UWAGA!

Drogi Czytelniku,

uprzejmie informujemy, że w związku z wejściem w życie Rozporządzenia o Ochronie Danych Osobowych stworzyliśmy zgodną z nim politykę prywatności. Regulacje RODO zmuszają nas do wystąpienia z prośbą do Ciebie o zaakceptowanie jego postanowień, chociaż z praktycznego punktu widzenia nic się nie zmienia w sposobie korzystania z naszego serwisu.

Jedyną rzeczą, która może budzić Twoje obawy jest profilowanie. Wyjaśniamy, że w naszym przypadku, tak jak dotychczas, skutkuje ono wyłącznie tym, że jeśli uprzednio byłeś/aś na stronie jakiegoś biura podróży, to z dużym prawdopodobieństwem nasi zaufani partnerzy reklamowi tacy jak Google serwować będą banery z widokami złocistych plaż.

Prosimy zapoznać się z polityką prywatności stosowaną na naszej stronie i zaakceptować jej postanowienia.

Może później

Tomasz Mizerski: Trening, praca, talent

 
Elbląg, Tomasz Mizerski, elbląski trener pływania
Tomasz Mizerski, elbląski trener pływania (fot. Anna Dembińska)

- Musieliśmy znaleźć sobie jakąś niszę. Kryta pływalnia w Elblągu była jedna, a dostęp do niej ograniczony - tak Tomasz Mizerski, elbląski trener pływania wspomina swoje początki. Na starcie swojej przygody trenerskiej jego podopieczni startowali w zawodach na wodach otwartych. 

- Jak zaczęła się Pana przygoda z pływaniem?

- W 1996 r. na bazie sekcji pływackiej przy Wodnym Ochotniczym Pogotowiu Ratunkowym, dzięki przychylności pani Bożeny Ruszkowskiej, powstał klub EL WOPR. Mówimy o czasach kiedy w Elblągu, mieście położonym nad rzeką, pływania nie trenowano w żadnym klubie sportowym, poza jednym wyjątkiem: sekcjami triathlonu w Truso Elbląg oraz trójboju nowoczesnego w klubie Orzeł. Brakowało jednak samego pływania. Pierwsi zawodnicy wyłaniani zostawali dzięki programowi powszechnej nauki pływania. Rozpoczynaliśmy, specjalizując się w wyścigach długich, od 1,5 km do 5 km na wodach otwartych, także na dystansach powyżej 10 kilometrów. Zawody odbywały się latem, w jeziorach, w morzu, ale przede wszystkim na rodzimej odkrytej pływalni. Wówczas brązowym medalistą Otwartych Mistrzostw Polski w pływaniu długodystansowym został obecny szef Grupy Wodnej Marcin Trudnowski. Klub funkcjonował w takiej formie do 2000 roku, poprzez krótką działalność w Uczniowskim Klubie Sportowym „Orlik” do klubu UKP „Jedynka”. W tym miejscu muszę wspomnieć o moim ojcu Zenonie Mizerskim, długoletnim kierowniku elbląskiej pływalni przy ulicy Robotniczej, który w latach osiemdziesiątych jako instruktor prowadził sekcję pływacką w elbląskim Orle. Angażował się również w w/w przedsięwzięcia, służąc swoim doświadczeniem. Nie będę ukrywał, że to dzięki tacie wstąpiłem na drogę elbląskiego pływania.

 

- Dlaczego akurat taka droga?

- Tak jak mówiłem wcześniej, zadecydowały tradycje rodzinne. Również praca na pływalni spowodowała, że zamiłowanie do sportu pływackiego zamieniło się w drogę zawodową. Zauważałem potrzebę rozwijania predyspozycji dzieci stawiających pierwsze kroki na basenie. Uważałem, że powinny zostać objęte profesjonalnym treningiem, że wielu rokujących talentów nie można po prostu zmarnować. Chciałem też przywrócić świetność elbląskiego pływania z czasów, gdy rozpoczynająca swoją karierę w przedwojennym Elblągu Ursula Happe w 1956 roku na Igrzyskach Olimpijskich w Melbourne zdobyła złoty medal na dystansie 200 m stylem klasycznym.

 

- Dlaczego zdecydowaliście się na starty na otwartych akwenach?

- Musieliśmy znaleźć sobie jakąś niszę. Kryta pływalnia w Elblągu była jedna a dostęp do niej ograniczony. W tamtym okresie w Polsce pływanie trenowało 10 tysięcy dzieci. Konkurencja była zatem ogromna. Rozwijałem z zawodnikami wszystkie style i techniki, ale braliśmy udział na mniej obsadzanych zawodach na otwartych akwenach. Zaczęliśmy odnosić znaczące sukcesy, co później przełożyło się to na bardzo dobre wyniki już w pływaniu tradycyjnym.

 

- Z czasem przechodziliście z pływania długodystansowego na basenowe.

- Proces ten nastąpił w naturalny sposób. W pewnym momencie doszliśmy do wniosku, że jesteśmy już na tyle silni, że możemy pokazać się na zawodach basenowych. Startowaliśmy na początku na zawodach okręgowych i zaczęliśmy odnosić pewne sukcesy. Pierwsze medale zdobyli: Zuzia Puchalska i Sebastian Karaś w Korespondencyjnych Mistrzostwach Polski jedenastolatków. Sama formuła mistrzostw pokazuje ile dzieci bierze udział w tych zawodach. W jednym roczniku to 1000 – 1500 zawodników. Same zawody polegały na tym, że do Polskiego Związku Pływackiego wysyłało się czasy poszczególnych zawodników, a komputer ustalał klasyfikację końcową. Po dwóch, trzech latach istnienia sekcji zaczęliśmy zdobywać medale na mistrzostwach Polski.

  Elbląg, Zuzanna Puchalska (w środku), jedna z wychowanek Tomasza Mizerskiego
Zuzanna Puchalska (w środku), jedna z wychowanek Tomasza Mizerskiego (fot. pochodzi z ksiażki A. Minkiewicza "Sport w Elblągu 1945 - 2012, t. II)

 

- Zuzia Puchalska i Sebastian Karaś to najbardziej znani pływacy z tego okresu. Jak znaleźli się w sekcji?

- Wypatrzyłem ich na zajęciach z pływania. Od początku dostrzegłem w nich ogromny potencjał. Po rozmowie z dziećmi i rodzicami zostali zawodnikami UKS „Orlik” Niesamowicie utalentowani, bardzo szybko opanowywali technikę, wszystkie niuanse, po prostu „czuli wodę” . Tak się zaczęła ich przygoda z pływaniem. Trening, praca, talent, to się potem przekuwa na wynik na zawodach. Poza tym ,że byli niezwykle utalentowani, to charakteryzował ich ogromny etos pracy i rzadko spotykane u jedenastolatków ambicjonalne podejście. Po jakimś czasie dołączył do nas Robert Karaś, brat Sebastiana, który również stosunkowo szybko zaczął odnosić sukcesy. Później przeszedł do triathlonu i dziś jest jednym z najbardziej znanych elbląskich sportowców.

 

- Sekcja pływacka przy WOPR uchodzi za przodka Uczniowskiego Klubu Sportowego „Jedynka”.

- Zanim powstała „Jedynka” sekcja przez krótki okres działała w Uczniowskim Klubie Sportowym „Orlik”. Zdecydowaliśmy się jednak usamodzielnić, głównie z powodów finansowych. Postanowiliśmy założyć odrębny klub i rozpoczął on działalność przy Szkole Podstawowej nr 1 w Elblągu, stąd nazwa. Wówczas większość zawodników było uczniami „Jedynki” i stało się to w sposób naturalny. Dzisiejsza UKP „Jedynka” w tym roku będzie obchodziła swoje 16 urodziny. W latach 2005 -2008 działały jeszcze dwa inne elbląskie kluby zajmujące się wyczynowym pływaniem: UKS Delfin 2 oraz KS ORZEŁ. Sekcja pływacka w Orle działa do dzisiaj. Natomiast w 2011 roku powstał Uczniowski Klub Sportowy „Pirat”, który prowadzimy do dzisiaj.

 

- I wychowankowie, z których możecie być dumni.

- Największe sukcesy elbląskiego pływania mieliśmy w latach 2000 – 2010. O naszych osiągnięciach można by długo mówić. Przywoziliśmy medale z mistrzostw Polski, biliśmy kolejne rekordy Polski. Oprócz Zuzi Puchalskiej i Sebastiana Karasia należałoby jeszcze wymienić Bartka Nowaka, Macieja Pasiecznego, Pawła Witkowkiego, Magdalenę Deleżuch, Agatę Macieszę, Wiktorię Bieńkowską. Sebastian Karaś pobił rekord Polski piętnastolatków na 200 metrów stylem grzbietowym. Bartek Nowak pobił rekord Polski na 50 metrów stylem klasycznym trzynastolatków. Wiktoria Bieńkowska do tej pory posiada rekord Polski na 200 metrów stylem klasycznym ( już jako zawodniczka SMS Oświęcim ). Nie można też pominąć znakomitych zawodników obecnego klubu UKP ”Jedynka” Sebastiana Towarka i Krzysztofa Parasiaka, a także tego, że w 2018 roku Wiktoria Domżalska zdobyła brązowy medal na Mistrzostwach Polski juniorów 18 letnich. Zawodnicy elbląskich klubów wielokrotnie powoływani byli w skład reprezentacji Polski na najważniejsze imprezy międzynarodowe.

 

- Mam takie wrażenie, że Elbląg nie do końca umie docenić swoich sportowców. Wszystko jest fajnie do pewnego wieku, a po przejściu do kategorii seniora sportowiec wyjeżdża i promuje kogoś innego.

- To po części wynika ze specyfiki sportu młodzieżowego. W Elblągu nie mamy np. Szkoły Mistrzostwa Sportowego czy szkoły sportowej o specjalności pływanie. I z tego względu młodzieży brakuje perspektyw. Miasta, gdzie takie Szkoły Mistrzostwa Sportowego funkcjonują, mogą podbierać nam utalentowanych wychowanków. Taka jest naturalna kolej rzeczy. Patrząc z punktu widzenia zawodnika, dla rozwoju jego kariery czasami też jest lepiej, żeby poszedł do SMS-u. W Elblągu problem zaczyna się już w szkole średniej, gdzie trzeba połączyć dużą ilość nauki z treningami. Elbląski sportowiec trenujący sport indywidualny ma w tym momencie duży problem. Oczywiście pewien poziom utrzyma, ale to jest ten czas, kiedy trzeba zwiększyć poziom treningu. I tu z pomocą sportowcom przychodzą Szkoły Mistrzostwa Sportowego w innych miastach. Młodzież, która chce pogodzić naukę z treningami musi się przenieść, często w odległe rejony Polski.

 

- Jak wygląda dzisiejsza kondycja pływania w Elblągu?

Moim zdaniem elbląskie pływanie jest w bardzo dobrej kondycji. Pływaniem wyczynowym w naszym mieście zajmują się trzy kluby UKP Jedynka i UKS Pirat oraz IKS ATAK zajmujący się sportem osób niepełnosprawnych. W UKS „Pirat” prowadzą zajęcia świetnie przygotowani trenerzy: Magdalena Orzechowska, Adam Torbicz i ja. Grupa juniorów w UKP „Jedynka”, którą z powodzeniem prowadzą Tomasz Wysocki i Sebastian Towarek, to narybek przyszłych świetnych zawodników. W UKS Pirat natomiast prowadzone przez nas szkolenia doskonalenia pływania, już teraz owocują dobrymi wynikami. Uważam, że elbląskie kluby mogą śmiało konkurować z dużymi ośrodkami.

rozmawiał Sebastian Malicki
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
A moim zdaniem...
Reklama