Pomylili ciała na pogrzebie i skremowali nie tego zmarłego...

- To był szok dla rodziny, przede wszystkim przeżyła to moja mama – mówi wnuk zmarłego niedawno mężczyzny, którego pogrzeb miał odbyć się w ostatni wtorek w Przezmarku. Jak twierdzi nasz rozmówca, w trakcie uroczystości przygotowanej z pomocą firmy Syriusz, w trumnie znalazło się ciało innej osoby, a ciało dziadka, wbrew woli rodziny, poddano kremacji...
- Garnitur, koszula, buty, kwiaty, wszystko się zgadzało – mówi pan Robert, który zgłosił tę sprawę m.in. naszej redakcji. Wszystko oprócz ciała mężczyzny, które złożono w trumnie. Rodzina uczestnicząca w pogrzebie nie mogła uwierzyć w to, że mogło dojść do takiej pomyłki.
- W trakcie uroczystości postanowiliśmy, że nie będziemy czekać. Chcieliśmy, żeby wszystko toczyło się swoim torem, rozpoczął się więc różaniec - mówi pan Robert o tym pogrzebie, podkreślając, że wszystko toczyło się bardzo szybko, trudno było zgromadzonym pogodzić się z tym, co się stało i podejmować racjonalne decyzje. - Moja mama udała się do prosektorium, przyjechała tam też prawdopodobnie współwłaścicielka firmy, zaczęto szukać ciała dziadka – relacjonuje.
Pochowaliśmy urnę
Czytelnik wskazuje też, że mężczyzna, który znalazł się w trumnie w trakcie pogrzebu w Przezmarku, prawdopodobnie miał być spopielony. Zamiast tego, spopielone miało zostać ciało dziadka pana Roberta...
- Dla mamy to był szok, cała ta sytuacja to była ogromna trauma. Czekaliśmy na urnę, by móc kontynuować pogrzeb, msza została już rozpoczęta... - mówi mężczyzna. - Sto osób przez 1,5 godziny w kościele zastanawiało się, gdzie jest ciało dziadka. Pochowaliśmy więc urnę, którą nam w końcu przywieziono. Po zakończeniu uroczystości pojechaliśmy dowiedzieć się, czy to faktycznie jest nasz dziadek, w rozmowie współwłaścicielka przyznała nam się, że podmieniono urnę. W tym samym czasie w Elblągu też był pogrzeb i w międzyczasie miało dojść do zamiany urn, my mieliśmy pochować faktycznie prochy naszego dziadka, druga rodzina pustą urnę... - twierdzi pan Robert..
- Kolejna sprawa to coś, czego szczególnie nie może przeżyć moja mama - kontynuuje nasz rozmówca. - Dziadka najprawdopodobniej spalono tak, jak go zabrano z domu, w piżamie, w pampersie, w kartonie... - mówi pan Robert. - Następnego dnia właścicielka pokazała nam zdjęcie z monitoringu przy prosektorium, gdzie prawdopodobnie, na 90 proc., faktycznie jest nasz dziadek, chociaż słabo to widać, ale chyba rzeczywiście go skremowano... - mówi.
Czytelnik dodaje, że rolę w pomyłce mógł odegrać fakt, że kierowano się obecnością rozrusznika serca na ciele jednego ze zmarłych, bo skremowany miał zostać „ten z rozrusznikiem”. Zdaniem pana Roberta nie sprawdzono jednak tego dostatecznie dokładnie, nie spojrzano na metryki czy nazwiska. Jak podaje nasz rozmówca, według zakładu sytuacja miała być „błędem pracownika”. - A czy jestem pewny, że druga urna na pewno była pusta? Ja niczego nie jestem pewny - przyznaje mężczyzna.
Co z trumną, w której było ciało nieznanego mężczyzny? Zdaniem pana Roberta trafiło znów do prosektorium. Mężczyzna przyznaje, że rodzina chciała dogadać się z zakładem, żądając 100 tys. zł, które planowano przeznaczyć na zapewnienie lepszego bytu i opieki 90-letniej żonie dziadka. Na to kierownictwo Syriusza - jak twierdzi pan Robert - nie przystało, podobnie jak na umożliwienie spotkania z innymi współwłaścicielami firmy. Nasz Czytelnik dodaje, że Syriusz nie umożliwił kontaktu z druga rodziną, która zdaniem pana Roberta miała pochować pustą urnę. Jak twierdzi nasz rozmówca, firma Syriusz miała w ramach rekompensaty proponować rodzinie pana Roberta zwrot pieniędzy za pogrzeb i postawienie pomnika...
Gdy do porozumienia z Syriuszem nie doszło, rodzina całą sprawę zgłosiła na policję. Potwierdziliśmy, że takie zgłoszenie wpłynęło.
- Policjanci pod nadzorem prokuratury będą wyjaśniali okoliczności, o których powiadomiła nas rodzina zmarłego. Jeden z zakładów pogrzebowych miał dokonać zamiany zwłok. Sprawa wyszła na jaw w trakcie pogrzebu. Bliscy zmarłego mężczyzny doznali szoku, gdy w trumnie zobaczyli ciało obcego mężczyzny. Było to 25 października, a wczoraj (26 października - red.) przyjęliśmy zawiadomienie w tej sprawie. Prowadzimy ją pod kątem zbezczeszczenia zwłok. To wstępna kwalifikacja i może się zmienić. Policjanci ustalają, jak mogło dojść do spalenia ciała mężczyzny, który miał być pochowany w sposób tradycyjny – poinformował naszą redakcję Jakub Sawicki z Komendy Miejskiej Policji w Elblągu.
Oświadczenie zakładu pogrzebowego Syriusz
"Z ubolewaniem potwierdzamy, że doszło do bardzo przykrej pomyłki naszych pracowników, na skutek której doszło do wystawienia w kościele niewłaściwego ciała. Niezwłocznie rozpoczęliśmy poszukiwania właściwego ciała, wyrażając jednocześnie ubolewania z powodu tak trudnej dla rodziny zmarłego sytuacji. Niestety okazało się, że doszło już do skremowania ciała Zmarłego. Niezwłocznie powiadomiliśmy rodzinę o zaistniałej sytuacji, wyrażając jednocześnie głębokie ubolewanie z powodu tego nieszczęśliwego wydarzenia. Urnę z prochami dostarczyliśmy niezwłocznie do kościoła w Przezmarku, gdzie odbyły się uroczystości pogrzebowe. Przeprosiliśmy i nieustannie przepraszamy nadal członków rodziny zmarłego oraz wszystkie osoby bliskie Zmarłemu. Niestety nie jesteśmy upoważnieni do udzielania informacji dotyczących drugiego ze Zmarłych. Możemy jedynie przekazać, że pogrzeb się odbył i Zmarły został pochowany. Przepraszaliśmy i ponownie przepraszamy jego rodzinę i bliskich za zaistniałą sytuację. Obecnie prowadzimy wewnętrzne postępowanie wyjaśniające, jak doszło do tej koszmarnej pomyłki. Z uwagi na fakt, że w niniejszej sprawie prowadzone jest postępowanie przez KMP w Elblągu wszelkie ustalenia zostaną niezwłocznie przekazane organom ścigania" - napisała do nas Marta Jabłoniec, współwłaścicielka zakładu pogrzebowego Syriusz.
Zadaliśmy kilka dodatkowych pytań Syriuszowi dotyczących przebiegu wydarzeń z 25 października i procedur obowiązujących w firmie w sprawie organizacji pogrzebów. Czekamy na odpowiedzi. Przypomnijmy, że dwa lata temu w tej samej firmie również doszło do zamiany zmarłych podczas pogrzebu, o czym pisaliśmy tutaj. A kilka tygodni temu było głośno o sprawie zakładu pogrzebowego Charon.