UWAGA!

Drogi Czytelniku,

uprzejmie informujemy, że w związku z wejściem w życie Rozporządzenia o Ochronie Danych Osobowych stworzyliśmy zgodną z nim politykę prywatności. Regulacje RODO zmuszają nas do wystąpienia z prośbą do Ciebie o zaakceptowanie jego postanowień, chociaż z praktycznego punktu widzenia nic się nie zmienia w sposobie korzystania z naszego serwisu.

Jedyną rzeczą, która może budzić Twoje obawy jest profilowanie. Wyjaśniamy, że w naszym przypadku, tak jak dotychczas, skutkuje ono wyłącznie tym, że jeśli uprzednio byłeś/aś na stronie jakiegoś biura podróży, to z dużym prawdopodobieństwem nasi zaufani partnerzy reklamowi tacy jak Google serwować będą banery z widokami złocistych plaż.

Prosimy zapoznać się z polityką prywatności stosowaną na naszej stronie i zaakceptować jej postanowienia.

Może później

Agata, która mierzy wysoko

Elbląg to niewielkie miasto. Mówią, że mało się w nim dzieje, że wieje tu nudą. Jedno co na pewno można o nim powiedzieć to to, że jest kopalnią talentów. I to dosłownie. Przedstawiamy Wam młodą zdolną elblążankę, której głos zniewala, a która niedawno puściła w eter teledysk do swojego singla "Bones". Partnerował jej aktor znany z małego i dużego ekranu.

Dominika Kiejdo: Gdy usłyszałam Twoją piosenkę "Bones", pomyślałam, brawo, totalna profeska! Miałam wrażenie, że słucham piosenki jakiejś gwiazdy zza oceanu! Opowiedz mi trochę o Twoim śpiewaniu...

Agata Wysocka: Dziękuję, miło mi to słyszeć. Cała podstawa piosenki powstała przy pianinie, bo tak właśnie piszę piosenki. Są one na początku bardzo proste, akustyczne. Jednak to, jak brzmi ona końcowo, nie jest tylko moją zasługą. Przy produkcji tego utworu pracowałam z Michałem Lange, z którym zaaranżowaliśmy Bones od podstaw, to on w większości nadał temu taki a nie inny klimat. Dodatkowo drugą bardzo ważną osobą, był Andrzej Dziadek. Również był współproducentem, ale też główną odpowiedzialną osobą za realizację nagrań, czyli za to jak ostatecznie zabrzmiał mój wokal, czy każdy inny instrument. W końcu na brzmienie tej piosenki miał wpływ każdy z muzyków - Adam Świerczyński odpowiadający za bas, Kacper Budziszewski - gitarzysta i perkusista, Michał Piotrowski. Za mix odpowiedzialny był Marcin Gajko, a za master Magdalena Piotrowska - Hear Candy Mastering. Wszystkie osoby, z którymi pracowałam nad tym utworem, to profesjonalni muzycy, z którymi praca była naprawdę samą przyjemnością. Jeśli chodzi o moje śpiewanie, to tak naprawde śpiewam od dziecka. W podstawówce chodziłam już na lekcje śpiewu, w gimnazjum poszłam do szkoły muzycznej, wtedy też zaczęłam jeździć na profesjonalne lekcje śpiewu do nauczycielki z Gdyńskiego Teatru Muzycznego i w końcu skończyłam na studiach wokalnych na wydziale Jazzu i Muzyki Rozrywkowej w Gdańskiej Akademii Muzycznej.


       - Na jakim etapie kariery teraz jesteś?

- Trudno powiedzieć. Myślę, że na samym początku trudnej drogi. Co prawda, pracuję nad tym wszystkim od paru lat, ale sama kariera to trudne słowo i długi proces.


       - Mieszkasz obecnie w Elblągu? Czym zajmujesz się oprócz śpiewania?

- Tak, obecnie przebywam w Elblągu. Oprócz moich działań muzycznych, niedawno założyłam swoją markę ubrań, która niedługo powinna zacząć funkcjonować na rynku.


       - Opowiedz tym, którzy słabo znają angielski, o czym jest Twoja piosenka?

- Bones jest o wewnętrznym bólu, który trudno pokonać. O tym, z czym się zmagamy, o tym, z czym nie możemy sobie poradzić i chcemy od tego uciec. Sytuacja, w której kochamy, mimo że się męczymy i cierpimy w danym związku. Mowa o toksycznej relacji i silnej miłości sprawiającej ból.

 

- Nagrałaś teledysk do tego singla, w którym pojawia się Adam Fidusiewicz, znany aktor młodego pokolenia. Znamy go przede wszystkim jako odtwórcę Stasia z "W pustyni i w puszczy" oraz z serialu "Na Wspólnej". Jak to się stało, że akurat on wystąpił razem z Tobą w tym teledysku?
       - Przy teledysku pracowałam z Anan Jujką, znaną polską choreografką. Kiedy zaczęłyśmy omawiać szczegóły klipu, zaczęłyśmy również myśleć nad odpowiednim typem mężczyzny, który pasowałby do tej roli. Zaczęłam rozeznawać się w terenie i wpadł mi Adam. Zaraz potem okazało się, że to znajomy Ani, więc łatwo było się skontaktować. Spodobał mu się pomysł, utwór i tak wyszło, że ze mną zagrał.


       - Aktorsko w teledysku też wypadliście świetnie. Jakie treści chciałaś przekazać słuchaczom poprzez ten teledysk? Czy raczej wolisz pozostawić widzowi tę interpretację?

- Dzięki. Chciałabym, żeby każdy mimo wszystko sam odnalazł sens tego przekazu, ale jedną rzecz mogę zdradzić. Klip wyszedł w Dzień Kobiet nie bez powodu. Chciałam, żeby był swego rodzaju apelem do wszystkich kobiet, które być może tkwią w takich toksycznych relacjach. Chciałabym, żeby poprzez tę fabułę mogły zdać sobie sprawę z pewnych rzeczy i zadbać o siebie. To tyle, resztę pozostawiam do interpretacji.
        

- W nagraniu teledysku pomogli Ci elblążanie. Opowiedz o nich kilka słów.

- Tak, moi przyjaciele, najwspanialsi i najzdolniejsi ludzie jakich znam, o których świat powinien wiedzieć. Grzegorz Styczeń i Patrycja Gdula byli całymi mózgami operacji. To od nich wypłynął pomysł na scenariusz. Grzegorz był odpowiedzialny za całą fabułę, reżyserię i montaż. Patrycja nie dość, że mu w tym wszystkim towarzyszyła, to jeszcze zajęła się całym kierownictwem produkcji. Trzecia ważna osoba z Elbląga, bez której też by się to wszystko nie udało, to Jakub Kosobudzki. Był odpowiedzialny za zdjęcia, za pomysł na nie, sposób ich realizacji jak i samą realizację.


       - Jakie masz dalsze muzyczne plany. Wiem, że wszelkie nasze plany są uzależnione teraz od koronawirusa. Jednak kiedyś to się skończy. Będą kolejne single?

- W planach jest wydanie trzech kolejnych singli, które są już praktycznie gotowe, a potem całej płyty. Następne dwa single będą po polsku. Premiera kolejnego planowana jest na kwiecień-maj. Tyle mogę na razie powiedzieć.


       - Wszystko więc kręci się na razie wokół muzyki?

- W tej chwili moje dwa główne pola działania to muzyka, nad którą staram się stale pracować (pisać nowe utwory, nagrywać) oraz moja startująca firma, przy której też jest dużo pracy. Tak naprawdę dotychczas spędzałam trochę więcej czasu w Warszawie, załatwiając wszystkie sprawy, jednak w obecnej sytuacji, jak wiemy, trzeba robić wszystko zdalnie, z domu.

dk
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
A moim zdaniem...
  • świetnie śpiewa po angielsku
  • Utwór słucha się przyjemnie i rzeczywiście piękny głos i słychać profesjonalizm w każdym wyśpiewanym słowie, co do teledysku to przypomina mi trochę teledyski Sia -wokalistki, może to było zamierzone, osobiście nie lubię tego typu ekspresji i tańca, nie przemawia do mnie, nie mniej jednak poziom światowy gratuluję i życzę dalszych sukcesów.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    13
    5
    OppaGangnamStajl(2020-03-23)
  • A co z Wojtusiem?
  • Znacznie przyjemniej słucha się niż ogląda, gdyby utwór posiadał dynamizm utworu Pink-Tyr być może miałby większe szanse na stanie się przebojem
  • Dno totalne ani śpiewać ani tańczyć nie umie. Tedysk szkoda gadać. To że ona jest z Elbląga to nie powiedziane ze musicie ja tak chwalić i znęcać się nad czytelnikami, bo to jest znęcanie ładniej brzmi jak kot po blasze pazurami skrobie.
  • Doskonała muzyka i wokal, przemyślany teledysk, a przede wszystkim mądry tekst, który jest tłem dla całej tej muzycznej historii. Ogromne brawa dla Agaty i dobra rada dla wszystkich tych, którzy tak lubią podkreślać, ze muzyka w nich a oni w muzyce – czasem najlepsze lekcje śpiewu i wydana kasa nie pomogą. Podobnie jak lajki od znajomych. Nie raz trzeba po prostu zamilknąć i nie otwierać ust. I lepiej posłuchać tych, którzy w tej materii naprawdę mają coś do pokazania. A w zasadzie do wyśpiewania.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    11
    3
    zizi top(2020-03-23)
  • Nieudaczniku, potrzebujesz atencji?
  • Teledysk Sia
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    3
    3
    Krytyk1000(2020-03-23)
  • Kocham Cię ❤
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    5
    2
    Wierny fan(2020-03-23)
  • Prawdę mówiąc nic nadzwyczajnego, zero własnej interpretacji
  • Muza i wokal dosyć fajne, ale teledysk beznadziejny. Tam i jakiś za bardzo mroczny.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    3
    2
    Co mnię to(2020-03-23)
  • Dlaczego mało kto śpiewa w rodzimym języku?Wszystkie młode "gwiazdy"rzucają się na angielski, jakby cały zachód puszczał ich muzykę. A polskich piosenek na zachodzie nie ma. Eurowizja jest tego potwierdzeniem.
Reklama