Środa 20-02-2019, imieniny Leona, Ludomira
 
Rek

UWAGA!

Drogi Czytelniku,

uprzejmie informujemy, że w związku z wejściem w życie Rozporządzenia o Ochronie Danych Osobowych stworzyliśmy zgodną z nim politykę prywatności. Regulacje RODO zmuszają nas do wystąpienia z prośbą do Ciebie o zaakceptowanie jego postanowień, chociaż z praktycznego punktu widzenia nic się nie zmienia w sposobie korzystania z naszego serwisu.

Jedyną rzeczą, która może budzić Twoje obawy jest profilowanie. Wyjaśniamy, że w naszym przypadku, tak jak dotychczas, skutkuje ono wyłącznie tym, że jeśli uprzednio byłeś/aś na stronie jakiegoś biura podróży, to z dużym prawdopodobieństwem nasi zaufani partnerzy reklamowi tacy jak Google serwować będą banery z widokami złocistych plaż.

Prosimy zapoznać się z polityką prywatności stosowaną na naszej stronie i zaakceptować jej postanowienia.

Może później

Kalendarium elbląskie: 4 - 10 lutego (odc.33)

 
Elbląg, Kalendarium elbląskie: 4 - 10 lutego  (odc.33)
Sekretarz Kania przemawia podczas uroczystej sesji z okazji 30. rocznicy wyzwolenia Elbląga
Rek

Co wydarzyło się w Elblągu na przestrzeni wieków pomiędzy 4 a 10 lutego? Co nam zostało po traktacie dzierzgońskim? Jak wielkie miasta buntowały się przeciw Krzyżakom? Kiedy spłonął ratusz? Jakie były perypetie z datą „wyzwolenia Elbląga”? Jak zginęła lekarka – społeczniczka, dr Ola? Tego i innych ciekawostek możecie się dowiedzieć z kolejnego odcinka naszego kalendarium.

4 lutego 1454
     Krzyżakom – NIE!

     4 lutego 1454 Związek Pruski formalnie wypowiedział posłuszeństwo wielkiemu mistrzowi krzyżackiemu.
     Związek Pruski był konfederacją miast i szlachty pruskiej przeciwko Zakonowi Krzyżackiemu. Od 1440 roku walczył z Krzyżakami o większe prawa polityczne i ekonomiczne. W zmaganiach tych Krzyżacy szukali wsparcia na Zachodzie. W 1453 roku cesarz Fryderyk III potępił konfederację i nakazał jej rozwiązanie, zarzucając m.in. Związkowi ograniczanie swobód Kościoła. W odpowiedzi Tajna Rada Związku postanowiła oddać Prusy pod opiekę Polski. 4 lutego 1454 roku Związek wypowiedział posłuszeństwo wielkiemu mistrzowi krzyżackiemu i wzniecił powstanie przeciw Krzyżakom. 12 lutego elblążanie zdobyli zamek w Elblągu. Podobne akcje odbyły się w Gdańsku i Toruniu. Związek, poprzez wysłane 10 lutego do Krakowa poselstwo stanów pruskich, zwrócił się do z prośbą Kazimierza Jagiellończyka o włączenie ziem pruskich do Polski. 6. marca 1454 roku w Krakowie król wydał akt inkorporacji, co dało początek wojnie trzynastoletniej.
     
     5 lutego 2000r.
     Dzika Kumiela

     Na skutek silnych opadów deszczu i topniejącego śniegu doszło do wylania Kumieli. Zalane zostały ulice: Zw. Jaszczurczego, Oboźna, Fabryczna, Widok i Pl. Grunwaldzki.
     Kumiela, pozornie leniwa, mała rzeczka wielokrotnie była przyczyną mniejszych, lub większych kłopotów. Przed wiekami spełniała ważną rolę zaopatrzenia miasta w wodę, zarówno do picia, jak do napełnienia fos miejskich. Napędzała osiem młynów, młoty kuźni i maszyny foluszy (do obróbki sukna). Usuwano nią nieczystości, ale też bielono w niej płótno. Jednak wiosną, gdy topniały śniegi i padały obfite deszcze, Kumiela niebezpiecznie wzbierała. W średniowieczu wylewała na łąki, nie niszcząc miasta, lecz w czasach współczesnych, gdy Elbląg rozrósł się i zajął tereny wokół rzeki, wylewy te stały się uciążliwe. Do największej powodzi doszło 25.08.1924, gdy woda zalała okolice Placu Grunwaldzkiego. Władze miasta postanowiły uregulować rzekę i wybudować duże zbiorniki retencyjne. Tak powstały stawy, przebudowane później na kąpielisko przy ul. Spacerowej oraz kaskady w parku Dolinka. Kolejna powódź nastąpiła w lipcu 1980 roku – wówczas pękły wały jeziora Goplanica. Woda znów zalała tę część Elbląga. Po powodzi w 2000 roku opracowano projekt regulacji Kumieli i porządkowania jej brzegów w dolnym biegu, od ulicy Bema aż do ujścia. Ale i to nie uchroniło miasta od kolejnej powodzi w 2017roku.
     
     6 lutego 1993
     Morderstwo, które wstrząsnęło miastem

     We własnym domu w bestialski sposób zamordowana została dr Aleksandra Gabrysiak i jej córka Marysia.

  Aleksandra Gabrysiak
Aleksandra Gabrysiak

Dr Ola (bo tak nazywana była przez pacjentów) była organizatorem Domu Samotnej Matki, elbląskiego hospicjum oraz poradni rodzinnej w kościele Bożego Ciała. Działała też w elbląskiej poradni trzeźwości. W dzieciństwie chorowała i przeszła kilka poważnych operacji. Marzyła o tym, by pomagać innym. Pomimo słabego zdrowia dostała się na studia medyczne w Gdańsku, uzyskując w 1968 roku dyplom lekarza. Po studiach pracowała w Gdańsku i w Tczewie. W tym czasie zaadoptowała niemowlę – Marysię. W 1975 r. przeniosła się do Elbląga. Tu wkrótce uzyskała wielkie uznanie u chorych i uzależnionych. Była lekarzem duszy i ciała, bo pacjentowi poświęcała swój czas bez granic. Pomagała uzależnionym od nałogów, samotnym matkom, więźniom, ludziom chorym na raka i wszystkim potrzebującym pomocy, którzy do niej się zgłosili. Była przy tym niezwykle religijna - w religii i codziennej komunii św. odnajdywała siły do walki z własnym kalectwem i cierpieniami pacjentów. W 1991 r. otrzymała przyznaną po raz pierwszy nagrodę Prezydenta Elbląga - wyróżnienie za działalność społeczną i medyczną. Dr Ola została zamordowana 6 lutego 1993 r. we własnym mieszkaniu, wraz z jej 19-letnią córką, Marią. Tego strasznego czynu dokonał jeden z jej podopiecznych, wypuszczony na przepustkę z więzienia. Morderstwo to wstrząsnęło całym miastem. W pogrzebie Aleksandry Gabrysiak i jej córki uczestniczyły tłumy elblążan. Na domu, w którym mieszkała umieszczono pamiątkową tablicę i co roku w dniu 6 lutego pojawiają się pod nią kwiaty i znicze. Dziś imię Aleksandry Gabrysiak nosi Hospicjum św. Jerzego w Elblągu. Dr Ola jest patronem lekarzy w Gdańsku. Wierni wystąpili do Kościoła z prośbą o jej beatyfikację.
     
     7 lutego 1249
     Równouprawnienie Prusów

     Podpisano traktat dzierzgoński, dający Prusom wolność ekonomiczną i równie z ludnością niemiecką prawa. W zamian Prusowie mieli utrwalać chrześcijaństwo i wybudować w każdej ziemi pomezańskiej nowy kościół.
     W połowie XIII wieku nie tylko Prusy były pogańskie, również na ziemiach polskich proces chrystianizacji przebiegał bardzo powolnie. Średniej wielkości parafia miała ok. 300 km2. Nie prowadzono żadnej katechizacji, a obyczaje były bardziej pogańskie, niż chrześcijańskie. Na odbywającym się w roku 1248 synodzie kościoła polskiego we Wrocławiu biskupi wydali szereg zaleceń, by stan ten zmienić. W synodzie tym papieża Innocentego IV reprezentował jego legat - Jacques Pantaléon, znany bardziej jako Jakub z Leodium (1195-1264), późniejszy papież Urban IV. Z synodu legat udał się do Prus, by podjąć się roli rozjemcy pomiędzy Krzyżakami i Prusami. Legat stwierdził, że "między ochrzczonymi Prusami a Zakonem doszło do poważnego zatargu", ponieważ neofici byli przekonani, że obowiązuje ich "posłuszeństwo i uległość tylko samemu Chrystusowi i Kościołowi". Tymczasem Krzyżacy "wbrew obietnicom zmuszali ich do uciążliwych posług i to do tego stopnia, że sąsiedni poganie słysząc o ich ucisku nie mieli ochoty poddać się pod słodkie jarzmo Ewangelii". Głownie chodziło o pieniądze, Krzyżacy bowiem łupili Prusów niezależnie od tego, czy byli poganami, czy też już chrześcijanami.
     Jakub z Leodium zmusił Krzyżaków do przyjęcia traktatu, gwarantującego Prusom wolność osobistą, prawo dziedziczenia dóbr, a także równouprawnienie z ludnością niemiecką, w tym dostęp do kapłaństwa i stanu rycerskiego. Zakazano też "wymuszania zeznań w sądzie przez przypalanie żelazem"... Natomiast Prusowie zobowiązali się utrwalać chrześcijaństwo, porzucić pogańskie praktyki i zbudować oraz wyposażyć nowe kościoły w „każdej pomezańskiej ziemi”. Kościoły te mieli Prusowie "tak wewnątrz wystroić, aby modlącym się w nich ludziom stanowiły one bardziej atrakcyjne miejsce kultu niż pogańskie ośrodki w lasach"...
     Jakub z Leodium osiągnął w Dzierzgoniu wielki sukces. Zawarty traktat był dokumentem tolerancyjnym, bowiem z poddanych Krzyżakom Prusów czynił pełnoprawnych obywateli i dawał szansę na ocalenie ich przed zagładą, co się jednak niestety nie stało.
     A Jakub? – cztery lata później został biskupem Verdun, a za następne dwa lata patriarchą Jerozolimy. Po śmierci Innocentego IV, gdy kardynałowie nie potrafili wybrać następcy ze swojego grona, został papieżem i przyjął imię Urban IV. Do historii przeszedł m.in. ustanowieniem święta Bożego Ciała. A nam po traktacie dzierzgońskim pozostał klucz pięknych, gotyckich kościołów dawnych ziem pomezańskich.
     
     8 lutego 1975r.
     Uroczysta sesja

     W Sali Teatru im. Stefana Jaracza w Elblągu odbyła się uroczysta sesja Miejskiej Rady Narodowej, na której sekretarz KC PZPR Stanisław Kania udekorował sztandar miasta Elbląga Orderem Sztandaru Pracy I Klasy.
     To był przełomowy rok w powojennej historii Elbląga. 1 czerwca 1975 roku miasto stało się stolicą nowego województwa. Do dziś uważa się fakt ten niesłusznie jako decydujący o dynamicznym rozwoju miasta w latach 70-tych. Ale w lutym, gdy sekretarz Kania wpinał w sztandar order, jeszcze nikt w Elblągu o nowym województwie nie wiedział. Miasto od trzech lat zmieniało się. Budowano nowe hale fabryczne i nowe mieszkania, szkoły (w tym Szkołę Muzyczną), przychodnie, przedszkola i żłobki. Powstawały nowe sklepy, piekarnie i zakłady garmażeryjne. A wszystko to ramach rządowej uchwały nr 40/72.
     Strajki grudniowe i styczniowe 1970/71 w Elblągu przybrały najszerszy wymiar w Polsce, obejmując prawie wszystkie przedsiębiorstwa. Bezpieka „odwdzięczyła się” elblążanom srogimi represjami. Ale władza zrozumiała, że musi poprawić jakość życia w zapomnianym Elblągu. I sekretarzem PZPR w mieście i powiecie został były inżynier z Zamechu, działacz młodzieżowy (ZMS), Bolesław Smagała. Młody sekretarz z ambicją i zapałem zabrał się do pracy i wraz z zespołem współpracowników przygotował w 1971 r. „Program rozwoju i modernizacji Elbląga”. Program ten był podstawą do przyjęcia rządowej uchwały nr 40/72 „W sprawie rozwoju i modernizacji Elbląga do roku 1975 i na lata dalsze”.
     Na uroczystą sesję w Teatrze 8 lutego 1975 z Warszawy przyjechał Stanisław Kania, członek Biura Politycznego KC PZPR. Przed sesją goście uczestniczyli w przecięciu wstęgi w nowej siedzibie Spółdzielni Plastyk przy ul. Królewieckiej oraz w akcie wmurowania kamienia węgielnego pod nowy szpital po drugiej stronie ulicy. Na teatralnej scenie ustawiono wielką trybunę, za którą zasiedli członkowie partyjnych egzekutyw, dostojni goście i zaproszeni na tę uroczystość pionierzy odbudowy Elbląga. Widownię zapełniali reprezentanci aktywu z fabryk i przedsiębiorstw, harcerze i ZMS-owcy. Po okolicznościowych referatach i przemowach, Stanisław Kania udekorował sztandar miasta Elbląga Orderem Sztandaru Pracy I Klasy. Wszystko to odbywało się „w blasku fleszy i jupiterów kamer filmowych”. Zapis tej uroczystości włączony został do filmu dokumentalnego o Elblągu z 1975 roku.
     
     9 lutego 1945
     Ratusz płonie

     Od bezpośredniego ostrzału spłonął elbląski ratusz na Placu Słowiańskim (niem. Fiedrich-Wilhelm-Platz).
     To był już trzeci ratusz (nie licząc ratusza nowomiejskiego) w historii Elbląga. Wybudowano go w latach 1891-94 w stylu niderlandzkiego neomanieryzmu. Kilka lat później dobudowano budynek prezydium policji, który szczęśliwie zachował się z pożaru. 9 lutego 1945 walki o Elbląg toczyły się już w samym centrum miasta. Stare Miasto płonęło od tygodnia. Rosjanie nacierali ze wszystkich stron. Jedna z bomb uderzyła w budynek banku przed fontanną Hermanna Balka, burząc go doszczętnie. Dowództwo obrony miasta, które od czterech dni zajmowało piwnice w gmachu policji, nocą ewakuowało się do gimnazjum przy ul. Królewieckiej (dziś II LO), skąd również pod osłoną nocy 9 lutego uciekło z miasta. Tego dnia o godz. 7 rano rozpoczęło się niezwykle silne przygotowanie artyleryjskie do ostatecznego ataku sowieckich wojsk na centrum miasta. Prawie dwie godziny prowadzono ogień burzący, a potem 15 minut armaty strzelały na wprost. Ok. godz. 17-tej opanowano plac Słowiański, od pocisków haubic spłonął ratusz.
     
     10 lutego 1945
     Dzień Elbląga

     Mimo iż od półwiecza co roku 10 lutego na cmentarzu żołnierzy radzieckich składane są wieńce i odbywa się uroczysty capstrzyk, nie jest to właściwa data zdobycia Elbląga. Wprawdzie nad ranem zakończono regularne walki, a obrona niemiecka uciekła do Gdańska, to miasto nie było jeszcze w 100% w rękach Rosjan.  Ilja Erenburg, wówczas korespondent wojenny, w swoim dzienniku tego dnia zanotował: „ogłosiliśmy zdobycie Elbląga, choć walki jeszcze trwają”.
     Nowa społeczność Elbląga potrzebowała integracji, poczucia lokalnej wspólnoty i święta swojego miasta. Zgodnie z duchem PRL „dzień wyzwolenia” idealnie się do tego nadawał. Zwłaszcza, że Rosjanie, budując już w 1946 roku pomnik na cmentarzu przy ul. Agrykola, zadbali o to, by wdzięczność za wyzwolenie było gdzie celebrować. Pierwsze takie uroczystości odbyły się już 6 lutego 1946r, gdy odsłaniano pomnik. W 1950 roku, tym razem 8 lutego z placu Czerwonego ulicami: 1 Maja, Pocztową, Królewiecką, Kopernika i Górnośląską ruszył pochód na cmentarz żołnierzy radzieckich. W latach następnych pilnowano już daty 12 lutego. W 1957 r. tego dnia odbył się pierwszy koncert Miejskiej Orkiestry Symfonicznej pod dyrekcją Józefa Karpińskiego, a w 1960 r. odsłonięto głaz z pamiątkową tablicą poświęconą Romualdowi Trauguttowi w parku jego imienia. Również w 1960 r. Miejska Rada Narodowa „w celu uczczenia 15-tej rocznicy wyzwolenia miasta Elbląga” przemianowała oddaną do użytku rok wcześniej ul. Halicką na ul. 12-Lutego”. Ale już kilka lat później datę obchodów miejskiego święta cofnięto o dwa dni. Okazało się bowiem, że choć zgodna z faktami, nie jest zgodna z kalendarium wojennym pisanym przez „towarzyszy radzieckich” i ich propagandystów. Odtąd więc capstrzyki pod pomnikiem przy Agrykola, uroczyste akademie w teatrze, koncerty uczniów Szkoły Muzycznej, a nawet turnieje sportowe o puchar „wyzwolenia Elbląga” odbywały się z datą 10 lutego.
     
     Kartki z elbląskiego kalendarium publikowane są na antenie telewizji TRUSO.TV – kanał 140 VECTRY oraz na facebookowym fanpage TRUSO.TV

Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
  • Prusowie stawiali drewniane kościoły. Gotyckie, o których jest w tekscie, wybudowano w ich miejsce, gdy tamte nie spełniały już potrzeb.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    1 0
    An.Kb(2019-02-03)
  • Prawdziwa Historia jest zawsze ciekawa. Ale myślę, że jeszcze niezapomniany i bardzo ciekawy pięknie wydany album Elbląg i elblążanie -lata czterdzieste, lata pięćdziesiąte pokazujący ludzi tych czasów i Elbląg jeszcze nierozebrany ze zgliszcz wojennych.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    6 0
    (2019-02-03)
  • W artykule jest bład. 1 sekretarzem w 1975 był Gierek. Kania był sekretarzem w latach 1980-1981. A więc Kania w 1975r. przyjechał do Elbląga jako aparatczyk z PZPR a nie jalo sekretarz.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    10 3
    StefanK(2019-02-03)
  • StefanK - Kania był wtedy Sekretarzem KC PZPR, a E. Gierek I Sekretarzem, a więc w tekście nie ma pomyłki. Obok pierwszego byli też Sekretarze Komitetu Centralnego.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    4 0
    SekretarzKW(2019-02-03)
  • Chciałbym dodać do notki o Dr A. Gabrysiak iż miała duże osiągnięcia w pracy zawodowej normalizując prace laboratoriów medycznych, Z rozrzutu wyników badań na poziomie 20 % uzyskała rozbieżność wyników badań na poziomie 5 % w okresie trwania województwa elbląskiego. W stanie wojennym jej pomoc w zaopatrzeniu w leki i odzież mieszkańców Elbląga była bardzo znaczna. Żegnając uroczyście swój zakład pracy każdemu obecnemu na spotkaniu wręczyła upominek.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    klmn(2019-02-03)
  • czemu nie ma nic o współczesności? powinno być coś takiego np. 2- 5 luty 2019 r. Pan prezydent Wróblewski odpoczywa po całym tygodniu nic nierobienia
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    2 3
    obywesa(2019-02-03)
  • Dr Ola ma swój pomnik w Kałkowie-Godowie, na terenie sanktuarium Matki Bożej Bolesnej Królowej Polski, oraz liczne tablice pamiątkowe, m.in. w Tczewie i Gdańsku. Cześć jej pamięci
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    1 0
    Kubuś(2019-02-04)
  • Pani Gabrysiak była zakompleksioną, małostkową i zawziętą kobietą, gnębiącą podwładnych i tyranizującą współpracowników swoimi żądaniami. Nie cieszyła się szacunkiem w gronie równych sobie ze względu na trudny charakter. Tyle powiedzą wam w prywatnych rozmowach osoby ze środowiska medycznego, które dawniej miały okazję ją poznać i z nią współpracować. Ci ludzie jeszcze żyją. Kto chce niech popyta. Kto szuka prawdy w hagiografiach szuka jej na próżno.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz Pokaż ten wątek
    1 1
    v(2019-02-04)
  • @v - Każdy człowiek wymagający w kierowaniu zespołem jest trudny. Pani Doktor A. Gabrysiak nie wszystkim wydawała się aniołem to fakt, ale biorąc pod uwagę jej bagaż doświadczeń nie bądżmy małostkowi. Nie każdy byłby w stanie wytrzymać te wszystkie cierpienia, trudności i pokonywać je samodzielnie. Liczy się przecież to co dajemy innym. A przykład życia i pokonywania niewyobrażalnych przeciwności już jest wystarczający.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz Pokaż ten wątek
    4 0
    troll2018(2019-02-04)
Reklama

To kupisz w pasażu portElu

Wypożyczalnia aut HADM Gramatowski
Ubezpieczenia OC i AC
Serwis i oryginalne części Seat
Autoryzowany Serwis Citroen Hadm Gramatowski