UWAGA!

Paweł Janowicz: To był inny świat

 
Elbląg, Paweł Janowicz, elbląski lekkoatleta
Paweł Janowicz, elbląski lekkoatleta (fot. Anna Dembińska)

- Dostałem tyczkę i miałem spróbować. Myślałem, że z taką tyczką to te dwa metry skoczę. Biegnę, trafiłem w dołek i... następne co pamiętam, to że leżę na plecach, ktoś coś mówi, a ja nie mogę oddychać. Jak się okazało, dostałem tyczką przez plecy - tak Paweł Janowicz, elbląski lekkoatleta wspomina próbę przejścia na dziesięciobój. Ze sportowcem i masażystą elbląskich zawodników wspominamy starty na igrzyskach paraolimpijskich w Arnhem i Nowym Jorku.

- Jak się zaczęła Pana przygoda ze sportem?

- W Szkole Podstawowej nr 14 w Elblągu nauczycielem wychowania fizycznego był Jerzy Műller, przyszły wiceprezydent miasta i to on pierwszy mnie zauważył. To był przełom lat 60. i 70. Ale nie pamiętam, żebym w jakiś zawodach międzyszkolnych startował. Bardziej poważnie to się zaczęło, kiedy pojechałem do szkoły do Bydgoszczy. Tam wpadłem w oko trenerowi kadry narodowej i ten już nie odpuścił. Zauważył mnie przy trójskoku i już nie wypuścił. Wtedy już ta przygoda sportowa przyspieszyła.

 

- Po skończeniu szkoły wrócił Pan do Elbląga.

- Zacząłem trenować w Wojewódzkim Zrzeszeniu Sportowym Inwalidów „Start”. To się chyba tak nazywało. Trenowałem pod okiem śp. Jerzego Dąbrowskiego. Pamiętam, że nie chcieli mnie wziąć na pierwsze mistrzostwa Polski. Zawziąłem się i na drugie i kolejne już jeździłem. I przeważnie dwie „blachy” przywoziłem z tych zawodów. Leżą teraz te medale w szufladzie. Dostałem się do reprezentacji i kilka ładnych lat w niej spędziłem. Najlepiej się czułem w wieloboju. Nawet dostałem propozycję stratowania w dziesięcioboju, pierwsze podejście zrobiliśmy na obiektach Zawiszy Bydgoszcz. Dostałem tyczkę i miałem spróbować. Myślałem, że z taką tyczką to te dwa metry skoczę. Biegnę, trafiłem w dołek i... następne co pamiętam, to że leżę na plecach, ktoś coś mówi, a ja nie mogę oddychać. Jak się okazało, dostałem tyczką przez plecy. I tak się skończyła przygoda z dziesięciobojem. Skupiłem się na pięcioboju.

 

- Jak doszło do wyjazdu na igrzyska paraolimpijskie do Arnhem?

- Był rok 1980. Kraje zachodu zbojkotowały igrzyska w Moskwie. Nie wiem, czemu igrzyska paraolimpijskie odbyły się w Holandii. To był mój pierwszy wyjazd na zachód. Jednym słowem: inna planeta. Wylądowaliśmy w Amsterdamie, patrzyliśmy na samochody, zupełnie inne od naszych fiatów 125p. To był zupełnie inny świat. Na szczęście sportowo już takiej różnicy nie było. Tartan jest tartan i sprawa jest prosta: trzeba szybciej biegać, dalej i wyżej skakać, dalej rzucać.

 

- Skończyło się na srebrnym medalu w pięcioboju.

- Dodatkowo w trójskoku byłem chyba dziewiąty i szósty w skoku w dal. W pięcioboju może i nawet miałem szanse na złoto. W skład dyscypliny wchodził bieg na 100 metrów, pływanie na 100 metrów, skok w dal, pchnięcie kulą, bieg na 800 metrów. Wszystko w jeden dzień. Nie byłem dobrym pływakiem – wtedy ten dystans przepłynąłem 1:07 min, albo coś koło tego. I biegać na dłuższe dystanse niż sprinty nie lubiłem. Trzy konkurencje miałem bardzo dobre, w pływaniu i na 800 metrów poszło mi gorzej. Na basenie myślałem, że się utopię. Pierwszy raz pływałem na 50-metrowym. Jakie znaczenie ma długość? Na 25-metrowym przy dystansie 100 m są trzy nawrotki, podczas których można choć przez chwilę odsapnąć. Na 50-metrowym - jedna. Na suficie był tam taki występ; przed zawodami siedziałem na trybunach i myślałem, jak już tam dopłynę, to będę szczęśliwy. Mogłem wtedy wygrać ten pięciobój, jechałem na igrzyska po medal, pytanie było tylko jaki?

 

- Cztery lata później kolejne igrzyska – tym razem w Nowym Jorku.

- Balem się, że nie pojadę. Mój brat wcześniej wyjechał do Stanów i miałem poważne wątpliwości, czy ówczesne władze mnie wypuszczą. W końcu ktoś mi powiedział, żebym się nie denerwował, bo jadę. Bardzo się chciałem z nim zobaczyć, bo trzy lata się nie widzieliśmy. Mocno się do tych zawodów przygotowywałem. Pamiętam, po pracy, wieczorem, po ciemku, szedłem na trening kulowy przy garażach. Po to, żeby kula, jak ją pchnę zatrzymała się przy nich i nie trzeba było jej za długo szukać. Kwalifikacja na igrzyska kosztowała mnie dwóch kolegów, którzy się na mnie obrazili.

 

- Wtedy był brąz w trójskoku.

- Pięciobój w Nowym Jorku był inny. Zamiast 800 metrów było 1500, zamiast kuli rzut oszczepem. Jak już wcześniej wspomniałem, nie lubiłem biegać dłuższych dystansów. Jak zobaczyłem stadion, gdzie trzeba było zrobić kilka okrążeń, to się trochę przestraszyłem. W końcu oszczepu nie zaliczyłem. Skończyło się na brązowym medalu w trójskoku. Też słabo. Wydaje mi się, że paliłem się na tych zawodach. Wcześniej miałem lepsze wyniki, na igrzyskach chyba nie wytrzymywałem. W mojej grupie niepełnosprawności [Paweł Janowicz jest słabowidzący – przyp. SM] skakało się z normalnej belki. W innych grupach z tzw. „belki metrowej”, gdzie była powierzchnia i sędziowie pomiar rozpoczynali od punktu wybicia. W moim przypadku trzeba było trafić w „normalną” belkę.

 

- O medalach z mistrzostw Polski już wspominaliśmy.

- Prawie zawsze chyba dwie blachy przywoziłem. Na mistrzostwach świata w Goteborgu byłem drugi w trójskoku, za reprezentantem ZSRR. Na mistrzostwach Europy w Rzymie też zająłem drugie miejsce, też w trójskoku. Trochę tych zawodów było, bo jeździliśmy też mityngi mniejszej wagi m.in. w Brukseli, Heysel, Zurychu...

 

- Po zakończeniu kariery sportowej został Pan przy elbląskim sporcie.

- Pracowałem w Starcie [Paweł Janowicz jest masażystą – przyp. SM], potem z chłopakami z męskiej drużyny piłki ręcznej. W elbląskiej piłce ręcznej przepracowałem koło 20 lat. Z dziewczynami m.in. za czasów Andrzeja Drużkowskiego. I potem Andrzej Rusznicki przyjechał do mnie do domu i wciągnął mnie do drużyny. Nazwy tego zespołu się zmieniały, trenerzy, ja tam ciągle byłem. Przestałem pracować w 2007 r., po pierwszym sezonie w ekstraklasie. Pamiętam tamtą radość z awansu do ekstraklasy, cała siatkę szampanów miałem wtedy na meczu.

 

- Dziękuję za rozmowę

rozmawiał Sebastian Malicki
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
A moim zdaniem...

Przeczytaj też co działo się w Elblągu wcześniej

Zamieszczenie następnej opinii do tego artykułu wymaga zalogowania

W formularzu stwierdzono błędy!

Ok
Dodawanie opinii
Aby zamieścić swoje zdjęcie lub avatar przy opiniach proszę dokonać wpisu do galerii Czytelników.
NOWOŚĆ! Dział "A moim zdaniem" obsługuje hashtagi.
Dołącz zdjęcie:

Podpis:

Jeśli chcesz mieć unikalny i zastrzeżony podpis
zarejestruj się.
E-mail:(opcjonalnie)
Reklama