Słowaczyk* to nowy kandydat na prezydenta Elbląga? (opinia nadesłana)
Nie rozumiem, co się dzieje. Czy PO całkowicie straciło swój rozsądek? Czy panowie tak przelękli się referendum, że zaczynają panikować? Najpierw przewodniczący RM mówi, że elblążanie znajdą pracę… w Kaliningradzie, co jest totalną pomyłką i przejawem myślenia życzeniowego bez związku z rzeczywistością. Teraz nagle okazuje się, że zwrócono się do byłego prezydenta Elbląga p. Henryka Słoniny.
Były pan prezydent wyskoczył, jak przysłowiowy diabeł z pudełka (wg niektórych to koń trojański niosący klęskę). Pewnie postanowił wziąć na siebie część tego negatywnego odium, jakie wytworzył wokół siebie obecny prezydent p. Nowaczyk. Taki z niego, tj. p. Słoniny, chwat i dobry człowiek… W końcu znakomita większość tych nieporadnych i biernych urzędników w UM to spadek po p. Słoninie.
Może rzeczywiście chodzi o to, aby mieszkańcy nie poszli na referendum, bo w końcu były prezydent kojarzy się jako człowiek, który może jest odpowiedzialny za stagnację i dziesiątki milionów wywalone w nietrafioną inwestycje, ale też starał się on w miarę swoich możliwości i chęci chronić mieszkańców przed wyrzuceniem na bruk. Przy tej sposobności doprowadzono do sytuacji, w której wielu mieszkańców, nie płacąc przez lata, zadłużało się na kwoty niewyobrażalne, zostając dłużnikami miasta.
Moim zdaniem prezydent Słonina wiedział od dawna, że majstrowanie przy podwyżkach czynszu w budynkach komunalnych i bizantyjski przepych to proszenie się o kłopoty i w konsekwencji obawa o utratę stanowiska. Ciekawy jestem, jak to możliwe, że panowie się spotkali i udało się im wyjaśnić dzielące ich różnice? Przecież w czasie wyborów p. Nowaczyk nie zostawił na swoim przeciwniku suchej nitki. To co, nagle dziś zmienił zdanie? Dzisiaj wyborcy dostali czytelny sygnał. Utrzymamy się za wszelką cenę u władzy, choćbyśmy mieli poprosić Henryka Słoninę i SLD o pomoc.
Jak to jest, że wcześniej p. Wcisła i PO interweniowali u Wojewody przeciwko zasiadaniu przez H. Słoninę w radzie szpitala? To co, do rady szpitala nie nadawał się, a żeby radzić marszałkowi Protasowi, już się nadaje?
W dzisiejszych czasach trzeba czytać między wierszami. Na ostatniej konferencji prasowej dotyczącej finansów okazało się, że mamy 229 mln długu (czego jakieś 100 mln z czasów poprzedniego włodarza), który rzecz jasna spłacamy i wszystko jest dobrze. Żeby łatwiej wam było, drodzy czytelnicy, pojąć wielkość tej kwoty, to wyjaśnię, że każdy z nas, od niemowlaka do staruszka, ma ponad 2000 zł długu. Chciałbym także przypomnieć, że ten dług będzie narastał i że jak każdy kredyt musi być spłacony… no chyba, że ogłosimy bankructwo.
Jak czytam to, co powiedziała pani skarbnik, to jako żywo przypomina mi się Grecja. Dla zainteresowanych polecam prasę fachową sprzed 2-3 lat, gdzie pisano o tym kraju. Wiecie, co tam zobaczymy?.. że Grecja spłaca swoje długi na bieżąco, że były kontrole (unijne i instytucji finansowych), które nic nie wykazały i generalnie jest OK, bo długi wynikają z inwestycji. Pamiętacie, co stało się potem? Tj. obniżenie wszystkich możliwych świadczeń (które i tak im się nie należały), gigantyczne podwyżki kosztów życia itp. Dokładnie to samo czeka nas. Tylko, że na Elbląg nie złoży się cała UE. Tam i tu stosuje się przewidziane prawem sztuczki księgowe, które zakłamują obraz rzeczywistości. Wbrew zaklinaniu rzeczywistości przez Izbę Obrachunkową realny dług wynosi 55 proc. przy 60-procentowym limicie (co przyznała pani skarbnik). Mówienie, że inne miasta też mają długi, jest niewielką pociechą, bo są lepiej zarządzane, od wielu lat wykorzystując wszystkie nadarzające się okazje, a u nas na ruchu przygranicznym kto zarabia? I do tego mają mniejsze bezrobocie. My jesteśmy natomiast liderem nietrafionych inwestycji (Modrzewina czy choćby hala widowiskowa w Centrum Sportowo-Biznesowym) i zmarnowanych szans – mały ruch graniczny, w tym również na akwenie Zalewu Wiślanego, którego ułatwienia nie obejmują.
Ponieważ od wielu lat zajmuję się historią Rosji i ZSRR i z oczywistych powodów bywam w Rosji, mam rosyjskich znajomych z różnych grup społecznych, w tym także z branży budowlanej (mój znajomy Saszka Bułyczew – deweloper – wygrał ostatnio nawet arbitraż na 160 mln rubli), zapytałem ich ostatnio o Mundial w Kaliningradzie. Jak im przeczytałem newsa o tym, że elblążanie będą pracować w Kaliningradzie, to patrzyli na mnie z politowaniem… Król jest bowiem nagi. Kontrakty na budowę obiektów sportowych i infrastruktury już dziś kontrolują wielkie koncerny z Moskwy, które dzielą się z równie wielkimi koncernami na przykład z Niemiec. Polska pojawia się tylko w tle przez pryzmat dostaw materiałów budowanych…
Gwarantuję wam, że Elbląga nikt poważnie nie traktuje jako portu przeładunkowego. Powodów jest kilka, ale najważniejszy jest taki, że zalew po naszej stronie i kanał są za płytkie, a port ma zbyt małą infrastrukturę przeładunkową, więc szybciej i taniej będzie wynająć na przykład tira (lub tiry), ewentualnie duży statek z Gdyni lub Gdańska.
Praca dla elblążan w Kaliningradzie to również mrzonka z powodów natury prawnej i rosyjskich przepisów prawa pracy oraz naszej mentalności (postrzeganie Rosji wyłącznie przez pryzmat Katynia i Smoleńska). Poza tym dużo taniej zatrudnić robotnika z Zakaukazia czy Azji Środkowej niż Polaka. Tamci są bardziej od nas wydajni i dużo mniej wymagający. W Rosji szansę na pracę mają wysokiej klasy specjaliści, których próżno szukać wśród bezrobotnych.
Tak więc pozostaje z niecierpliwością czekać na kolejne pomysły UM. Zostało jeszcze udowodnić, że ślimak i Elbląg Turbo jest też ekstra i pasuje do nas, jak ulał. To nic, że mieszkańcy tego nie akceptują… najwyżej wciśnie się im to na siłę. Przecież elblążanie przyjmą wszystko.
Zastanawia mnie jednak w tym wszystkim coś jeszcze innego. Gdzie podziała się Grupa Referendalna? To wygląda trochę tak, jakby uznano, że sprzedanie mieszkańcom idei referendum wystarczy. Publicznie pytam, czy obok ogólnikowych argumentów (w większości naciąganych) za odwołaniem p. Nowaczyka pan Falkiewicz ma jakieś inne? Nie chciałbym, aby się okazało, że ten happening zafundowali mieszkańcom palikotowcy tylko po to, żeby zaistnieć. Pytam, gdzie są pomysły na Elbląg Grupy Referendalnej? Moim zdaniem już czas najwyższy pokazać karty.
Mam wrażenie, że tak jak pan Nowaczyk został zaskoczony wygraną w wyborach w 2010 roku, tak samo Grupa Referendalna została zaskoczona ruchem oddolnym obywateli. W obu przypadkach teraz obserwujemy inercyjność działań po uzyskaniu zamierzonego celu.
Ostatnia pytanie, jakie chciałbym publicznie zadać, brzmi: ilu mieszkańców w ostatnich wyborach głosowało na Nowaczyka, a ilu przeciwko Słoninie… bo to może być odpowiedź, jakie będą losy najnowszego bytu politycznego Elbląga tj. pana Słowaczyka.
*kombinacja nazwisk Słonina i Nowaczyk.
Może rzeczywiście chodzi o to, aby mieszkańcy nie poszli na referendum, bo w końcu były prezydent kojarzy się jako człowiek, który może jest odpowiedzialny za stagnację i dziesiątki milionów wywalone w nietrafioną inwestycje, ale też starał się on w miarę swoich możliwości i chęci chronić mieszkańców przed wyrzuceniem na bruk. Przy tej sposobności doprowadzono do sytuacji, w której wielu mieszkańców, nie płacąc przez lata, zadłużało się na kwoty niewyobrażalne, zostając dłużnikami miasta.
Moim zdaniem prezydent Słonina wiedział od dawna, że majstrowanie przy podwyżkach czynszu w budynkach komunalnych i bizantyjski przepych to proszenie się o kłopoty i w konsekwencji obawa o utratę stanowiska. Ciekawy jestem, jak to możliwe, że panowie się spotkali i udało się im wyjaśnić dzielące ich różnice? Przecież w czasie wyborów p. Nowaczyk nie zostawił na swoim przeciwniku suchej nitki. To co, nagle dziś zmienił zdanie? Dzisiaj wyborcy dostali czytelny sygnał. Utrzymamy się za wszelką cenę u władzy, choćbyśmy mieli poprosić Henryka Słoninę i SLD o pomoc.
Jak to jest, że wcześniej p. Wcisła i PO interweniowali u Wojewody przeciwko zasiadaniu przez H. Słoninę w radzie szpitala? To co, do rady szpitala nie nadawał się, a żeby radzić marszałkowi Protasowi, już się nadaje?
W dzisiejszych czasach trzeba czytać między wierszami. Na ostatniej konferencji prasowej dotyczącej finansów okazało się, że mamy 229 mln długu (czego jakieś 100 mln z czasów poprzedniego włodarza), który rzecz jasna spłacamy i wszystko jest dobrze. Żeby łatwiej wam było, drodzy czytelnicy, pojąć wielkość tej kwoty, to wyjaśnię, że każdy z nas, od niemowlaka do staruszka, ma ponad 2000 zł długu. Chciałbym także przypomnieć, że ten dług będzie narastał i że jak każdy kredyt musi być spłacony… no chyba, że ogłosimy bankructwo.
Jak czytam to, co powiedziała pani skarbnik, to jako żywo przypomina mi się Grecja. Dla zainteresowanych polecam prasę fachową sprzed 2-3 lat, gdzie pisano o tym kraju. Wiecie, co tam zobaczymy?.. że Grecja spłaca swoje długi na bieżąco, że były kontrole (unijne i instytucji finansowych), które nic nie wykazały i generalnie jest OK, bo długi wynikają z inwestycji. Pamiętacie, co stało się potem? Tj. obniżenie wszystkich możliwych świadczeń (które i tak im się nie należały), gigantyczne podwyżki kosztów życia itp. Dokładnie to samo czeka nas. Tylko, że na Elbląg nie złoży się cała UE. Tam i tu stosuje się przewidziane prawem sztuczki księgowe, które zakłamują obraz rzeczywistości. Wbrew zaklinaniu rzeczywistości przez Izbę Obrachunkową realny dług wynosi 55 proc. przy 60-procentowym limicie (co przyznała pani skarbnik). Mówienie, że inne miasta też mają długi, jest niewielką pociechą, bo są lepiej zarządzane, od wielu lat wykorzystując wszystkie nadarzające się okazje, a u nas na ruchu przygranicznym kto zarabia? I do tego mają mniejsze bezrobocie. My jesteśmy natomiast liderem nietrafionych inwestycji (Modrzewina czy choćby hala widowiskowa w Centrum Sportowo-Biznesowym) i zmarnowanych szans – mały ruch graniczny, w tym również na akwenie Zalewu Wiślanego, którego ułatwienia nie obejmują.
Ponieważ od wielu lat zajmuję się historią Rosji i ZSRR i z oczywistych powodów bywam w Rosji, mam rosyjskich znajomych z różnych grup społecznych, w tym także z branży budowlanej (mój znajomy Saszka Bułyczew – deweloper – wygrał ostatnio nawet arbitraż na 160 mln rubli), zapytałem ich ostatnio o Mundial w Kaliningradzie. Jak im przeczytałem newsa o tym, że elblążanie będą pracować w Kaliningradzie, to patrzyli na mnie z politowaniem… Król jest bowiem nagi. Kontrakty na budowę obiektów sportowych i infrastruktury już dziś kontrolują wielkie koncerny z Moskwy, które dzielą się z równie wielkimi koncernami na przykład z Niemiec. Polska pojawia się tylko w tle przez pryzmat dostaw materiałów budowanych…
Gwarantuję wam, że Elbląga nikt poważnie nie traktuje jako portu przeładunkowego. Powodów jest kilka, ale najważniejszy jest taki, że zalew po naszej stronie i kanał są za płytkie, a port ma zbyt małą infrastrukturę przeładunkową, więc szybciej i taniej będzie wynająć na przykład tira (lub tiry), ewentualnie duży statek z Gdyni lub Gdańska.
Praca dla elblążan w Kaliningradzie to również mrzonka z powodów natury prawnej i rosyjskich przepisów prawa pracy oraz naszej mentalności (postrzeganie Rosji wyłącznie przez pryzmat Katynia i Smoleńska). Poza tym dużo taniej zatrudnić robotnika z Zakaukazia czy Azji Środkowej niż Polaka. Tamci są bardziej od nas wydajni i dużo mniej wymagający. W Rosji szansę na pracę mają wysokiej klasy specjaliści, których próżno szukać wśród bezrobotnych.
Tak więc pozostaje z niecierpliwością czekać na kolejne pomysły UM. Zostało jeszcze udowodnić, że ślimak i Elbląg Turbo jest też ekstra i pasuje do nas, jak ulał. To nic, że mieszkańcy tego nie akceptują… najwyżej wciśnie się im to na siłę. Przecież elblążanie przyjmą wszystko.
Zastanawia mnie jednak w tym wszystkim coś jeszcze innego. Gdzie podziała się Grupa Referendalna? To wygląda trochę tak, jakby uznano, że sprzedanie mieszkańcom idei referendum wystarczy. Publicznie pytam, czy obok ogólnikowych argumentów (w większości naciąganych) za odwołaniem p. Nowaczyka pan Falkiewicz ma jakieś inne? Nie chciałbym, aby się okazało, że ten happening zafundowali mieszkańcom palikotowcy tylko po to, żeby zaistnieć. Pytam, gdzie są pomysły na Elbląg Grupy Referendalnej? Moim zdaniem już czas najwyższy pokazać karty.
Mam wrażenie, że tak jak pan Nowaczyk został zaskoczony wygraną w wyborach w 2010 roku, tak samo Grupa Referendalna została zaskoczona ruchem oddolnym obywateli. W obu przypadkach teraz obserwujemy inercyjność działań po uzyskaniu zamierzonego celu.
Ostatnia pytanie, jakie chciałbym publicznie zadać, brzmi: ilu mieszkańców w ostatnich wyborach głosowało na Nowaczyka, a ilu przeciwko Słoninie… bo to może być odpowiedź, jakie będą losy najnowszego bytu politycznego Elbląga tj. pana Słowaczyka.
*kombinacja nazwisk Słonina i Nowaczyk.
dr Michał Glock