Nasz bramkarz był najlepszy (piłka nożna)
Wczoraj (12 lipca) późnym wieczorem reprezentacja Polski dwudziestolatków przegrała 1:3 z Argentyną i odpadła w 1/8 finału z mundialu w Kanadzie. Najjaśniejszą chyba postacią w naszym zespole był Bartek Białkowski, elblążanin, obecnie bramkarz pierwszoligowej drużyny angielskiej FC Southampton. Odwiedziliśmy jego rodziców.
- Przed każdym meczem się denerwujemy, obojętnie czy Bartek grał w Górniku Zabrze, czy gra w Southampton, czy w reprezentacji Polski - przyznaje tata Bartka, Marek Białkowski.
W zeszłym tygodniu Bartek skończył 20 lat. Swoje urodziny świętował na murawie boiska w Kanadzie.
- To było w nocy z 6 na 7 lipca - wspomina tata Bartka, Marek Białkowski. - Oglądaliśmy mecz reprezentacji, jak zawsze, całą rodziną - z żoną, bratem i bratankiem. Po meczu zadzwonił telefon i wtedy zaśpiewaliśmy mu wspólnie „Sto lat!”. Za mecz i z okazji urodzin.
Mama Bartka nigdy nie marzyła o tym, że jej syn będzie odnosił piłkarskie sukcesy w świetle jupiterów. Wspomina jednak, że Bartek zawsze wiedział, czego chce: - Pamiętam, kiedyś oglądaliśmy mecz pamiętny mecz Manchesteru z Monachium w finale Ligi Mistrzów. Gdy w ostatnich minutach meczu krzyczeliśmy: gol! gol! - bo kibicowaliśmy Manchesterowi - Bartek powiedział: „Mama, ja kiedyś będę grał w takim klubie.” Ja mu na to z niedowierzaniem: „Bartuś...”. A teraz proszę. Sam gra takie mecze. Wszyscy krzyczą, emocjonują się, płaczą! Emocje nie do opisania...
Monika Łącka-Martuszewska - TVP3
W zeszłym tygodniu Bartek skończył 20 lat. Swoje urodziny świętował na murawie boiska w Kanadzie.
- To było w nocy z 6 na 7 lipca - wspomina tata Bartka, Marek Białkowski. - Oglądaliśmy mecz reprezentacji, jak zawsze, całą rodziną - z żoną, bratem i bratankiem. Po meczu zadzwonił telefon i wtedy zaśpiewaliśmy mu wspólnie „Sto lat!”. Za mecz i z okazji urodzin.
Mama Bartka nigdy nie marzyła o tym, że jej syn będzie odnosił piłkarskie sukcesy w świetle jupiterów. Wspomina jednak, że Bartek zawsze wiedział, czego chce: - Pamiętam, kiedyś oglądaliśmy mecz pamiętny mecz Manchesteru z Monachium w finale Ligi Mistrzów. Gdy w ostatnich minutach meczu krzyczeliśmy: gol! gol! - bo kibicowaliśmy Manchesterowi - Bartek powiedział: „Mama, ja kiedyś będę grał w takim klubie.” Ja mu na to z niedowierzaniem: „Bartuś...”. A teraz proszę. Sam gra takie mecze. Wszyscy krzyczą, emocjonują się, płaczą! Emocje nie do opisania...
Monika Łącka-Martuszewska - TVP3
Monika Łącka-Martuszewska