UWAGA!

Drogi Czytelniku,

uprzejmie informujemy, że w związku z wejściem w życie Rozporządzenia o Ochronie Danych Osobowych stworzyliśmy zgodną z nim politykę prywatności. Regulacje RODO zmuszają nas do wystąpienia z prośbą do Ciebie o zaakceptowanie jego postanowień, chociaż z praktycznego punktu widzenia nic się nie zmienia w sposobie korzystania z naszego serwisu.

Jedyną rzeczą, która może budzić Twoje obawy jest profilowanie. Wyjaśniamy, że w naszym przypadku, tak jak dotychczas, skutkuje ono wyłącznie tym, że jeśli uprzednio byłeś/aś na stronie jakiegoś biura podróży, to z dużym prawdopodobieństwem nasi zaufani partnerzy reklamowi tacy jak Google serwować będą banery z widokami złocistych plaż.

Prosimy zapoznać się z polityką prywatności stosowaną na naszej stronie i zaakceptować jej postanowienia.

Może później

Bolesne wspomnienia z Archangielska

 
Elbląg, Bolesne wspomnienia z Archangielska
(fot. Michał Skroboszewski)

Archangielsk – miasto w Rosji, gdzieś na końcu świata. To tu 4 lipca 2013 roku miał miejsce tragiczny wypadek, w którym zginął ojciec Julii Bistuły, a ona sama doznała licznych obrażeń, które wymagały długotrwałej rehabilitacji. Miasto i tragiczny wypadek są przyczynami powstania ciekawej wystawy "Projekt – biografia. Powrót z Archangielska”, której wernisaż odbył się dzisiaj w Galerii EL. Zobacz fotoreportaż.

Projekt został zrobiony specjalnie dla elbląskiej Galerii EL. To 15 stacji drogi krzyżowej, w której artystka rozprawia się z tragicznym wypadkiem z 4 lipca 2013 r. i dokumentuje swój proces rehabilitacji. 15 stacji drogi krzyżowej, która w murach dawnego kościoła brzmi szczególnie. Podejrzewam, że w bardziej świeckim otoczeniu wystawa nie miałaby takiego wydźwięku. - W przyszłości będę chciała ten projekt pokazywać również w sakralnym otoczeniu – zdradza Julia Bistuła, autorka wystawy.
       Wystawę tworzy 15 osobnych projektów różnego rodzaju. Wśród nich są artefakty pozostałe po wypadku, zdjęcia. Co ciekawe, wystawę można oglądać na dwa sposoby. Jeśli nie będziemy czytać podpisów pod pracami, mogą nam się nasunąć zupełnie inne skojarzenia. Jeśli się podpisami zapoznamy, dowiemy się o bardziej osobistej interpretacji.
       Już pierwsza stacja swoistej drogi krzyżowej – maska twarzy człowieka wraz z licznikiem - pokazuje możliwości interpretacyjne. Na pierwszy rzut oka widz może skojarzyć ulotność życia mierzonego licznikiem, ograniczony czas... Tymczasem po przeczytaniu podpisu okazuje się, że maska to odlew twarzy ojca artystki, który zginął w tragicznym wypadku. A licznik jest wyjęty z samochodu, w którym miała miejsce tragedia. - Możemy tu zobaczyć coś, co dotyczy wiwisekcji własnego „ja” - mówi Jarosław Denisiuk, dyrektor Galerii EL.
       - Gdy dostałam propozycję tej wystawy, zdecydowałam się zmierzyć jeszcze raz z wypadkiem, rehabilitacją – mówi Julia Bistuła.
       Prace tworzące drogę krzyżową są z pozoru niespójne, niezwiązane ze sobą. Bo co może mieć wspólnego kawałek hełmu rycerskiego i zasuszone motyle zdjęte z maski rozbitego samochodu? To jednak pokazuje, że życie nie jest jednowymiarowe. I zdarzają się w nim rzeczy kompletnie (na pozór) do siebie niepasujące. Wystawa uświadamia też widzowi piękno szczegółów jego własnego życia. I każe się zastanowić nad swoim losem. Bo nie każdy będzie miał możliwość pozbierania po swojej tragedii.
       Prace można oglądać do 30 września. Tego też dnia w Galerii EL odbędzie kolejne spotkanie z Julią Bistułą.
Sebastian Malicki
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
A moim zdaniem...
Reklama