UWAGA!

Drogi Czytelniku,

uprzejmie informujemy, że w związku z wejściem w życie Rozporządzenia o Ochronie Danych Osobowych stworzyliśmy zgodną z nim politykę prywatności. Regulacje RODO zmuszają nas do wystąpienia z prośbą do Ciebie o zaakceptowanie jego postanowień, chociaż z praktycznego punktu widzenia nic się nie zmienia w sposobie korzystania z naszego serwisu.

Jedyną rzeczą, która może budzić Twoje obawy jest profilowanie. Wyjaśniamy, że w naszym przypadku, tak jak dotychczas, skutkuje ono wyłącznie tym, że jeśli uprzednio byłeś/aś na stronie jakiegoś biura podróży, to z dużym prawdopodobieństwem nasi zaufani partnerzy reklamowi tacy jak Google serwować będą banery z widokami złocistych plaż.

Prosimy zapoznać się z polityką prywatności stosowaną na naszej stronie i zaakceptować jej postanowienia.

Może później

Pracownicy pogotowia socjalnego: „Chcą nas zamknąć z zemsty”

 
Elbląg, Miejsca z noclegowni zostały przeznaczone dla osób bezdomnych na kwarantannie
Miejsca z noclegowni zostały przeznaczone dla osób bezdomnych na kwarantannie (fot. JK)

- Władza chce zamknąć pogotowie socjalne z zemsty za to, że nie zgodziliśmy się w nocy z 31 marca na 1 kwietnia przyjąć nietrzeźwego bezdomnego z podejrzeniem koronawirusa – uważają pracownicy pogotowia socjalnego. - A jak mogliśmy go przyjąć, jak my nie mamy tutaj żadnych zabezpieczeń. Dostaliśmy dwa fartuchy malarskie i kilka maseczek... Zobacz zdjęcia.

W środę opublikowaliśmy informację o planowanym przez władze miasta zamknięciu pogotowia socjalnego przy ul. Królewieckiej. Decyzja ma zapaść dzisiaj na nadzwyczajnej zdalnej sesji Rady Miejskiej. Część radnych chce złożyć wniosek o wycofanie projektu tej uchwały z porządku obrad, by mieć więcej czasu na dyskusje na ten temat.

Dzisiaj z częścią pracowników pogotowia socjalnego spotkało się dwóch radnych: Bogusław Tołwiński i Piotr Opaczewski. Nasza redakcja też tam była. Pracownicy nie kryją żalu do władz miasta o to, w jaki sposób zostali potraktowani.

- Władza chce zamknąć pogotowie socjalne z zemsty za to, że nie zgodziliśmy się w nocy z 31 marca na 1 kwietnia przyjąć nietrzeźwego bezdomnego z podejrzeniem koronawirusa . A jak mogliśmy go przyjąć, jak my nie mamy tutaj żadnych zabezpieczeń. Dostaliśmy dwa fartuchy malarskie i kilka maseczek. Nawet nie mieliśmy środków dezynfekujących do rąk, tylko do powierzchni, więc klamki i inne rzeczy na bieżąco dezynfekowaliśmy. Potrzebujemy odpowiednich zabezpieczeń, by czuć się bezpiecznie. Kombinezonów, przyłbic – takie jak ma sanepid - mówi Agnieszka Lica, jedna z pracownic.

- Powiedzieli nam, że mamy po prostu taką osobę wpuścić, że nie będziemy mieli z nią do czynienia. Przecież to niemożliwe. Musimy dać jej pościel, środki czystości, zaglądać do niej. Przecież byłaby pod naszą opieką – dodaje Agata Zięba, kolejna z pracownic. - Zostaliśmy ukarani za to, że chcieliśmy chronić swoje zdrowie. Zrobili z nas nierobów i leni, twierdząc że nie chcemy pracować. Ja pracuję tu od 17 lat, niektórzy koledzy po 30-35 lat, od tego dźwigania pacjentów nie są w stanie funkcjonować bez leków na kręgosłup. Nasza zasadnicza płaca to 1600-1700 złotych netto, do najniższej krajowej dobijamy stażem pracy. Pracujemy świątek, piątek i niedziela. Jesteśmy przygotowani ciężkiej pracy, do rzygowin, wszy i innych rzeczy. Taką pracę wybraliśmy, ale nikt nie potrafi jej docenić, a teraz w dwa tygodnie mamy zniknąć.

Po wspomnianej interwencji większość pracowników pogotowia poszła na zwolnienia lekarskie, na miejscu pozostały osoby z administracji. Przez dwa tygodnie działalność placówki była zawieszona.

  Elbląg, Agnieszka Lica pokazuje środki ochrony, które otrzymali od miasta
Agnieszka Lica pokazuje środki ochrony, które otrzymali od miasta (fot. JK)

- We wtorek rano, tuż po świętach, zgłosiliśmy do urzędu, że od 16 kwietnia jesteśmy gotowi do powrotu do pracy. To nam powiedzieli, że już nie trzeba, bo oni sobie poradzą. Dzień później z mediów dowiedzieliśmy się, że nasza placówka ma być zlikwidowana – mówi Agnieszka Lica. - Nie zdają sobie sprawy, co będzie działo się na ulicach, jak epidemia minie, jak bezdomni z Nowodworskiej będą mogli wyjść. Przed epidemią mieliśmy tylu pacjentów, że radiowozy w kolejce czekały. Po epidemii będzie jeszcze gorzej, gdy ludzie poczują, że mogą już wychodzić na miasto, spragnieni spotkań. Policja będzie te wszystkie osoby zawozić do szpitali, bo na komendzie nie ma ambulatorium. To będzie zagrożenie dla wszystkich mieszkańców. Bo ani policja, ani szpitale z tym sobie nie poradzą - uważa Agnieszka Lica.

Co roku pogotowie socjalne przyjmuje około 3,5 tysiąca pacjentów – zarówno nietrzeźwych, jak i bezdomnych, którzy chcą bezpłatnie skorzystać z noclegowni. Nietrzeźwych nie tylko z Elbląga, ale także z sąsiednich gmin – Malborka, Tczewa, Mikołajek Pomorskich. Sztumu, Starego Dzierzgonia. Placówka funkcjonuje od 1970 roku, przez lata jako izba wytrzeźwień. W tym roku mija więc 50 lat jej działalności...

- Skoro nagle w ciągu dwóch tygodni władze miasta chcą nas zlikwidować, to po co rozpoczęli w marcu montaż nowych kamer do obserwacji na salach? – dziwią się pracownicy.

RG
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
A moim zdaniem...

Przeczytaj też co działo się w Elblągu wcześniej

Reklama