Ptaki Elbląga: Żołna (odc. 12)

Jest to najpiękniej ubarwiony ptak w Polsce. Kto chociaż raz usłyszy żołny, na długo zapadną mu w pamięć – pisze Mirosław Gawron w kolejnym odcinku cyklu „Ptaki Elbląga”.
W poszukiwaniu żołny
Przed kilku laty w poszukiwaniu tego gatunku objeździłem pobliskie żwirownie, a było ich kilkanaście, niestety, bez sukcesu. Ale czego można było się spodziewać po monokulturze. Wokół żwirowni uprawy, naprzemiennie rzepaku i kukurydzy. Nie widziałem tam potencjału, odpowiedniej bazy pokarmowej, co jest kluczowe dla wszystkich ptaków przystępujących do lęgu.
W sezonie lęgowym 2025 pojawiło się światełko w tunelu, bo oto dwie pary żołn wybrały sobie pobliską „żwirownię” - skromną, prywatną, piaszczystą skarpę na posesji w okolicach Pasłęka, gdzie wyprowadziły lęgi. Moja determinacja w poszukiwaniu żołny była duża i uparcie śledziłem wszelkie ruchy w tym temacie, wiedząc że gatunek ten jest ekspansywny i rozprzestrzenia się na północ Europy, nie wykluczając Polski (od lat 90. przesuwa się z południowo-wschodnich rubieży w głąb kraju) ze względu na ocieplenie klimatu.
Jeździłem za tym gatunkiem pod Ełk, gdzie są żwirownie z koloniami lęgowych żołn, aby je poobserwować, usłyszeć, zdobyć doświadczenie, jak i gdzie żerują, jak reagują na obserwatora, jakie tereny preferują, jakie mają norki i w jakim rodzaju żwiru/piasku je wykopują.
Właśnie te obserwacje pomogły mi w namierzeniu żołn u siebie. Na pobliskich żwirowniach czy piaskowniach trafiałem na otwory kształtem i wielkością przypominające norki żołn, a jest to kształt odwróconego serca z niewielkim garbikiem pośrodku, ale nigdy nie stwierdziłem, aby były zajęte przez te ptaki. Zupełną rewelacją (jak dla mnie) ornitologiczną był dla mnie fakt, że właśnie w tym sezonie lęgowym 2026 niemal rzutem na taśmę udało mi się w końcu zobaczyć żołny niedaleko miasta, bo jedynie nieco ponad 20 km od granic Elbląga. Już wchodząc na skraj żwirowni usłyszałem znajome głosy, są cudowne. Kto chociaż raz je usłyszy, to już na długo zapadną w pamięć.
Z wyznaczeniem, gdzie jest zajęta norka, nie było problemu, bo para ptaków podlatywała często z pokarmem dla młodego (młodych?). Szybko za pomocą telefonu komórkowego zrobiłem nagrania i zarządziłem odwet, aby nie niepokoić ptaków. Byłem zdumiony, że podczas gdy większość lęgowych żołn w kraju już wychowała młode i powoli szykuje się do odlotu, ta para jeszcze swoje młode karmiła.
Okazało się, że owa żwirownia była monitorowana przez inne osoby. W czerwcu i lipcu ptaków nie było. Nasze żołny pojawiły się widocznie późno i myślę, że okoliczne pola, urodzajne łąki, oczka wodne, a także wypas krów miały kolosalne znaczenie w wyborze tego terytorium przez te piękne ptaki.
W czynnej żwirowni
Obserwowane z daleka żołny nie wykazywały zaniepokojenia moją obecnością, tym bardziej że jest to nadal czynna żwirownia pozyskania kruszcu. Pracująca koparka i samochody być może pozytywnie wpływały na ptaki i ich bezpieczeństwo, bo przez to płoszyły w jakiś sposób drapieżniki typu, lisy (widziane), kuny, łasice i inne.
Sama norka była oddalona od grzbietu urwiska około 50 cm. Jest większa od norek lęgowych jaskółek brzegówek. Para uwijała się z karmieniem już sporego wyglądającego czasem z norki młodego i regularnie co około 30-45 minut przylatywała z pokarmem w dziobie. Przed przylotem oznajmiała swoją obecność głosem, po czym jeden z ptaków szybko podlatywał do norki, nie wchodząc do niej, lecz czasem na krótko czepiał się krawędzi, aby przekazać pokarm młodemu i odlatywał w pobliskie zarośla vis a vis otworu lęgowego.
Norka żołny po lęgach (fot. Mirosław Gawron)
Drugi zaś siadał w zaroślach nieopodal stanowiska lęgowego (nad norką) i stamtąd nawoływał, tak jakby czuwał nad bezpieczeństwem, aby drugi z ptaków spokojnie i bezpiecznie mógł podać młodemu pokarm. Po kilku dniach ptaki opuściły żwirownię, szykując się do odlotu do Afryki lub południowych Indii.
Zwana pszczołojadem
Żołna, zwana też czasami pszczołojadem, kopie norkę długości od 60 do 200 cm wyrzucając tym samym 7 do 10 kg piasku lub miękkiego żwiru. Zbyt twardy żwir stanowi znaczne utrudnienie w kopaniu norek, dlatego ptaki skrzętnie wybierają podłoża o miękkiej strukturze. Nie będę opisywał samego wyglądu, bo każdy może sprawdzić, jak kolorowy jest ten ptak. U tego gatunku występuje słaby dymorfizm płciowy, co oznacza, że samiec od samicy nie różni się znacznie (samiec ma intensywniejsze barwy) i w terenie jest to niezauważalne.
Żołna w swoim naturalnym środowisku (fot. Mirosław Gawron)
Poglądowo przedstawione zdjęcia żołn pochodzą sprzed lat z czynnej żwirowni, kiedy to obserwowałem je z dużej odległości, z ukrycia w czatowni, gdzie ptaki lęgły się kolonijnie (przez co czuły się bezpiecznie) i były przyzwyczajone do obecności ludzi (pracownicy, koparki, wywrotki). Tym samym nie były narażone na niebezpieczeństwo.
Prawnie jest jakiś mały konflikt interesów, bo oczywiście można za pomocą decyzji RDOŚ zamknąć taką żwirownię i pociągnąć właściciela do odpowiedzialności za świadome niszczenie siedliska i stanowisk lęgowych chronionych ptaków, ale w takim przypadku właściciel na drugi raz postara się, żeby nie dopuścić do tego, aby żołny stały się lęgowe. Polubownie więc uprasza się zarządcę, aby w okresie lęgowym prowadził prace w miarę zachowawczo z dala od stanowisk żołn.
Żołna środowiskowo, fot. Mirosław Gawron
Kolejny artykuł z cyklu "Ptaki Elbląga" ukaże się 27 września.