Sporu Kozłowski kontra Słonina ciąg dalszy

Sprawa Mirosław Kozłowski kontra Henryk Słonina wraca do sądu. Przewodniczący elbląskiej „Solidarności” pozwał prezydenta z powództwa cywilnego w związku z wypowiedziami, jakich ten udzielił mediom na temat – jego zdaniem – szkodliwej działalności Kozłowskiego podczas trudnej sytuacji m.in. w Logstorze.
Sprawa z powództwa cywilnego Kozłowski kontra Słonina o naruszenie dóbr osobistych trafiła na wokandę w lutym tego roku. Przewodniczący poczuł się urażony wypowiedziami prezydenta Henryka Słoniny na swój temat, które zostały opublikowane na łamach prasy.
- Zgromadzone przez nas dowody o podważeniu mojego autorytetu jednoznacznie świadczą o winie pana prezydenta - mówił wielokrotnie Mirosław Kozłowski. - Ze względu na funkcję, jaką pełni, musi brać odpowiedzialność za słowa.
Do sprawy w charakterze świadków zostali już przesłuchani Marek Gulda, dyrektor Ośrodka Wsparcia dla Osób Starszych w Elblągu oraz były dyrektor fabryki Logstor Marek Malinowski. Sąd wysłuchał także Ludmiły Kulawik, dyrektora ds. personalnych Logstor Polska.
- Pani Kulawik został przesłuchana 16 czerwca – mówi Mirosław Kozłowski. – W swojej wypowiedzi wskazał, że ja przystąpiłem do rozmów na końcu. No tak, bo jak mogłem wcześniej porozmawiać ze strajkującymi, jak mnie nie wpuszczano na teren zakładu - wyjaśnia Kozłowski. – I dodała, że odbyło się siedem spotkań zarządu ze strajkującymi, a ja uczestniczyłem tylko w trzech. Ale nie dodała już, że rozmowy niektóre kończyły się po kilku minutach i żadnym kompromisie. Przypominam, że w końcowej fazie sporu nasze rozbieżności dotyczyły 30 zł! A i jeszcze warto wspomnieć, że płace pracowników administracji w fabryce wynosiły ponad 6 tys. zł., zaś pracowników produkcji – ponad 2 tys. zł. Nie chcieliśmy, by administracja dostawała mniej, tylko by pracujący fizycznie ludzie mieli wyższe pensje.
- Nadmieniła też, że mediacje i negocjacje nie były prowadzone profesjonalnie – mówi przewodniczący Kozłowski. – Skoro zarząd firmy Logstor nie zachowywał się profesjonalnie i jego postawa nie dorastała do postawy strony związkowej to nic dziwnego – kwituje.
Mirosław Kozłowski cieszy się natomiast z tego, że Ludmiła Kulawik nie stwierdziła, że to on czy związek przyczynili się do upadku zakładu. Wszystkiemu winien kryzys ekonomiczny.
Przewodniczący cieszy się też, że 3 września to on zostanie przesłuchany jako strona sporu.
- Będę miał w końcu okazję, by opowiedzieć, jak było – mówi Mirosław Kozłowski. – Podczas spraw karnych nie miałem nawet szansy wypowiedzenia się, bo zostały one zaraz umorzone. Jednak myślimy, by do nich wrócić – zapowiada przewodniczący „Solidarności”.
Inne artykuły:
Prezydent musi brać odpowiedzialność za swoje słowa
To nie ja zamknąłem Logstor
Wolność słowa po stronie prezydenta
- Zgromadzone przez nas dowody o podważeniu mojego autorytetu jednoznacznie świadczą o winie pana prezydenta - mówił wielokrotnie Mirosław Kozłowski. - Ze względu na funkcję, jaką pełni, musi brać odpowiedzialność za słowa.
Do sprawy w charakterze świadków zostali już przesłuchani Marek Gulda, dyrektor Ośrodka Wsparcia dla Osób Starszych w Elblągu oraz były dyrektor fabryki Logstor Marek Malinowski. Sąd wysłuchał także Ludmiły Kulawik, dyrektora ds. personalnych Logstor Polska.
- Pani Kulawik został przesłuchana 16 czerwca – mówi Mirosław Kozłowski. – W swojej wypowiedzi wskazał, że ja przystąpiłem do rozmów na końcu. No tak, bo jak mogłem wcześniej porozmawiać ze strajkującymi, jak mnie nie wpuszczano na teren zakładu - wyjaśnia Kozłowski. – I dodała, że odbyło się siedem spotkań zarządu ze strajkującymi, a ja uczestniczyłem tylko w trzech. Ale nie dodała już, że rozmowy niektóre kończyły się po kilku minutach i żadnym kompromisie. Przypominam, że w końcowej fazie sporu nasze rozbieżności dotyczyły 30 zł! A i jeszcze warto wspomnieć, że płace pracowników administracji w fabryce wynosiły ponad 6 tys. zł., zaś pracowników produkcji – ponad 2 tys. zł. Nie chcieliśmy, by administracja dostawała mniej, tylko by pracujący fizycznie ludzie mieli wyższe pensje.
- Nadmieniła też, że mediacje i negocjacje nie były prowadzone profesjonalnie – mówi przewodniczący Kozłowski. – Skoro zarząd firmy Logstor nie zachowywał się profesjonalnie i jego postawa nie dorastała do postawy strony związkowej to nic dziwnego – kwituje.
Mirosław Kozłowski cieszy się natomiast z tego, że Ludmiła Kulawik nie stwierdziła, że to on czy związek przyczynili się do upadku zakładu. Wszystkiemu winien kryzys ekonomiczny.
Przewodniczący cieszy się też, że 3 września to on zostanie przesłuchany jako strona sporu.
- Będę miał w końcu okazję, by opowiedzieć, jak było – mówi Mirosław Kozłowski. – Podczas spraw karnych nie miałem nawet szansy wypowiedzenia się, bo zostały one zaraz umorzone. Jednak myślimy, by do nich wrócić – zapowiada przewodniczący „Solidarności”.
Inne artykuły:
Prezydent musi brać odpowiedzialność za swoje słowa
To nie ja zamknąłem Logstor
Wolność słowa po stronie prezydenta
A