Odlewnia Elzamech złożyła wniosek o upadłość

Odlewnia Elzamech, elbląska firma z długoletnią tradycją, zatrudniająca około 60 osób, złożyła do sądu wniosek o upadłość. - Groziła nam niewypłacalność z powodu - z jednej strony - spadających od paru miesięcy zamówień, których stan nie gwarantował przychodów na takim poziomie, by pokryć koszty. A z drugiej strony - jeden z naszych kontrahentów nie zapłacił nam pokaźnej kwoty za dostarczone odlewy - mówi w rozmowie z portElem prezes Odlewni Elzamech.
Odlewnia Elzamech powstała w 1994 roku w wyniku restrukturyzacji Zakładów Mechanicznych Zamech, kontynuuje tradycje odlewnicze sięgające 1946 r. Jest firmą prywatną, większość swojej produkcji eksportuje za granicę. W tym roku, jak się okazuje, przeżywa finansowe problemy, które skłoniły zarząd spółki do złożenia do sądu wniosku o upadłość. Sąd wyznaczył już tymczasowego nadzorcę sądowego, który ma zbadać, czy wniosek o upadłość jest zasadny
- Dokumenty są przesyłane przez spółkę i obecnie będą poddawane analizie. Wszystkie pozostałe kwestie, o które pan pyta na tym etapie sprawy są przedwczesne i niemożliwe do oceny – taką odpowiedź o sytuację w firmie, o której dowiedzieliśmy się od jednego z Czytelników, otrzymaliśmy od Renaty Piętki, nadzorcy sądowego.
Postanowiliśmy odwiedzić Odlewnię Elzamech, by dowiedzieć się więcej na ten temat. W siedzibie spółki spotkaliśmy jej prezesa Edwarda Krasińskiego, z którym przeprowadziliśmy wywiad.
Rozmowa z Edwardem Krasińskim, prezesem Odlewni Elzamech Sp. z o.o.
Rafał Gruchalski: - Zarząd Odlewni Elzamech złożył do sądu wniosek o upadłość. Dlaczego?
Edward Krasiński: - Złożyliśmy wniosek o upadłość pod koniec lipca, bo groziła nam niewypłacalność z powodu - z jednej strony - spadających od paru miesięcy zamówień, których stan nie gwarantował przychodów na takim poziomie, by pokryć koszty. A z drugiej strony - jeden z naszych kontrahentów nie zapłacił nam pokaźnej kwoty za dostarczone odlewy.
- Na jakim etapie jest obecnie ta sprawa w sądzie?
- Złożyliśmy wszystkie wymagane prawem dokumenty. Sąd wyznaczył tymczasowego nadzorcę sądowego, bo taka jest procedura, który zapoznaje się z dokumentacją. My w tej chwili staramy się zabezpieczyć wykonanie do końca zawartych kontraktów, będąc oczywiście w kontakcie z nadzorcą sądowym.
- Czyli jak rozumiem, nie przyjmujecie obecnie nowych zamówień...
- Nie przyjmujemy, mimo że wpływają. Jesteśmy w stałym kontakcie z naszymi klientami, starając się z nimi uzgodnić wszystkie szczegóły realizacji dotychczasowych zamówień. Około 90 procent z nich to eksport. Niektóre z tych odlewów są obrabiane mechanicznie, malowane, obecnie nie mamy możliwości ich dokończyć, dlatego uzgadniamy z klientami, czy mogą odebrać je na obecnym etapie produkcji.
- Jak wygląda sytuacja pracowników? Nie macie zaległości w wypłacie wynagrodzeń? Z tego, co wiem, Wasza firma zatrudnia około 60 osób...
- Wypłaty wynagrodzeń realizujemy, choć ostatnia wypłata była z opóźnieniem, ale pracownicy wszystkie należności otrzymali.
- Co dalej? Utrzymają miejsca pracy?
- Wszystko zależy od decyzji sądu. Tymczasowy nadzorca sądowy musi opracować raport o sytuacji firmy, na którego podstawie sąd wyda postanowienie o upadłości. Kiedy to może nastąpić, nie wiadomo. Na tym etapie nie jestem w stanie odpowiedzieć na to pytanie.
- W Elblągu swoje dwie odlewnie zamknął wcześniej GE Power, decydując się na zamawianie odlewów w krajach azjatyckich. Teraz Państwo macie kłopoty. Z czego wynika trudna sytuacja w tej branży w Polsce?
- To jest branża energochłonna. Koszty produkcji wynikają z wysokich cen energii elektrycznej, gazów technicznych oraz opłat środowiskowych. Ceny energii w Polsce są jednymi z najdroższych, co powoduje, że nasze oferty nie są tak konkurencyjne jak firm z krajów azjatyckich, gdzie od lat rośnie ogromna konkurencja.
Od 2000 roku rozpoczęliśmy dostawy obrobionych odlewów dla producentów turbin wiatrowych i od tego czasu przeprowadziliśmy pod tym kątem szereg inwestycji. Od 2015 roku obserwujemy spadek zapotrzebowania na nasze wyroby wskutek konkurencji z krajów azjatyckich. Co więcej, kilku z naszych głównych klientów z tej branży zbankrutowało, co również w dużym stopniu przyczyniło się do naszej obecnej sytuacji.
- Nawet jeśli sąd ogłosi upadłość, firma może nadal działać. Macie plan B?
- Mamy, ale na razie nie chciałbym o nim mówić. Prowadzimy różne rozmowy, różne opcje rozważamy. Przed decyzją o złożeniu wniosku o upadłość rozważaliśmy też wdrożenie planu restrukturyzacji. Raz już taki plan przeszliśmy i to z sukcesem, jako jedna z nielicznych firm. Natomiast w obecnej sytuacji przeprowadzenie takiego planu byłoby ryzykowne, bo nie mamy wystarczającej liczby zamówień, by go zrealizować. Stąd decyzja o wniosku o upadłość. Od lat robimy wszystko, by firma przetrwała, natomiast brakuje nam pomocy z zewnątrz.
- Jakiej?
- Rządowej na przykład. Nie ma w naszym kraju systemowych rozwiązań dla firm w naszej sytuacji. Możemy liczyć jedynie na odroczenie płatności lokalnych podatków czy ZUS-u, rozłożenia na raty, z czego skorzystaliśmy. Ale nie ma żadnych systemowych dopłat od rządu, żeby w trudnej sytuacji przeznaczyć je na utrzymanie załogi, co pozwoliłoby przetrwać najtrudniejszy czas.
Rafał Gruchalski