierujący go na Intensywną Opiekę niedowierzał gdy zobaczył wyniki. Dziękować możemy tylko Bogu. Znajomej brat trafił na to samo pogotowie z zawałem. .. też się "nie kwalifikował", zakwalifikował się później, też dzięki Bogu. W dzisiejszych czasach przysięga Hipokratesa to jakieś banialuki, dyrdymały. Człowiek człowiekowi wilkiem.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    4
    0
    Bezsilna(2012-08-13)
  • Ludzie, co wy mówicie, przecież ten szpital ma certyfikat ISO, jest przyjaznie nastawiony do pacjenta i wogóle.
  • Witam, znam to o czym Pani pisze - nie raz byłam "gościem" izby przyjęć w tym szpitalu. Byłam również gościem izby przyjęć i ze smutkiem muszę stwierdzić, że Szpital Wojewódzki wypada lepiej niż szpital przy ul. Komeńskiego. Pozdrawiam! Elblążanka.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    1
    1
    A_r_e_k_(2012-08-13)
  • Ja byłam świadkiem nawet w sadzie, kolesiowi piła ucieła 3 palce na stolarni wzieliśmu te palce w woreczek do przyszycia, szef pojechał z nami bo to wypadek w pracy, zgadnijcie ze uczepili sie ze gosciu nie ma podbitej ksiazeczki ubezpieczeniowej. !!!! szef mało nie opluł tego gamonia, sciślej złapał go za fartucha i szczęsciem kolega ma przyszyte palce.
  • selekcja kto się nadaje a kto nie jak w obozie koncentracyjnym ale to tylko Polska niestety
  • Nie życze nikomu, aby jego bliski zmarł w tym SZPITALU, chyba ci pseudo lekarze nie wiedzą jak przekazać tę tragiczną informacje, mnie przekazano w tłumie pacjentów, nie otrzymaliśmy innej informacji oprócz oddanej obrączki ze słowami "zmarł", nie wspomnę o tym, ze zemdlałam i też lelarz ani pielęgniarka nie podała szklanki wody czy tabletki na uspokojenie, dopiero po ostrej interwencji syna dostałam środek uspakajający, koszmar. Lekarze zapomnieli, że są ludzie i oni też są ludżmi, pozdrawiam SOR i OIOM.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    3
    0
    nie pacjentka(2012-08-13)
  • Byłam miesiąc temu z rocznym dzieckiem (rosnąca temp. dziecko słabo reagujące). .. kolejka spora była nie powiem. Trochę naczekaliśmy się, wyniki były średnie, temp. ok. 40 C, jednak młoda pani doktor stwierdziła, że nic nie widzi, temp. nie obniżyła, kazała dawać tylko leki przeciwgorączkowe i lacidofil. Poszłam z dzieckiem na 2 dzień do pediatry i oczywiście wyniki wcale nie były dobre. Nie polecam "nowego" szpitala.
  • Przecież od pewnego czasu oczywistą rzeczą jest, ze pacjent dla lekarza jest często intruzem, no chyba że przyjmowany w gabinecie prywatnym- wtedy nawet i starszy człowiek może liczyć na na merytoryczną i przy tym miłą poradę. Realista
Reklama