UWAGA!

Drogi Czytelniku,

uprzejmie informujemy, że w związku z wejściem w życie Rozporządzenia o Ochronie Danych Osobowych stworzyliśmy zgodną z nim politykę prywatności. Regulacje RODO zmuszają nas do wystąpienia z prośbą do Ciebie o zaakceptowanie jego postanowień, chociaż z praktycznego punktu widzenia nic się nie zmienia w sposobie korzystania z naszego serwisu.

Jedyną rzeczą, która może budzić Twoje obawy jest profilowanie. Wyjaśniamy, że w naszym przypadku, tak jak dotychczas, skutkuje ono wyłącznie tym, że jeśli uprzednio byłeś/aś na stronie jakiegoś biura podróży, to z dużym prawdopodobieństwem nasi zaufani partnerzy reklamowi tacy jak Google serwować będą banery z widokami złocistych plaż.

Prosimy zapoznać się z polityką prywatności stosowaną na naszej stronie i zaakceptować jej postanowienia.

Może później

Mojemu miastu na do widzenia, czyli rzecz o budżecie Elbląga 2021 (opinia nadesłana)

 
Elbląg, Mojemu miastu na do widzenia, czyli rzecz o budżecie Elbląga 2021  (opinia nadesłana)
(fot. Anna Dembińska, archiwum portEl.pl)

„Budżet Elbląga na przyszły rok prezydent ocenia jako trudny, ale jednocześnie obiecujący – jak oceniają projekt budżetu radni, tego jeszcze nie wiemy, ale rekomendacja prezydenta jest taka, że jeśli chcą gdzieś dodać środki budżetowe, to muszą wskazać komu zabrać. Taka niby poważna rekomendacja na odpowiedzialną i wyważoną debatę na sesji budżetowej. Pozornie podejście pragmatyczne, w praktyce oznacza to zamknięcie debaty zanim się zaczęła – filozofia absolutnie nie do przyjęcia” - pisze Stefan Rembelski, mieszkaniec Elbląga, który kandydował na prezydenta miasta m.in. w wyborach w 2018 roku.

Rok się kończy, więc zwyczajowo w grudniu - projekt budżetu na rok 2021 i debata budżetowa, najważniejsza sesja Rady Miasta Elbląga. Prezydent Elbląga przedstawił radnym projekt budżetu, który definiuje dochody na kwotę 713 mln złotych, wydatki na poziomie 737 mln, inwestycje oszacowano na 33 mln, a deficyt 24 mln złotych planuje się pokryć poprzez emisję obligacji – czyli zaciągnięcie kolejnego długu. Budżet na przyszły rok prezydent ocenia jako trudny, ale jednocześnie obiecujący – jak oceniają projekt budżetu radni, tego jeszcze nie wiemy, ale rekomendacja prezydenta jest taka, że jeśli chcą gdzieś dodać środki budżetowe, to muszą wskazać komu zabrać. Taka niby poważna rekomendacja na odpowiedzialną i wyważoną debatę na sesji budżetowej. Pozornie podejście pragmatyczne, w praktyce oznacza to zamknięcie debaty zanim się zaczęła – filozofia absolutnie nie do przyjęcia.

Projekt budżetu to opasły dokument liczący kilkadziesiąt stron, wypełnionych tabelami, zestawieniami, arkuszami pełnych liczb, które mieszkańcom nie zajmujących się na co dzień analizami ekonomicznymi niewiele mówią. Stąd nie chciałbym zanudzać elblążan śledzeniem rozdziałów, wskaźników i liczb. Dla budżetu bardzo ważna jest strona dochodowa, ale kluczowe znaczenie dla każdego budżetu ma strona wydatkowa, to ona świadczy o jakości i mądrości wydatkowania naszych publicznych pieniędzy. Aby to ocenić obiektywnie, należy dokonać analizy porównawczej z budżetem innego miasta, by móc zapytać dlaczego w mieście A wydatki w tym samym dziale, są wyższe w przeliczeniu na mieszkańca niż w mieście B. Dopiero takie zestawienie pokaże nam, czy gospodarujemy naszymi pieniędzmi oszczędnie, czy wręcz przeciwnie, trwonimy publiczny grosz bezmyślnie. Chcę elblążanom pokazać porównanie tych samych działów budżetu Elbląga i Tczewa, działów, które stanowią ponad 40% wydatków budżetowych.

Dlaczego Tczew? Otóż dlatego, że w roku 1990 sytuacja tego miasta była podobna do sytuacji naszego. W latach dziewięćdziesiątych w obu miastach padły państwowe zakłady przemysłowe, bezrobocie sięgnęło 30 procent, rozpoczął się proces emigracji mieszkańców, w obu miastach powstały specjalne strefy ekonomiczne.

Dzisiaj Tczew radzi sobie świetnie, w strefie ekonomicznej powstało 5 tys. miejsc pracy, bezrobocie oscyluje w granicach 3-4 proc., firmy się skarżą na brak rąk do pracy, a według prognoz GUS, Tczew ma być jednym z nielicznych miast w Polsce, w którym do 2030r. będzie przybywać mieszkańców, mimo że nie leży w bezpośrednim sąsiedztwie metropolii. Co zatem jest dźwignią szybkiego wzrostu w Tczewie – rozsądne, oszczędne wydawanie pieniędzy na zadania własne, to pozwala każdego roku dużo środków budżetowych przeznaczać na inwestycje w rozwój, tworząc efekt kuli śniegowej. Każdego roku to ponad 10 proc. budżetu - w przypadku Elbląga 10 proc. oznaczałoby kwotę ponad 70 milionów złotych. Przejdźmy zatem do faktów.

 

Oświata i wychowanie

Ten dział w projekcie budżetu Elbląga stanowi kwotę 249 mln, co w przeliczeniu na mieszkańca stanowi kwotę 2128 zł, a w budżecie miasta Tczewa oświata i wychowanie kosztuje rocznie 94 mln, czyli na jednego mieszkańca wypada 1672 zł. Czy w Tczewie dzieci są edukowane o 456 zł gorzej a nauczyciele zarabiają o tyle mniej niż w Elblągu? To raczej niemożliwe – ta sama ustawa oświatowa obowiązuje w Tczewie i Elblągu. Zredukowanie kosztów w tym dziale do poziomu Tczewa dałoby kwotę 54 mln rocznie – to ogromna kwota. Jeszcze lepszy wynik osiąga Wałbrzych liczący 111 tys. mieszkańców, gdzie koszt na jednego mieszkańca wynosi 1407 zł. Jest wiele miast podobnej wielkości co Elbląg, gdzie wskaźnik ten jest zdecydowanie poniżej 2000 zł na mieszkańca.

 

Administracja publiczna

Każdego mieszkańca Elbląga utrzymanie administracji kosztuje 419 zł rocznie, co daje w budżecie kwotę 49 mln. Tczew administracja kosztuje 17,7 mln, co się przekłada na 316 zł na jednego mieszkańca rocznie. Znów wypadamy gorzej – czyli drożej o 12 mln. Jak duża jest tu jeszcze rezerwa niech świadczy koszt utrzymania administracji w Radomiu gdzie wynosi 200 zł na mieszkańca rocznie. Czy stać nas na taką rozrzutność?

 

Transport i łączność

Tu różnice między miastami też stawiają Elbląg w równie złym świetle. Dopłata miasta Tczewa do komunikacji wynosi 1/3, a w Elblągu dopłacamy 2/3 mimo że posiadamy nad Tczewem ogromną przewagę w postaci linii tramwajowych, które pokrywają teren miasta w 80%. Tramwaje Elbląskie generują minimalną stratę ok 3 mln. Kulą u nogi jest komunikacja autobusowa, do której rokrocznie miasto dopłaca około 17 mln.

Trzeba dodać, że dopłacamy ogromną kwotę do prawie pustych autobusów, wożących powietrze i jeżdżących w dużej mierze równolegle obok ekologicznych linii tramwajowych. Zapowiadana hucznie rewolucja w komunikacji autobusowej od stycznia jest tylko pudrowaniem trupa, bo w istocie z 18 linii pozostanie 15, w wielu miejscach na trasach równoległych do tramwajów. W interesie elblążan jest oparcie komunikacji miejskiej o tramwaje, rozbudowę linii, wymianę taboru i rozsądne zwiększenie częstotliwości. Autobusy powinny tylko obsługiwać obrzeża miasta dowożąc pasażerów tylko do linii tramwajowych.

Światowa Organizacja Zdrowia zaleca, aby codziennie robić 10 000 kroków. To liczba, która pozwala zachować zdrowie, a kardiolodzy rekomendują półgodzinny spacer codziennie - to daje 2 km. Zatem strefa dojścia do najbliższego przystanku komunikacji miejskiej nie powinna być większa niż 1 km, czyli 15 minut dla zdrowia. Nie jest zadaniem miasta dowozić pasażerów pod klatkę. Jeśli dodamy do tego informację, że w Elblągu jest zarejestrowanych znacznie więcej samochodów osobowych niż rodzin, to nie należy oczekiwać, że będzie rosła liczba osób korzystających z komunikacji.

Potrzebne są odważne decyzje w sprawie organizacji komunikacji opierając ją o komunalną spółkę Tramwaje Elbląskie – będzie ekologiczna i samofinansująca się. W budżecie miasta zostanie co roku ok 10 mln. Przez ostatnie 20 lat Elbląg dopłacił do pustych autobusów, tak skromnie licząc 400 mln – to więcej niż wynosi zadłużenie miasta.

To tylko trzy działy budżetu, a rozrzutność sięgająca kwoty ponad 70 mln złotych - te pieniądze idą co roku na rozkurz, a powinny iść na inwestycje. Gdyby je traktować jako wkład własny, to z różnych źródeł krajowych i europejskich, można pozyskać co najmniej drugie tyle bezzwrotnych środków. Czy wyobrażacie sobie elblążanie, jak by wyglądało nasze miasto, gdyby co roku na inwestycje miasto przeznaczało 150 mln – to byłby jeden wielki plac budowy, bezrobocie tak jak w Tczewie rzędu 3 procent, zagospodarowana specjalna strefa ekonomiczna - dzisiaj tam się pasą krówki i rośnie żytko – Terkawka byłaby uzbrojona dla inwestorów, rosłyby dochody budżetu miasta, a na obwodnicą północną nie trzeba by było żebrać o pieniądze.

  Elbląg, Stefan Rembelski
Stefan Rembelski (fot. Michał Skroboszewski, archiwum portEl.pl)

 

Strona dochodowa budżetu - dlaczego miasto nie egzekwuje należności z tytułu praw lokalnych i ustaw?

Zdecydowana większość elblążan to płatnicy netto do budżetu miasta, używając nomenklatury brukselskiej. Płacimy podatki lokalne i miasto ma udział w naszych podatkach PIT i CIT, a od miasta niczego nie potrzebujemy. Korzystamy jedynie z infrastruktury miejskiej i oczekujemy, że nasze publiczne pieniądze będą racjonalnie służyły miastu i elblążanom, którzy z różnych względów znaleźli się w trudnych sytuacja życiowych i trzeba im udzielić pomocy, bo to wynika z naszych wartości, z podświadomej ludzkiej potrzeby bycia dobrym samarytaninem. Nie możemy się jednak zgodzić na to, by rozliczne przebiegłe a może nawet cwaniackie grupy nadużywały zaufania, a miasto biernie się temu zjawisku przyglądało. Wymienię trzy obszary, w których od wielu lat miasto trwoni nasze pieniądze.

 

Pomoc społeczna

Szlachetna sfera działalności miasta. Byłaby taka w pełni, gdyby potrafiła się bronić przed naciągaczami, cwaniakami i całą gamą patologicznych zachowań. Fikcyjne samotne matki, żyjące wspólnie ze swoimi partnerami. Formalnie nie są rodziną, ale żyją jak rodzina – mieszkają razem, razem opiekują się dziećmi, razem wyjeżdżają na wakacje. Dlaczego? Dlatego, że status samotnej matki skutkuje rozlicznymi świadczeniami socjalnymi. Inną kategorią są osoby starsze, które korzystają z pomocy społecznej, którym brakuje pieniędzy na leki i skromne wyżywienie.

Na samorządzie spoczywa obowiązek pomocy takim osobom i niekoniecznie chodzi tu o zobowiązanie ustawowe, ale o takie zwykłe ludzkie podejście, wynikające z potrzeby i odruchu serca. Z drugiej strony jest ustawowy obowiązek alimentacyjny rodziców wobec dzieci, ale i dzieci wobec rodziców. Z reguły mieszkanie babci lub dziadka zostało już zapisane na wnuki. Ale pomóc dziadkom już nie ma kto – musi to robić miasto czyli my, elbląscy podatnicy.

Dlaczego zatem miasto nie występuje z roszczeniem regresywnym w stosunku do osób zobowiązanych do świadczenia alimentacyjnego na rzecz swoich rodziców? Powinno to być standardem w każdym przypadku i nie dlatego, aby te pieniądze zaoszczędzić w budżecie, ale żeby tym osobom, które są rzeczywiście samotne, które są w naprawdę trudnej sytuacji życiowej udzielić godnej pomocy a nie zbywać je przysłowiowymi ochłapami.

 

Opłata adiacencka

Zgodnie z ustawą prezydent miasta może, w drodze decyzji, ustalić opłatę adiacencką każdorazowo po stworzeniu warunków do podłączenia nieruchomości do poszczególnych urządzeń infrastruktury technicznej albo po stworzeniu warunków do korzystania z wybudowanej drogi. Ponadto jeżeli w wyniku podziału nieruchomości dokonanego na wniosek właściciela lub użytkownika wieczystego, który wniósł opłaty roczne za cały okres użytkowania tego prawa, wzrośnie jej wartość, prezydent miasta może ustalić, w drodze decyzji, opłatę adiacencką z tego tytułu. Wydanie decyzji o ustaleniu tej opłaty może nastąpić w terminie do 3 lat od chwili zaistnienia przesłanki.

Nie słyszałem, aby takie działania były lub są podejmowane przez któregokolwiek z prezydentów Elbląga, a jest to spore źródło finansowania kolejnych inwestycji infrastrukturalnych. Co więcej jest to zgodne z elementarnym poczuciem sprawiedliwości, bo niby dlaczego wszyscy elblążanie mają fundować ze swoich podatków podwyższenie wartości nieruchomości nielicznym. Zaniechanie władz miasta pozbawiło budżet Elbląga dochodów za okres kilkudziesięciu lat. To jest działanie na szkodę miasta. Dlaczego? Bóg raczy wiedzieć.

 

Zarząd Budynków Komunalnych

Elbląska stajnia Augiasza, nieczyszczona od wielu kadencji. Nikt przecież nie oczekuje mitologicznego oczyszczenia w ciągu jednej doby, ale przez sześc lat można wyegzekwować chociażby połowę należności, a mówimy o niebagatelnej kwocie ponad 60 mln złotych niezapłaconych czynszów. Karygodna niegospodarność w kontekście opłakanego stanu budynków komunalnych, które są w katastrofalnym stanie, urągającym elementarnej godności ludzi w nich mieszkających.

Reasumując - nie jest to dobry projekt budżetu dla Elbląga, tak jak poprzednie rok temu, pięć lat temu czy dziesięć lub piętnaście. Jest obarczony wieloma błędami logicznymi, strukturalnymi. Mentalnie ten budżet jest archaiczny, nie odpowiada współczesnym trendom funkcjonowania odpowiedzialnego samorządu. Jesteśmy bardzo bogatym miastem, skoro stać nas na taką rozrzutność i marnotrawstwo. Takim klasycznym przykładem jest teatrzyk, jaki rozegrał się wokół ciepła. Zamawiane ekspertyzy, naukowe zespoły specjalistów, konferencje w świetle jupiterów, strategie i obietnica obniżenia ceny ciepła o 20 procent. To wszystko za nasze publiczne pieniądze – efekt końcowy – podwyżka cen ciepła dla mieszkańców. Czy jest szansa na refleksję, na zmianę? Raczej nie – ani Rada Miejska, ani prezydent, nie są w stanie mentalnie przestawić się na inną filozofię kreowania budżetu. I nie chodzi tutaj personalia, bo od wielu kadencji jest taka elbląska „Konopielka” - dziad sierpem, tatko sierpem, to i my sierpem. Dlaczego tak się dzieje? – dlatego, że my elblążanie na to pozwalamy od kilkunastu lat. Suweren może to przyzwolenie dawać na następny rok, na jeszcze następny i kolejny. Może też powiedzieć stop! Nie zgadzamy się na spychanie Elbląga w otchłań niemocy, na metodyczną degradację Elbląga z roku na rok.

Stefan Rembelski
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
A moim zdaniem...

Przeczytaj też co działo się w Elblągu wcześniej

  • A moim zdaniem promocja miasta jest beznadziejna.
  • Krótka piłka z mojej strony. .. Elbląg umiera, bo społeczeństwo post-komunistyczne nie jest dostosowane do dzisiejszych warunków ekonomiczno-rozwojowych. W Elblagu miasto wciąż buduje parkingi dla wspólnot mieszkaniowych wzdłuż ulic, marnuje kasę na wiaty autobusowe za 100tys i nie ma pomysłu na życie. UM nie słucha i nie chce słuchać potrzeb mieszkańców, pociągi region, komunikacja miejska, infrastruktura drogowa, to wszystko jest jak wyciągnięte z lat 80tych. .. nic nie jest dostosowane do potrzeb użytkowników. Elbląg albo przepadnie, albo zrobimy referendum, bo wolaka wróbla z pisem działa na szkodę każdego z nas!!!
  • Panie Stefanie wnioski na koniec oczywiste, o ktorych mowie od lat. To nasza mieszkancow wina, ze na to pozwalamy i sobie sami gotujemy ten los. Niby zdajemy sobie sprawe, ze jest zle i czas na zmiany. Ale jak przychodza wybory - samorzadowe, ,dostejemy amnezji i tchorzymy. Moze to jakis syndrom sztokholmski, ze ciagle wybieramy opcje zeby bylo tak jak bylo? A wladza? Skoto dostaje takie poparcie w wyborach ponad 70% to ma ogromne przyzwolenie. Tak mieszkancy zdecydowana wiekszoscia popieraja ten kierunek (nie)rozwoju.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    33
    2
    Realista1(2020-12-18)
  • A co z DK22 w kierunku Malborka? Miasto naciska na budowę ekspresowki wzdłuż torów? Czy tylko ciacho liczy, ze GDDKiA sama wywalczy cis z ministerstwem? Wróbel później sobie przypisze sukces.
  • @REFERENDUM - A co ma tu pis do rzeczy? W Elblgu pisu nie ma.
  • Sami wybraliście takich radnych, sami wybraliście wróbla, a teraz co? Płacz? Spójrzcie w lustro i zapytajcie samych siebie „kogo ja k. .. a wybrałem do rządzenia?”
  • To jest kwadratura koła. Bez duuuzej kasy na remont torow, czy nowy tabor - tramajami złomami, czy tymi pseudonowymi karłami, z pseudo niską podłogą 1m2,nikt jezdzic nie bedzie.
  • Szanowny Panie, jak obywatel do obywatela i mieszkaniec naszego miasta do mieszkańca miasta: po pierwsze należny się szacunek dla Skarbnika miasta i pracowników za przygotowanie budżetu Miasta na 2021 w sposób bardzo szczegółowy i podparty mnóstwem analiz. Gdyby zapoznał się Pan z budżetami miast które Pan raczy wskazywać jako przykłady, nie znajdzie Pan tak szczegółowo rozpisanego, a do tego Pana zachęcam. Po drugie, nie robi Pan nic innego jak narzeka przypatrując się tylko cyferkom, nawet nie zawraca sobie Pan głowy tym by porównać subwencje oświatowe jakie otrzymuje Elbląg a jakie Wałbrzych, z tych brakujących milionów robi się to "co dokłada miasto". Zachęcam do porównania Białegostoku /mimo że miasto Wojewódzkie/, Elbląga i Włocławka czy też Zielonej Góry. I po trzecie, przysłuchiwałem się udziału Radnych w konsultacji budżetu. Łato jest punktować, że oświata droga, że ZBK tonie w długach, że urzędnicy są drodzy. Oczywiście porównując do Elbląga inne miasta w sposób wybiórczy: z jednego wziąśc oświatę i udowadniać że inni mają taniej, z innego wziąć budownictwo komunalne i udowadniać że inni radzą sobie lepiej (mając w przysłowiowym tyłku że w Elblągu budynki mają nawet po 80-100 lat a inne miasta sa "młodsze"i domagać się inwestycji nie wskazując komu zabrać (jak niektórzy Radni czynią).
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz Pokaż ten wątek
    6
    29
    Mieszkaniec Elbląga(2020-12-18)
  • Proszę wziąć na siebie odpowiedzialność i ewentualną krytykę, proszę w przyszłym roku, bo już nie w tym, zaproponować: dajmy mniej na pomoc społeczną a więcej na remont dróg, ograniczmy ilość urzędników a zbudujmy wschodnią obwodnicę Elbląga, zabierzmy z ZBK, wyrzućmy ludzi pod mosty ale zróbmy baloniki na nowym wiadukcie. I niech Pan broni swojej wizji Elbląga. Z pozdrowieniami za podjęcie tematu.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz Pokaż ten wątek
    7
    13
    Mieszkaniec Elbląga(2020-12-18)
  • Nie chce mi się czytać bo każdy wie jak jest. Ale z ZBK, (i nie tylko w tym)w tym mieście to patologia.
  • Panie Stefanie dziękuję za merytoryczne porównanie. Napracował się Pan ale wnioski są dla wielu i od wielu lat oczywiste. A jaka jest tego przyczyna że Elbląg to dno i 2 metry mułu ? Wiadoma - Elblążanie wybierają "żeby było taj jak było". No i tak jest. Należy dodać że nasze wszystkie spółki komunalne to też dno i 2 metry mułu. Taki EPWiK zatrudnia ponad trzysta osób a powinien ok. 100.Ale mgr wszechnałóg i inżynienier od siedmiu boleści dyrektor EPWiK Andrzej Kurkiewicz - z nadanie tegoż wróblewskiego 25 lat temu - doczeka emerytury i nie będzie się przepracowywał za te marne 20 tys zł miesięcznie. Tak samo EPEC - kolesiostwo kolesiostwa pogania a efekty jakie są każdy widzi. Czy to się zmieni w najbliższych wyborach ? Nie !!! Kiedyś zwróciłem uwagę jednemu mieszkańcowi Elbląga. Na moje "żeby pomyślał co robi "odpowiedział mi "Panie tu jest Elbląg tu się nie myśli tu się pije"/
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    17
    3
    hrabia_George(2020-12-18)
  • "W Elblgu pisu nie ma. "- No, ciekawe, żartujesz chyba.
Reklama