Przy Krakusa puściły wszystkie szwy

Przez długi czas mecz przy Krakusa przypominał ciasno zawiązany supeł. Concordia próbowała go rozplątać, Mamry trzymały fason i ani myślały puścić choćby oczko. W końcu jednak jedna nitka puściła, a wtedy całe spotkanie zaczęło układać się już według wzoru Concordii. Zobacz zdjęcia.
Przed pierwszym gwizdkiem wszystko było dość czytelne. Concordia rozpędzona, wysoko w tabeli i z sześcioma ligowymi meczami bez porażki. Mamry z zupełnie innej części piłkarskiej rzeczywistości, po pięciu kolejnych przegranych i z bagażem 33 straconych bramek.
Goście przyjechali do Elbląga przede wszystkim nie dać się rozmontować. Przez długi czas plan działał. Mamry trzymały ustawienie, zamykały przestrzenie i skutecznie nie pozwalały Concordii wyjść na prowadzenie. Gospodarze mieli piłkę, szukali miejsca, próbowali dobrać się do defensywy rywala, ale szwy długo trzymały. Zespół z Giżycka po meczu przyznał zresztą, że przez sporą część pierwszej połowy założenia taktyczne udawało się realizować.
W 40. minucie puścił pierwszy. Lipowski znalazł sposób na defensywę Mamr i otworzył wynik. Goście jeszcze dobrze nie zdążyli poukładać sobie w głowach pierwszej straty, a tuż przed przerwą Drewek dołożył drugie trafienie. Czterdzieści minut cierpliwego stawiania oporu rozsypało się w pięć.
Po przerwie kolejne szwy zaczęły już puszczać znacznie szybciej. Najwięcej korzyści wyciągnął z tego Marcel Szymański. W 69. minucie trafił po raz pierwszy, cztery minuty później dołożył następnego gola, a w 86. minucie skompletował hat-tricka. Trzy bramki w siedemnaście minut. W takim tempie nawet najbardziej ambitny plan ratunkowy przestaje mieć większe znaczenie.
Mamry długo wyglądały jak zespół, który może przeciągnąć Concordię przez niewygodne popołudnie. Kiedy jednak gospodarze znaleźli pierwszą szczelinę, kolejne zaczęły pojawiać się coraz szybciej. Wystarczyło trochę cierpliwości, a później już sporo konkretu.
Concordia wygrała 5:0, przedłużyła ligową serię bez porażki i ponownie pokazała, że świetny początek sezonu nie jest przypadkowy. Tydzień wcześniej pięć bramek z DKS-em Dobre Miasto, teraz identyczny rachunek odebrały Mamry.
Concordia Elbląg - Mamry Giżycko 5:0 (2:0)
bramki: 1:0 – Lipowski (40. min.), 2:0 – Drewek (45. min.), 3:0 – Szymański (69. min.), 4:0 – Szymański (73. min.), 5:0 – Szymański (86. min.)
Concordia: Więsik – Lipowski (67’ Milanowski), Drewek (76’ Fercho), Tomczuk (71’ Wilczek), Bukacki (76’ Głuc), Łychowydko (84’ Kochowski), Szymański, Filipczyk, Kaczorowski, Jarzębski (71’ Mashtalir), Łęcki