UWAGA!

Drogi Czytelniku,

uprzejmie informujemy, że w związku z wejściem w życie Rozporządzenia o Ochronie Danych Osobowych stworzyliśmy zgodną z nim politykę prywatności. Regulacje RODO zmuszają nas do wystąpienia z prośbą do Ciebie o zaakceptowanie jego postanowień, chociaż z praktycznego punktu widzenia nic się nie zmienia w sposobie korzystania z naszego serwisu.

Jedyną rzeczą, która może budzić Twoje obawy jest profilowanie. Wyjaśniamy, że w naszym przypadku, tak jak dotychczas, skutkuje ono wyłącznie tym, że jeśli uprzednio byłeś/aś na stronie jakiegoś biura podróży, to z dużym prawdopodobieństwem nasi zaufani partnerzy reklamowi tacy jak Google serwować będą banery z widokami złocistych plaż.

Prosimy zapoznać się z polityką prywatności stosowaną na naszej stronie i zaakceptować jej postanowienia.

Może później

Pali się do pomocy

 
Elbląg, Paweł Koch przed podróżą z Jagodą i jej mamą, Magdą Noszczyńską
Paweł Koch przed podróżą z Jagodą i jej mamą, Magdą Noszczyńską (fot. Michał Skroboszewski)

Jeszcze tylko ostatni przytulas z pięcioletnią Jagódką, hop na rower i w drogę! Elbląski strażak Paweł Koch znowu wyruszył w podróż, by pomóc w zdobyciu pieniędzy na rehabilitację chorej dziewczynki. Dziś (1 września) rano rozpoczął kręcenie kilometrów, a tych będzie niemało. Trasa prowadzi przez Litwę, Łotwę, Estonię, Skandynawię, Niemcy i z powrotem do Elbląga. To blisko 4 tysiące kilometrów. - Za każdy można sypnąć groszem - zachęca sympatyczny strażak, przez przyjaciół nazywany "Groszkiem".

"Rozjedź z nami raka Jagody" to akcja, która rozkręca się dzięki Pawłowi i rodzinie chorej dziewczynki.
       - Jagódka ma dziś 5 lat. Gdy miała 6 miesięcy zachorowała na ostrą białaczkę szpikową. Za nią trzyletnie leczenie w klinikach w Gdańsku i w Poznaniu, dwa przeszczepy, trzy doszczepy - opowiada Magda Noszczyńska, mama Jagody. - Niestety, walczymy z powikłaniami. Jagoda doznała wylewu do rdzenia kręgowego i paraliżu. Dziś chodzi, ale wymaga ciągłej rehabilitacji. Poza tym ma pęcherz neurogenny, wymaga cewnikowania. Ma też opóźniony rozwój mowy.
       Jagoda jest rehabilitowana intensywnie, codziennie od dwóch lat. To jednak kosztuje, bo taka pomoc nie jest refundowana.
       - Średnio to ok. 3 tys. zł miesięcznie, by zachować poziom rehabilitacji taki, jaki jest. Taki, który mi, jako matce, daje spokój duszy, że robię wszystko co mogę, by Jagodę z tego wyciągnąć - mówi mama dziewczynki.
       Pieniądze pomaga zbierać strażak z Elbląga. W ubiegłym roku w ramach akcji "Rozjedź z nami raka Jagody" wyruszył w podróż do Aten. Udało się zebrać ok. 12 tys. zł z wpłat własnych indywidualnych darczyńców, od sponsorów, którzy płacili za kilometry oraz z charytatywnego treningu w Elblągu i tygodnia bez garniturów w warszawskiej korporacji (aby chodzić w krótkich spodenkach i klapkach pracownicy płacili datki na Jagodę).
       Dziś (1 września) Paweł Koch znowu wsiadł na rower dla Jagody.
       - Po raz kolejny ruszam i mam nadzieję, że tym razem dopisze pogoda i wszystko pójdzie lekko i z górki - z uśmiechem mówił przed podróżą. - Kilometrów przede mną dużo, ale trasa specjalnie trudna nie jest. Wydaje mi się, że będzie dużo po płaskim, ale mogę się rozczarować (śmiech). Drogi na Litwie, Łotwie, Estonii są bardzo podobne do naszych, ale dalej, w Skandynawii, jest już bardziej europejsko, jest dużo ścieżek rowerowych.
       Dlaczego pomaga Jagodzie?
       - Bo lubię - prosto i szczerze wyjaśnił strażak. - Zebranie pieniążków na rehabilitację Jagody to cel, który napędza mój rower.
       Pomóc może też każdy. Jak?
       - Wpłacając pieniądze za kilometry albo jednorazowo na konto. Jak ktoś chce i lubi może też dawać mi zadania, które będę wykonywać. I za to płacić - śmieje się strażak. - Wszyscy patrzą na mnie, a wpłacają dla Jagody - podsumował Paweł Koch.
       Strażak wyruszył w rowerową podróż dziś rano z JRG nr 2 przy ul. Browarnej żegnany przez rodzinę, przyjaciół, kolegów z pracy. Powrót zaplanował na 1 października.
      
       Aby wesprzeć Jagódkę wpłat można dokonywać na konto Europejskiej Fundacji KrewAktywni z Gdyni, KONIECZNIE z dopiskiem: "Dla Jagódki" nr konta 65 2030 0045 1110 0000 0259 4170.
      
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
A moim zdaniem...
  • powodzenia Panie Pawle zuch z pana facet
  • Trzymamy kciuki Grosiu !
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    4
    0
    NataliaKamyk(2016-09-01)
  • brawo, jestem pełen podziwu dla pana Pawła. Dumny też jestem z Niego. !!!!
  • Fajnie że łączy pasję z pomocą dla potrzebujących ;) zastanawia mnie tylko skąd ma na to czas skoro jest na etacie w straży...urlopu tyle na pewno nie ma. Czyżby jeździł na rowerze w godzinach pracy?
  • Zamiast wysuwać dziwne insynuacje należałoby najpierw zasięgnąć informacji. Ale bede tak dobra i rozwieje twoje watpliwosci. Funcjonariusz PSP nie jest pracownikiem z rozumieniu Kodeksu Pracy i przepisy Kodeksu nie mają tutaj zastosowania. Podstawowy wymiar urlopu funkcjonariusza wynosi 26 dni. Poza tym przysługuje mu urlop dodatkowy np. za pracę w szkodliwych warunkach, z tytułu osiągnięcia określonego wieku badz z tytułu stażu pracy. Łączny wymiar dodatkowego urlopu (łącznie z wszystkich tytułów) nie może jednak przekroczyć 13 dni rocznie. Wiec tak, to możliwe że ma tyle urlopu.
  • moze ma wolne za nadgodziny. .. ?
  • brawo Paweł, nie przejmuj się konfidencja, rożnymi głupimi wpisami czyli takimi jak post poniżej skąd masz czemu jedziesz ile urlopu, za co jedziesz itd fajnie że robisz coś dla kogoś, że robisz to dla malej dziewczynki która tej pomocy potrzebuje trzymam kciuki za szczęśliwy powrót do, ,bazy'' ps: do DziwnyTenKraj siadaj na rower i śmigaj by pomoc a jak nie to pisz skargę (donos) i nie zapomnij się podpisać, nie pozdrawiam cie i nie do widzenia
  • Kolejny rok i kolejne pytania skad pawel ma urlop :) ma, jest nawet cos takiego jak urlop bezplatny wiecie? Chlop pomaga dziewczynce, robi cos fajnego a dyletanci znajdą i tak dziure :) Pawel pozdrawiamy i trzymamy kciuki aby odzew byl jak najwiekszy :)
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0
    0
    Elblazaki(2016-09-02)
Reklama