Remis bez satysfakcji

Bywają mecze, w których wynik 0:0 oznacza nudę, ale są też takie, w których bezbramkowy remis niesie ze sobą więcej emocji niż niejedno widowisko zakończone festiwalem goli. Starcie Concordii Elbląg z Olimpią II Elbląg należało właśnie do tej drugiej kategorii.
Na boisku nie padła ani jedna bramka, ale przez dziewięćdziesiąt minut toczyła się walka o coś znacznie większego niż trzy punkty. Jedni bronili marzeń o III lidze, drudzy pozostają przy nadziei na pozostanie w IV lidze. Po końcowym gwizdku żadna ze stron nie mogła mówić o pełnej satysfakcji.
Concordia przystąpiła do spotkania osłabiona. Brakowało kilku ważnych ogniw, a mimo to gospodarze od pierwszych minut narzucili własne warunki. Słoniki tworzyły sytuacje, regularnie zmuszały Nikodema Januszewskiego do interwencji i sprawiały wrażenie zespołu, który wcześniej czy później znajdzie drogę do siatki. Tyle że futbol bywa przewrotny. Im bardziej gospodarze naciskali, tym mocniej rósł bramkarz rezerw Olimpii.
Januszewski był tego popołudnia największym bohaterem gości. Najpierw efektownie obronił strzał głową Szymona Plesiewicza, a chwilę później naprawił własny błąd po nieudanym wznowieniu gry, wygrywając z tym samym zawodnikiem pojedynek sam na sam. Olimpia II miała dodatkowe problemy, bo jeszcze w pierwszej połowie z powodu kontuzji boisko opuścił Maciej Tobojka. Przy zejściu pomagali mu koledzy z drużyny, uraz wygląda na poważny, ale miejmy nadzieję, że powrót do pełnej sprawności będzie krótki.
Kluczowym momentem mogła okazać się natomiast czerwona kartka dla Marcela Michonia, która sprawiła, że Olimpia II przez niemal całą drugą połowę musiała grać w osłabieniu. Concordia zamknęła rywala na jego połowie i cierpliwie szukała zwycięskiego trafienia. Brakowało jednak ostatniego dotknięcia, odrobiny precyzji albo zwyczajnie piłkarskiego szczęścia. Końcowy remis oznacza, że sytuacja obu drużyn pozostaje skomplikowana.
Dla Concordii jeden punkt jest stratą. W wyścigu o czołowe miejsca każdy mecz coraz bardziej przypomina finał, a bezbramkowy rezultat sprawia, że elblążanie nie mają pełnej kontroli nad własnym losem. Nadal mogą marzyć o barażach, ale od tej chwili muszą oglądać się również na wyniki Stomilu Olsztyn i Polonii Lidzbark Warmiński. Samo wygrywanie może już nie wystarczyć.
Zupełnie inaczej na ten remis patrzą rezerwy Olimpii. Punkt zdobyty w derbach nie rozwiązuje problemów, ale pozwala zachować kontakt z rywalami w walce o utrzymanie. Żółto-biało-niebiescy zrównali się dorobkiem z Mrągowią Mrągowo i wciąż mogą wierzyć, że unikną degradacji.
Nad wszystkim unosi się jeszcze jeden, niezwykle istotny wątek. Rozstrzygnięcia w III lidze grupy I sprawiły, że przyszłość wielu drużyn pozostaje uzależniona od wyników osiąganych na innych stadionach. Spadek Znicza Biała Piska jest już przesądzony, natomiast los GKS Wikielec pozostaje związany z barażową drogą ŁKS Łomża do II ligi. Od tego zależy również liczba spadkowiczów z warmińsko-mazurskiej IV ligi. W najbardziej korzystnym scenariuszu z ligą pożegna się tylko jeden zespół, a dwa kolejne będą walczyć o utrzymanie w barażach z wicemistrzami klas okręgowych. Dla Olimpii II oznacza to jedno. Każdy punkt zdobyty na finiszu sezonu może okazać się wart uratowania ligowego bytu.
Concordia Elbląg - Olimpia II Elbląg 0:0
Concordia: Więsik - Filipczyk (83’ Cenkner), Kaczorowski, Bukacki, Szpucha (65’ Nazaruch), Mashtalir, Drewek, Grochocki (70’ Lipowski), Plesiewicz (60’ Tomczuk), Łęcki, Augusto
Olimpia II: Januszewski - Dettlaff (66’ Łabecki), Turulski, Majewski, Sargalski, Michoń, Wilczek, Tobojka (35’ Sapela), Markowski, Krawczyk (77’ Rychter), Kozera