UWAGA!

Drogi Czytelniku,

uprzejmie informujemy, że w związku z wejściem w życie Rozporządzenia o Ochronie Danych Osobowych stworzyliśmy zgodną z nim politykę prywatności. Regulacje RODO zmuszają nas do wystąpienia z prośbą do Ciebie o zaakceptowanie jego postanowień, chociaż z praktycznego punktu widzenia nic się nie zmienia w sposobie korzystania z naszego serwisu.

Jedyną rzeczą, która może budzić Twoje obawy jest profilowanie. Wyjaśniamy, że w naszym przypadku, tak jak dotychczas, skutkuje ono wyłącznie tym, że jeśli uprzednio byłeś/aś na stronie jakiegoś biura podróży, to z dużym prawdopodobieństwem nasi zaufani partnerzy reklamowi tacy jak Google serwować będą banery z widokami złocistych plaż.

Prosimy zapoznać się z polityką prywatności stosowaną na naszej stronie i zaakceptować jej postanowienia.

Może później

Po jednej wygranej czuję niedosyt

 
Elbląg, Do startu, gotowi, start!
Do startu, gotowi, start! (fot. Michał Skroboszewski)

Kolejne zawody w jedzeniu pączków za nami. W rywalizacji organizowanej co roku przez Dziennik Elbląski i jedną z elbląskich cukierni zwyciężył strażak Łukasz Pocałujko. Reprezentant portEl.pl był drugi. Zobacz zdjęcia.

Jak wygrać w tak zaciętej walce? - Gryźć, połykać, gryźć, połykać i zapijać wodą – mówi tegoroczny mistrz, który w cukierni Raszczyk podczas mistrzostw Elbląga w 5 minut zjadł 7 pączków. Czy cieszy się ze słodkiej nagrody? - Ja już chyba raczej nic dzisiaj nie wcisnę, ale będzie kogo częstować na komendzie – śmieje się.

Strażak podkreśla, że do zawodów nie przygotowywał się w jakiś szczególny sposób.

- Dzisiaj rano zjadłem tylko jednego pączka, na rozgrzewkę – podkreśla.

Zapowiada też swój udział w kolejnych zawodach. - Po tylko jednej wygranej troszeczkę czuję niedosyt - przyznaje.

Za zwycięskim strażakiem uplasowali się ex aequo Tomasz Bil, nasz redakcyjny kolega i Zbigniew Rańcza, zeszłoroczny mistrz, który wyrównał swój wynik z 2019 r. Obaj zawodnicy zjedli po 6 pączków.

- Odpowiednie przygotowanie do dzisiejszych zawodów zaowocowało wysoką lokatą i to cieszy. Przyznam jednak, że z tyłu głowy zostaje świadomość, że to pierwsze miejsce było w zasięgu – mówi Tomasz Bil. - Traktuję to jako lekcję sportowej pokory. Wygląda na to, że aby zwyciężyć w takiej rywalizacji w Elblągu, trzeba przestać odmawiać sobie słodyczy w ciągu całego roku. Pozostaje tylko ćwiczyć, ćwiczyć i jeszcze raz ćwiczyć – podkreśla.

Tłusty czwartek, który zwyczajowo przypada w ostatni czwartek przed wielkim postem, zwiastuje koniec karnawału. Tego dnia nawet ci, którzy na co dzień liczą każdą kalorię, w kwestii jedzenia pozwalają sobie na więcej.

- Mój przyjaciel mówi, że tego dnia kalorie inaczej się liczą – twierdzi pani Weronika, elblążanka, która zwykle stara się zdrowo odżywiać, a jednak dzisiaj nie odmawia sobie smakołyków.

- Jest to dosyć wesoły dzień – mówi Robert, uczeń jednego z elbląskim liceów. - Trwa jeszcze karnawał. Odkąd pamiętam, witryny sklepowe były w tym dniu wypełnione pączkami i faworkami. To jest tradycja, że w tłusty czwartek nie patrzy się na kalorie – zaznacza.

- W czasach wszechobecnych diet dzisiaj można pozwolić sobie na więcej – mówi pani Martyna. - To duża radość, tym bardziej, że dziś nikt nie zwróci nam uwagi, że przesadzamy, bo przecież robią to wszyscy – śmieje się.

Krótko i konkretnie kwestię objadania się słodkościami wyjaśnia pan Marcin. Zapytany dlaczego dziś można jeść, co się chce, w dodatku w dowolnej ilości zamyka temat jednym stwierdzeniem: „Bo tak!”

Jak widać, taki dzień jak dzisiejszy rządzi się swoimi prawami. Mieszkańcom naszego miasta pozostaje życzyć, by po dzisiejszej słodkiej samowoli nie przybyło im zbyt dużo kilogramów.

red.
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
A moim zdaniem...

Przeczytaj też co działo się w Elblągu wcześniej

Reklama