UWAGA!

Drogi Czytelniku,

uprzejmie informujemy, że w związku z wejściem w życie Rozporządzenia o Ochronie Danych Osobowych stworzyliśmy zgodną z nim politykę prywatności. Regulacje RODO zmuszają nas do wystąpienia z prośbą do Ciebie o zaakceptowanie jego postanowień, chociaż z praktycznego punktu widzenia nic się nie zmienia w sposobie korzystania z naszego serwisu.

Jedyną rzeczą, która może budzić Twoje obawy jest profilowanie. Wyjaśniamy, że w naszym przypadku, tak jak dotychczas, skutkuje ono wyłącznie tym, że jeśli uprzednio byłeś/aś na stronie jakiegoś biura podróży, to z dużym prawdopodobieństwem nasi zaufani partnerzy reklamowi tacy jak Google serwować będą banery z widokami złocistych plaż.

Prosimy zapoznać się z polityką prywatności stosowaną na naszej stronie i zaakceptować jej postanowienia.

Może później

300. premiera u Sewruka, czyli teatr w czasie pandemii

 
Elbląg, Zdjęcie z próby generalnej do premiery "Burzliwe życie Lejzorka Rojsztwańca"
Zdjęcie z próby generalnej do premiery "Burzliwe życie Lejzorka Rojsztwańca" (fot. Michał Skroboszewski)

- Trzysetna premiera jest i radością, i niepokojem. Radością, że mamy kolejną okrągłą liczbę, a niepokojem, bo co dalej? Jak dalej będziemy funkcjonować? Nie wiem jeszcze, jak będzie wyglądał nasz budżet na 2021 rok, a od tego zależy planowanie drugiej połowy sezonu – mówi Mirosław Siedler, dyrektor Teatru im. Aleksandra Sewruka w Elblągu. Zobacz zdjęcia z próby generalnej do najnowszej premiery. 

- W sobotę Teatr im. Aleksandra Sewruka wystawi spektakl „Burzliwe życie Lejzorka Rojsztwańca”. To będzie 300. premiera na elbląskiej scenie. Będzie okazja do świętowania?

- 300. premiera - w trudnym dla nas wszystkich, a szczególnie dla kultury, czasie pandemii – jest ważnym wydarzeniem. Niestety, wszelkiego rodzaju oprawa związana z tym jubileuszem, z konieczności musiała być okrojona. Będzie o połowę mniej widzów na premierze, bo takie są wytyczne sanitarne. Nie możemy zrobić dodatkowej uroczystości, również ze względów sanitarnych, ale także ze względów finansowych. Od marca nie gramy spektakli, a teatr funkcjonuje tylko dzięki wsparciu samorządu województwa, nie mogliśmy wskutek pandemii osiągnąć własnych dochodów.

300. premiera jest o tyle istotna, że jest kamieniem milowym pokazującym, ile przez prawie 45 lat w elbląskim teatrze powstało spektakli. To i dużo, i mało. Pierwszych 200 premier powstało od 1975 roku do 2002 roku. Przez kolejne 18 lat – 100. Oczywiście premiera premierze nierówna. Są spektakle duże, które wymagają więcej czasu na przygotowania, większych środków, jak na przykład „Mistrz i Małgorzata” czy „Czarnoksiężnik z krainy Oz”. Są spektakle z mniejszą obsadą i mniej kosztowną scenografią.

Do tej pory, tak jak zadeklarowałem kilkanaście lat temu, idąc tropem myślowym naszego patrona Aleksandra Sewruka, repertuar elbląskiego teatru jest repertuarem „eklektyczno-sałatkowym” czyli uwzględniającym różne gusta i wiek odbiorców, co zresztą podkreśla w swoich pracach dr Ryszard Tomczyk. To wydaje się właściwy kierunek dla teatru w Elblągu – mieście monoteatralnym. Teatr dla każdego. Nie możemy realizować spektakli wyłącznie dla młodego widza czy wyłącznie komediowych.

 

- 300. premiera inauguruje kolejny sezon teatralny. Jaki on będzie? Jesteście w stanie to przewidzieć?

- Ta premiera była zaplanowana na 27 marca z okazji 59. Międzynarodowego Dnia Teatru. Dwa tygodnie przed planowaną premierą, z powodu pandemii musieliśmy zawiesić próby i premiera się nie odbyła. Przez pół roku nie pracowaliśmy w pełnym wymiarze.

Jaki będzie ten sezon, trudno powiedzieć. Z ubiegłego sezonu :spadły” dwie premiery, bo oprócz „Lejzorka” nie ruszyliśmy pełną parą z produkcją „Królowej Śniegu”, której premierę przewrotnie planowaliśmy na czerwiec.

 

- Czyli na zimę z „Królową Śniegu” zdążycie...

- (śmiech) Zastanawiam się, czy ktoś nas lekko tutaj nie próbował strofować, że „Królowa śniegu” to powinna być w grudniu... Będziemy rozpoczynali próby do „Królowej” po premierze monodramu „Niejaki Piórko”, która jest już przygotowana, pokaz przedpremierowy, zamknięty odbył się już w kwietniu. Panowie mogli próbować, bo było ich tylko dwóch – reżyser Andrzej Burzyński i aktor Piotr Boratyński. Zachowywali wszelkie podwyższone wymogi sanitarne.

Jakie jeszcze spektakle będziemy grali w tym sezonie? Te, które mamy w dotychczasowym repertuarze. Do końca roku odbędą się premiery, o których wspomniałem. Z zaplanowanych wcześniej na ten rok premier trzy, niestety ze względów finansowych, nie będą zrealizowane: „Trzech tenorów” Kena Ludwiga (prapremiera), „Kłopoty małżeńskie” Mariusza Więcka i Jerzego Wójcickiego (prapremiera) oraz spektakl muzyczny z tą samą obsadą jak w „Kaczmarskim - 4 pory niepokoju”. Myśleliśmy z reżyserem Robertem Talarczykiem o utworach Jaromira Nohavicy, potem zaczęliśmy się zastanawiać nad piosenkami Kazika Staszewskiego...

300. premiera jest i radością, i niepokojem. Radością, że mamy kolejną okrągłą liczbę, a niepokojem, bo co dalej? Jak dalej będziemy funkcjonować? Nie wiem jeszcze, jak będzie wyglądał nasz budżet na 2021 rok, a od tego zależy planowanie drugiej połowy sezonu. Oczywiście mogę planować, ale nie wiem, czy będzie nas na to stać, bo jak wiemy budżety samorządów nie tylko ze względu na epidemię będą skromniejsze.

 

- Widzowie wracają? Widać w kasie teatru, że zainteresowanie jesiennymi spektaklami rośnie?

- Przymiarką do sezonu były plenerowe spektakle w Bażantarni podczas 23. Letniego Salonu Muzycznego. W plenerze widzowie czują się bezpiecznie. Tymczasem informacje medialne o tym, ile osób może być w teatrze, sugerują, że w teatrze nie jest bezpiecznie. Nie są przekazywane medialnie informacje, ile osób może być w pociągu czy samolocie, więc ludzie tłoczą się w nich, podróżując obok siebie przez wiele godzin i podobno są bezpieczniejsi niż ci, którzy przyjdą do teatru na dwie godziny. Niewątpliwie to wszystko wpływa na widzów, na ich poczucie bezpieczeństwa czy ewentualne poczucie zagrożenia. Na tych samych widzów, którzy idą do marketu, w mniejszym lub większym ścisku stojąc w kolejce do kasy... Oczywiście ludzie z zakupów nie zrezygnują, z teatru może łatwiej...

  Elbląg, Mirosław Siedler
Mirosław Siedler (fot. Witold Sadowski, archiwum portEl.pl)

Nas cieszy to, że gdy w sierpniu zrealizowaliśmy testowo dwukrotnie spektakl „Wszystko o mężczyznach” Miro Gavrana, na widowni pojawiło się za każdym razem ponad 50 osób. Mimo wakacji, żaru który lał się wtedy z nieba. Wielokrotnie słyszeliśmy, że publiczność czeka na moment, kiedy otworzymy teatr, kiedy będą mogli przychodzić do naszej siedziby. Zobaczymy, jak to będzie wyglądało po pierwszych wrześniowych spektaklach. Uruchomiliśmy sprzedaż internetową, również na przesunięte spektakle „Wiosny teatralnej”, która w tym roku odbędzie się jesienią.

Co będzie dalej? Myślę, że zależy to nie tylko od sytuacji epidemicznej, ale od komunikatów przedstawicieli władz i obostrzeń, które będą się pojawiały. To jest element psychologiczny. Czekamy na rozwój sytuacji, realizujemy spektakle dla 250 widzów, przestrzegając podwyższonych wymogów sanitarnych. W teatrze jest bezpiecznie. Do zobaczenia w Teatrze.

Rozmawiał Rafał Gruchalski
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
A moim zdaniem...
  • czerwona neomarksistowska zaraza
  • marna wręcz propagandowa soviecka literatura, wszyscy sa głupi, źli, zepsuci, Polska to oczywiście pijany oficer, ale czego to się spodziewać po sovieckiej propagandowej literaturze, dziewnym jest, że ktos to chce wystawiać w Polsce, we Franncji pies z kulawą nogą by tego nie dotknąl ogonem nawet
  • @Krytyk fe - Szanowny Panie, proponuje przeczytać książkę jeszcze raz. .. Tym razem ze zrozumieniem. :). Tekst mimo daty powstania jest ciągle bardzo aktualny. Więcej empatii Panie "krytyku". Albo przynajmniej mniej jadu. .. :(. Dobrego dnia
  • Byłam dzisiaj na spektaklu. Uwielbiam Teatr w Elblągu, ale ten spektakl to niewypał. Scenariusz kiepski, nudny. Aktor grający głównego bohatera śpiewa dobrze, ale bez charyzmy, nie ma tego czegoś. Momentami miałam wrażenie, że sam nie był przekonany do tej postaci. A tym samym nie przekonał mnie. Historia sama w sobie dziwna. Humor momentami żenujący. Spektakl ratuje świetna muzyka i wyraziste role drugoplanowe Piotra Szejna, Mikołaja Ostrowskiego czy Artura Hauke. Dobrze było jednak po tak długim czasie wrócić do Teatru. Z niecierpliwoscia czekam na kolejne tytuly.
  • @AnnaS. - Dziwne bo ja odbieram inaczej glowny aktor właśnie ma to cos super Slawek sie nadawal do tej roli przejscia z jednej sceny do drugiej rewelacja, glos nietuzinkowy. .. wszyscy aktorzy wielki pokłon byliscie uroczy mimio trudnych czasow z jakimi sie stykamy daliscie rade i choc na chwile mozna bylo poczuc ze jeszcze wszystko moze sie zmienic!!!
  • Super spektakl. Główny bohater zagrany rewelacyjnie. Taka moja opinia po spektaklu.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    1
    0
    iwonasz(2020-09-14)
  • Świetny spektakl. Pan Sławek zagrał genialnie ! Świetny głos. Gratulacje ! Na takie spektakle chce się chodzić.
Reklama