Orzeł powalczył w Sulechowie (siatkówka)

Siatkarki II-ligowego Orła Elbląg rozpoczęły rundę play-off, w której walczą z niepokonaną do tej pory drużyną Zawisza Sulechów. Dwa pierwsze pojedynki odbyły się na terenie rywala i zakończyły zwycięstwem gospodarza.
Siatkarki Orła miały kilka tygodni, by przygotować się do najważniejszych meczów w tym sezonie. Podopieczne Andrzeja Jewniewicza rundę zasadniczą zakończyły na czwartym miejscu i zgodnie z regulaminem rozgrywek ich przeciwnikiem w walce o awans do wyższej ligi została drużyna, która uplasowała się na miejscu pierwszym. Niepokonany Zawisza nie ukrywa, że celem jest awans na pierwszoligowe parkiety i jest coraz bliżej by cel ten zrealizować. Elblążanki przedsezonowe założenia już zrealizowały, ale nie składają broni w walce o jak najwyższej miejsce w lidze.
Rywalizacja w rundzie play-off toczy się do trzech zwycięstw. Dwa pierwsze mecze odbyły się w Sulechowie i oba wygrały gospodynie. Pierwsze spotkanie toczyło się pod dyktando siatkarek Zawiszy, które tego dnia były praktycznie nieosiągalne dla elbląskiego Orła i pewnie wygrały 3:0.
– Zawodniczki z Sulechowa miały zdecydowaną przewagę – powiedział trener Orła Andrzej Jewniewicz. – Grały bardzo szybko i kombinacyjnie, nie miały problemów z przyjęciem zagrywki, atakowały mocno oraz dobrze grały blokiem. Można powiedzieć, że prawie wbiły nas w parkiet – zakończył trener.
Zawisza Sulechów – Orzeł Elbląg 3:0 (25:15, 25:12, 25:20)
Orzeł: Sylwia Korczak, Izabela Miklasińska, Sara Ilukowicz, Eliza Białczak, Aleksandra Goździewicz, Monika Jabłońska, Monika Tchórzewska (l), Aleksandra Fota (l), Izabela Cieżyńska, Joanna Cupisz, Adrianna Sosnowska, Justyna Bąk.
Drugie spotkanie było już bardziej wyrównane. Elbląska drużyna wyciągnęła wnioski z poprzedniego pojedynku i nie popełniała już tak dużo błędów. Orzeł był na dobrej drodze by sprawić swoim kibicom ogromną niespodziankę, bo dwie partie przegrał na przewagi, a sama gra wyglądała zupełnie inaczej niż wczoraj. Pierwszy set Sulechów wygrał 25:17, ale to Orzeł w tym secie prowadził (14:10). Jednak gdy na zagrywkę weszła Joanna Kocebma (wychowanka Aleksandry Pietrulewicz z MKS Truso) gra się posypała. Dobrej passy nie udało się przerwać ani zmianami, ani przerwami w grze. Siatkarka serwowała aż dwanaście razy pod rząd i Zawisza wygrał tę partię. Drug set to już lepsza gra elblążanek, które od początku prowadziły i wygrały 25:20. W trzeciej partii prowadził raz Elbląg, raz Sulechów. Orzeł wygrywał już 23:20, ale w końcówce zabrakło doświadczenia i trochę większego ryzyka w zagrywce i przegrał 24:26. Ostatni set był bardzo podobny. Znów prowadzenie obejmowane było na zmianę, chociaż to podopieczne Andrzeja Jewniewicza prowadziły w końcówce (22:20; 23:21; 24:23). Przy piłce setowej rywalki zagrały mądrze w ataku i znów doświadczenie wygrało (24:26).
Andrzej Jewniewicz – Nasz drugi mecz w Sulechowie był chyba najlepszym w tym sezonie. Graliśmy szybko, było bardzo dużo bloków i nieźle funkcjonowało przyjęcie. Pojawiło się kilka naprawdę widowiskowych akcji, było dużo wymian. W pierwszym meczu dziewczyny były blokowane przez przeciwniczki, a dziś obijały ich ręce. Sulechów grał słabiej, ale faktem jest, że my na zbyt wiele im dziś nie pozwoliliśmy. Mamy dziewczyny młode, o dużo mniejszym doświadczeniu niż zawodniczki Zawiszy. Zadecydowały też indywidualne umiejętności. np. w końcówce sulechowianki bardzo mądrze kiwały, a my mamy jeszcze problemy z obroną takich piłek. Gdyby udało nam się podbić jedną z tych piłek, to mogłoby nam się udać doprowadzić do tie-breaka. Pierwszy raz w tym sezonie udało się tak postraszyć Sulechów i chyba żadnej drużynie to się nie udało. Wiadomo, że jest to faworyt tych rozgrywek, ale dziś to my mogliśmy sprawić niespodziankę. Za oba mecze należy pochwalić Sylwię Korczak, która grała bardzo równo. W drugim meczu cały zespół grał równo, a Monika Jabłońska zagrała najlepszy swój mecz w tym sezonie. Widzę szansę na nawiązanie walki w trzecim meczu. Rywalki wiedzą, że jesteśmy niebezpiecznym przeciwnikiem i będą chciały jak najszybciej zakończyć te mecze – zakończył trener.
Zawisza Sulechów - Orzeł Elbląg 3:1 (25:17, 20:25, 26:24, 26:24)
Orzeł: Sylwia Korczak, Ewelina Frąszczak, Aleksandra Goździewicz, Monika Jabłońska, Joanna Cupisz, Eliza Białczak, Aleksandra Fota (l) Sara Ilukowicz, Izabela Cieżyńska, Izabela Wąsik, Iga Korzeniewska.
Trzecie spotkanie zostanie rozegrane w Elblągu 20 kwietnia.
Rywalizacja w rundzie play-off toczy się do trzech zwycięstw. Dwa pierwsze mecze odbyły się w Sulechowie i oba wygrały gospodynie. Pierwsze spotkanie toczyło się pod dyktando siatkarek Zawiszy, które tego dnia były praktycznie nieosiągalne dla elbląskiego Orła i pewnie wygrały 3:0.
– Zawodniczki z Sulechowa miały zdecydowaną przewagę – powiedział trener Orła Andrzej Jewniewicz. – Grały bardzo szybko i kombinacyjnie, nie miały problemów z przyjęciem zagrywki, atakowały mocno oraz dobrze grały blokiem. Można powiedzieć, że prawie wbiły nas w parkiet – zakończył trener.
Zawisza Sulechów – Orzeł Elbląg 3:0 (25:15, 25:12, 25:20)
Orzeł: Sylwia Korczak, Izabela Miklasińska, Sara Ilukowicz, Eliza Białczak, Aleksandra Goździewicz, Monika Jabłońska, Monika Tchórzewska (l), Aleksandra Fota (l), Izabela Cieżyńska, Joanna Cupisz, Adrianna Sosnowska, Justyna Bąk.
Drugie spotkanie było już bardziej wyrównane. Elbląska drużyna wyciągnęła wnioski z poprzedniego pojedynku i nie popełniała już tak dużo błędów. Orzeł był na dobrej drodze by sprawić swoim kibicom ogromną niespodziankę, bo dwie partie przegrał na przewagi, a sama gra wyglądała zupełnie inaczej niż wczoraj. Pierwszy set Sulechów wygrał 25:17, ale to Orzeł w tym secie prowadził (14:10). Jednak gdy na zagrywkę weszła Joanna Kocebma (wychowanka Aleksandry Pietrulewicz z MKS Truso) gra się posypała. Dobrej passy nie udało się przerwać ani zmianami, ani przerwami w grze. Siatkarka serwowała aż dwanaście razy pod rząd i Zawisza wygrał tę partię. Drug set to już lepsza gra elblążanek, które od początku prowadziły i wygrały 25:20. W trzeciej partii prowadził raz Elbląg, raz Sulechów. Orzeł wygrywał już 23:20, ale w końcówce zabrakło doświadczenia i trochę większego ryzyka w zagrywce i przegrał 24:26. Ostatni set był bardzo podobny. Znów prowadzenie obejmowane było na zmianę, chociaż to podopieczne Andrzeja Jewniewicza prowadziły w końcówce (22:20; 23:21; 24:23). Przy piłce setowej rywalki zagrały mądrze w ataku i znów doświadczenie wygrało (24:26).
Andrzej Jewniewicz – Nasz drugi mecz w Sulechowie był chyba najlepszym w tym sezonie. Graliśmy szybko, było bardzo dużo bloków i nieźle funkcjonowało przyjęcie. Pojawiło się kilka naprawdę widowiskowych akcji, było dużo wymian. W pierwszym meczu dziewczyny były blokowane przez przeciwniczki, a dziś obijały ich ręce. Sulechów grał słabiej, ale faktem jest, że my na zbyt wiele im dziś nie pozwoliliśmy. Mamy dziewczyny młode, o dużo mniejszym doświadczeniu niż zawodniczki Zawiszy. Zadecydowały też indywidualne umiejętności. np. w końcówce sulechowianki bardzo mądrze kiwały, a my mamy jeszcze problemy z obroną takich piłek. Gdyby udało nam się podbić jedną z tych piłek, to mogłoby nam się udać doprowadzić do tie-breaka. Pierwszy raz w tym sezonie udało się tak postraszyć Sulechów i chyba żadnej drużynie to się nie udało. Wiadomo, że jest to faworyt tych rozgrywek, ale dziś to my mogliśmy sprawić niespodziankę. Za oba mecze należy pochwalić Sylwię Korczak, która grała bardzo równo. W drugim meczu cały zespół grał równo, a Monika Jabłońska zagrała najlepszy swój mecz w tym sezonie. Widzę szansę na nawiązanie walki w trzecim meczu. Rywalki wiedzą, że jesteśmy niebezpiecznym przeciwnikiem i będą chciały jak najszybciej zakończyć te mecze – zakończył trener.
Zawisza Sulechów - Orzeł Elbląg 3:1 (25:17, 20:25, 26:24, 26:24)
Orzeł: Sylwia Korczak, Ewelina Frąszczak, Aleksandra Goździewicz, Monika Jabłońska, Joanna Cupisz, Eliza Białczak, Aleksandra Fota (l) Sara Ilukowicz, Izabela Cieżyńska, Izabela Wąsik, Iga Korzeniewska.
Trzecie spotkanie zostanie rozegrane w Elblągu 20 kwietnia.
Anna Dembińska