Historyczny rok elbląskich kajakarzy. Co dalej?

To był najlepszy sezon w historii elbląskiego kajakarstwa. Zawodnicy Silvanta stawali na podium najważniejszych imprez w kraju i na świecie, ale przed nowym sezonem władze klubu apelują o wsparcie.
Aż 38 medali zdobyli w tym sezonie kajakarze elbląskiego klubu UKS Silvant Kajak na mistrzostwach Polski, Europy i świata w różnych kategoriach wiekowych. Na przystani przy ul. Radomskiej prezes klubu Wojciech Załuski i główny trener Mirosław Kreczman podsumowali tegoroczne starty swoich podopiecznych.
O sukcesach elbląskich kajakarzy informujemy regularnie na łamach portEl.pl. W tym roku kibice mogli cieszyć się m.in. ze srebrnego medalu Igora Komorowskiego w czwórce na 500 metrów na Młodzieżowych Mistrzostwach Świata oraz brązowego krążka Julii Piaseckiej w mikście na 5 000 m na Mistrzostwach Świata Juniorów.
– Jak co roku z dumą możemy powtórzyć: to był najlepszy sezon w historii naszego klubu – podkreśla Wojciech Załuski, prezes Silvant Kajak Elbląg. – Udało nam się stworzyć system sportowy, w którym nasze szkolenie gwarantuje wyniki w zasadzie w każdej kategorii wiekowej. Cieszą nas medale w mistrzostwach Polski młodzików, juniorów młodszych, juniorów, młodzieżowców oraz seniorów. Razem to aż 38 krążków.
Kluczem do sukcesu elbląskiej ekipy jest praca u podstaw.
– Nasze szkolenie opieramy na pracy z każdym dzieckiem. Realizując krzewienie kultury fizycznej, doprowadzamy zawodnika do poziomu, w którym rozwijamy jego naturalny talent – wyjaśnia Mirosław Kreczman, główny trener klubu. – Poświęcamy dużo czasu na treningi ogólnorozwojowe, ćwiczenia na sali, gry zespołowe i biegi. Czasami rodzice pytają, czy przyprowadzają dzieci na zajęcia z kajakarstwa czy z zupełnie innej dyscypliny. Nie oczekujemy od najmłodszych natychmiastowych wyników w kategorii młodzika, choć gdy się pojawiają, bardzo nas to cieszy. Głównym celem jest jednak doprowadzenie zawodnika do poziomu mistrzowskiego w wieku juniora, młodzieżowca i seniora.
W tym roku w klubie tajemnice kajaków i kanadyjek zgłębiało około 70 dzieci i młodzieży. Równolegle pod szyldem Silvanta trenują też reprezentanci Polski młodzieżowców i seniorów, którzy na co dzień objęci są szkoleniem w kadrze narodowej.
W tym sezonie w elbląskim środowisku kajakowym doszło również do ważnej reorganizacji. Kanadyjkarze, dotychczas startujący w barwach PKS Korona, przeszli pod skrzydła Silvantu. Sama Korona skupia się obecnie na startach grupy mastersów, sekcji smoczych łodzi oraz działalności turystycznej i rekreacyjnej.
Największą bolączką klubu pozostają finanse, a dokładniej ich niedostatek.
– Wydawać by się mogło, że po tak udanym sezonie liczba naszych sponsorów wzrośnie – przyznaje Wojtek Załuski. – Niestety, nadeszły trudniejsze czasy. Sponsorzy odchodzą ze względu na własne kłopoty finansowe. Doszliśmy do momentu, w którym musieliśmy dofinansować sekcję z własnych prywatnych środków.
Jednym ze sposobów na ustabilizowanie sytuacji ma być zacieśnienie współpracy z miastem. Wojciech Załuski zaproponował władzom Elbląga oddelegowanie do klubu przedstawiciela magistratu, który miałby pełny wgląd do umów, finansów oraz przepływów pieniężnych.
– Chcemy, aby Silvant był w pełni transparentny i wiarygodny w gospodarowaniu środkami publicznymi – deklaruje prezes. – Podczas spotkania z prezydentem przedstawiliśmy szczegółowy kosztorys funkcjonowania sekcji. Nie mamy najmniejszego problemu z kontrolą.
A koszty w wyczynowym kajakarstwie są ogromne. Zakup nowego kajaka dla seniorskiej czwórki – aktualnych wicemistrzów Polski z Elbląga – to wydatek rzędu 53 tys. zł. Nawet sprzęt do nauki pływania dla początkujących kosztuje około 6 tys. zł za sztukę.
– Intensywność naszych treningów jest nieporównywalnie wyższa niż w wielu innych dyscyplinach – tłumaczy trener Mirosław Kreczman. – Dzieciaki trenują pięć lub sześć razy w tygodniu, a juniorzy zaliczają nawet do 12 jednostek treningowych tygodniowo. Każdy taki trening wymaga obecności trenera oraz asekuracji motorówki, co wiąże się z zakupem paliwa. Do tego dochodzą kosztowne zgrupowania klimatyczne. Gdy rzeka Elbląg zamarza, musimy wyjeżdżać na inne akweny. Sam transport sprzętu na obóz to koszt rzędu 8 tysięcy złotych.
Obecnie większość elbląskich reprezentantów Polski (z wyjątkiem Igora Komorowskiego) przebywa na obozie kadrowym w Wałczu. Pozostali zawodnicy trenują na miejscu, budując formę na kolejny sezon.