UWAGA!

Drogi Czytelniku,

uprzejmie informujemy, że w związku z wejściem w życie Rozporządzenia o Ochronie Danych Osobowych stworzyliśmy zgodną z nim politykę prywatności. Regulacje RODO zmuszają nas do wystąpienia z prośbą do Ciebie o zaakceptowanie jego postanowień, chociaż z praktycznego punktu widzenia nic się nie zmienia w sposobie korzystania z naszego serwisu.

Jedyną rzeczą, która może budzić Twoje obawy jest profilowanie. Wyjaśniamy, że w naszym przypadku, tak jak dotychczas, skutkuje ono wyłącznie tym, że jeśli uprzednio byłeś/aś na stronie jakiegoś biura podróży, to z dużym prawdopodobieństwem nasi zaufani partnerzy reklamowi tacy jak Google serwować będą banery z widokami złocistych plaż.

Prosimy zapoznać się z polityką prywatności stosowaną na naszej stronie i zaakceptować jej postanowienia.

Może później

Pani Heleno... Dziękujemy

 
Elbląg, Helena Pilejczyk była bohaterką spotkania w kinie "Światowid"
Helena Pilejczyk była bohaterką spotkania w kinie "Światowid" (fot. Michał Skroboszewski)

21 lutego 1960 r. na igrzyskach olimpijskich w Squaw Valley zawodniczka Olimpii Elbląg Helena Pilejczyk zdobyła brązowy medal w łyżwiarstwie szybkim na dystansie 1500 m. Bohaterce tamtych wydarzeń i łyżwiarstwu szybkiemu był poświęcony wczorajszy (12 lutego) seans „Panczeny sławią Elbląg” w ramach cyklu „Elbląg na dużym ekranie”. Zobacz zdjęcia ze spotkania.

Droga do tego medalu była pełna przypadków i ciekawych zbiegów okoliczności. Helena Pilejczyk (wówczas nosząca panieńskie nazwisko Majcher) na początku swojej kariery sportowej trenowała... lekką atletykę. Wówczas poznała Elwirę Seroczyńską (wówczas Potapowicz): na jednym obozie sportowym w Sopocie spotkały się lekkoatletki z łyżwiarkami.

Helena Majcher była już nauczycielką w szkole podstawowej, kiedy wypatrzył ją trener łyżwiarstwa szybkiego Kazimierz Kalbarczyk. Ale podczas pierwszego treningu łyżwiarskiego na basenie otwartym w Elblągu okazało się, że... przyszła medalistka igrzysk olimpijskich nie umie jeździć na długich łyżwach.

- Umiałam jeździć na krótkich łyżwach, pomyślałam więc że na długich jeździ się podobnie. Ubrałam panczeny, chciałam się odbić z czuba i w efekcie przewróciłam się. Nikt nie zwrócił na to uwagi. Zaczęłam podglądać innych, zauważyłam, że trzeba się odbijać z boku. Potem trener Kazimierz Kalbarczyk zaproponował, żebym regularnie przychodziła na treningi – mówiła Helena Pilejczyk na wczorajszym seansie.

Tak zaczęła się kariera sportowa, której ukoronowaniem był brązowy medal igrzysk olimpijskich. Medal, którego mogło nie być, ponieważ... ówczesne władze w Polsce nie chciały wysłać łyżwiarek do USA.

- Warunek postawiony przez Polski Komitet Olimpijski był następujący: na igrzyska pojedziemy tylko wtedy, gdy na wcześniejszych mistrzostwach świata zajmiemy punktowane lokaty. Udało mi się wtedy zdobyć srebrny medal na 1000 metrów i zająć punktowane miejsca na pozostałych dystansach. Elwira na tych mistrzostwach nie miała formy, ale moje osiągnięcia zapewniły nam wyjazd na igrzyska- mówiła Helena Pilejczyk w jednym z filmów zaprezentowanych podczas seansu.

Łyżwiarstwo szybkie kobiet debiutowało na igrzyskach w Squaw Valley. Igrzyska dla Heleny Pilejczyk rozpoczęły się 20 lutego, od 12. miejsca na 500 m. Następnego dnia zaplanowano starty na 1500 m. Sam przebieg zawodów był bardzo interesujący. Helena Pilejczyk biegła w ostatniej parze z Lidią Skoblikową z ZSRR. Na ten moment olimpijską mistrzynią była Elwira Seroczyńska. Bieg był bardzo szybki: wygrała go reprezentantka ZSRR ustanawiając przy tym rekord świata i zdobywając olimpijskie złoto. Elblążance „na pocieszenie” został brąz.

Brązowy medal z igrzysk Helena Pilejczyk niedługo przekaże Muzeum Sportu i Turystyki w Warszawie. W Elblągu pozostanie jego replika.

- Zdecydowałam się na to, ponieważ u nas nie ma czegoś w rodzaju Izby Pamięci, gdzie mogłabym go przekazać. Chciałabym, żeby był w godnym miejscu, żeby mogła go obejrzeć młodzież – wyjaśniała elbląska medalistka.

22 lutego 1960 r. Helena Pilejczyk była piąta na 1000m. Pewną ciekawostką jest fakt, że wówczas właśnie na dystansie 1000m spodziewano się medalu elblążanki. Dzień później na 3 tys. metrów była szósta. To były udane igrzyska dla zawodniczki Olimpii Elbląg.

SM
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
A moim zdaniem...
  • Pani Helena jest człowiekiem wielkiej klasy i ogromnego serca. Dla wielu elblążan jest legendą i uosobieniem najlepszych kart elbląskiego sportu. Jej medal potrzebny jest tu, w Elblągu. Tak młodzieży, jak i władzom miasta. By wszyscy rozumieli i pamiętali, jak ważny jest sport w rozwoju młodego człowieka i wierzyli, że gdy się chce i pracuje, można dojść na szczyt. Nawet z Elbląga. Elbląg ma wiele bardzo ciekawych kart w historii sportu i pora je wydobyć, bo niebawem znikną w otchłani niepamięci. Dlatego apeluję o utworzenie miejsca godnie upamiętniającego sportowe osiągnięcia elblążan i tradycje sportowe miasta.
  • Żywa legenda. Szkoda, że medal w Warszawie. Ps. w tekście chyba jest jest błąd ."..że na ten monent Elwira była mistrzynią"
  • W Elblągu miejsce pamieci zalexy od tego czy sportowiec bedzie startowal z odpowiedniej listy. Nie ma Elbląg neutralnosci. Kto nie jest z nami ten przeciwko. A cisi bohaterowie czekaja na swoja chwile.
  • Z całym szacunkiem Pani Mario ale najlepszym miejscem na takie miejsce jest elbląskie muzeum. Dlaczego więc jako wieloletni dyrektor muzeum nie podjęła Pani takich działań.
  • Decyzja o przekazaniu medalu do Muzeum Sportu i Turystyki to właściwe i jedynie możliwe rozwiązanie. Ten kto był w tym muzeum to na pewno wie, że to odpowiednie miejsce do eksponowania takich trofeów. Pozostawienie go w Elblągu (gdzie i jak nagłośnić ten fakt)byłoby błędem. Także decyzja naszej mistrzyni w tej kwestii to najlepsze rozwiązanie i należy ją uszanować. Z racji jej osiągnięć sportowych i autorytetu jaki posiada, nie tylko w środowisku sportowym, nie mamy prawa wpływać na zmianę tej decyzji.
  • W jednym rzędzie / zdjęcie nr 5 / Pani Helena Pilejczyk i "dyrektor z zawodu dyrektor"?
  • Dokladnie. Nic nie robiacy typ. Zenujacy facet
  • O dziwo wszystkie te najlepsze karty odkrywały się za znienawidzonej komuny.
  • Mlodziez trenowala,Bo to byla jedyna sposobnosc ,by zobaczyc choc przez pare dni ten " zgnily zachod"paszport byl na milicji,a teraz wyjazd na wyciagniecie reki ,brak motywacji zeby trenowac cokolwiek.Garbusiarz cyklista
  • @Zbyszek1 - Teraz też ten "zgniły"zachód jest niedobry. Niechcący Polacy mogą zobaczyć jak się żyje za mniejszą pracę, gdy nie utrzymuje się kościółka i bandy biurokratów. Zobaczyć poziom życia innych ludzi i porównać z naszym poziomem biedy.
  • Światowid obrasta w piórka bo wyświetla filmy które chcą. Dlaczego nie ma pokazu filmu ZENEK co cenzura PO.
  • A ktoś poza pisiorami (niektórymi )chciałby oglądać beczącego Zenka ? Watpię, ,,
Reklama