UWAGA!

Drogi Czytelniku,

uprzejmie informujemy, że w związku z wejściem w życie Rozporządzenia o Ochronie Danych Osobowych stworzyliśmy zgodną z nim politykę prywatności. Regulacje RODO zmuszają nas do wystąpienia z prośbą do Ciebie o zaakceptowanie jego postanowień, chociaż z praktycznego punktu widzenia nic się nie zmienia w sposobie korzystania z naszego serwisu.

Jedyną rzeczą, która może budzić Twoje obawy jest profilowanie. Wyjaśniamy, że w naszym przypadku, tak jak dotychczas, skutkuje ono wyłącznie tym, że jeśli uprzednio byłeś/aś na stronie jakiegoś biura podróży, to z dużym prawdopodobieństwem nasi zaufani partnerzy reklamowi tacy jak Google serwować będą banery z widokami złocistych plaż.

Prosimy zapoznać się z polityką prywatności stosowaną na naszej stronie i zaakceptować jej postanowienia.

Może później

Zostańmy w domu: W zdrowym ciele zdrowy duch (odc. 10)

Dziś gramy w planszówki i oglądamy seriale, ale nie obejdzie się też bez odrobiny sportu. Siłowni podczas pandemii nie odwiedzimy, ale przecież we własnych czterech ścianach też można poćwiczyć! 

Na start ćwiczenia z cyklu Trening na dywanie z Bogusławem Tołwińskim. Do tego propozycja serialowa, czyli The Ranch od Netflixa. Na koniec Krzysztof Jaworski, dziennikarz Radia Eska, przedstawi kolejną grę: Splendor.

 

Trenuj w domu

Stan zagrożenia epidemicznego nie musi się wiązać z zawieszeniem aktywności sportowej, o czym przekonuje Bogusław Tołwiński, trener triathlonu, pedagog i członek EL-Aktywnych wraz z Truso TV na jej facebookowym profilu. (obok prezentujemy link do ostatniego odcinka). Do prowadzenia zajęć w ramach transmisji na żywo organizatorzy zapraszają specjalistów i pasjonatów zdrowego trybu życia. Proponowane są ćwiczenia dla dzieci (o 10.30) i dorosłych (o 18.30), każdy może więc znaleźć coś dla siebie. „Plan na kolejne dni: różni prowadzący, różne rodzaje ćwiczeń, treningi i rozmowy o zdrowiu, sporcie i ogólnej aktywności. Będziemy reagować na zapotrzebowanie społeczne i dostosowywać zestawy do poziomu sportowego, wieku i potrzeb dzieci, młodzieży, dorosłych i seniorów. Wierzymy, że w ten sposób uda się nam zmobilizować Państwa do wspólnego zdrowotnego treningu przez najbliższe dni. Prosimy o sugestie z Państwa strony” – napisał Bogusław Tołwiński na swoim facebookowym profiluzachęcając do włączenia się w Trening na dywanie. Jeśli komuś trudno się zmotywować do ćwiczeń, może czas pandemii sprawi, że znajdzie w sobie dość determinacji, by podjąć taką aktywność? Oby tak było!

 

Ciężkie życie ranczera

Jeśli już poćwiczymy, to dla oddechu można rozsiąść się wygodnie w fotelu i włączyć jakiś serial. Naszą dzisiejszą propozycją jest The Ranch od Netflixa. Obraz (przeznaczony dla widzów od 16. roku życia) opowiada o perypetiach rodziny Bennettów. Historia rozpoczyna się od powrotu Colta (w tej roli Ashton Kutcher), niespełnionego futbolisty, na rodzinne ranczo Iron River w Kolorado, po wielu latach nieobecności. Colt musi odnaleźć się na nowo w rzeczywistości rodzinnego miasteczka Garrison, w którym oprócz najbliższej rodziny bohater, nieodpowiedzialny i niezbyt rozgarnięty sportowiec o gołębim sercu, spotka m. in. nowe i dawne sympatie. To tylko otwarcie fabuły, która szybko przybliża widzowi kolejne postaci serialu, czyli członków rodziny Colta i lokalną społeczność Garrison.

The Ranch jest klasyfikowany jako serial komediowy. Rzeczywiście, elementy humorystyczne, często krążące wokół różnic pokoleniowych w rodzinie Bennettów i opierające się o wzajemne docinki między bohaterami, są jego stałym elementem. Przeplatają się jednak z poważnymi, często wręcz dramatycznymi sytuacjami, w jakich znajdują się niejednokrotnie bohaterowie. Trzeba uczciwie przyznać, że ta mieszanka humoru i powagi mogą niektórych widzów razić, podobnie światopogląd prezentowany przez wiele głównych postaci, który często jest dosyć wyrazisty i zdaje się nie pozostawiać miejsca na dyskusje, choćby na tematy polityczne (nie znaczy to, że ta dyskusja nigdy nie jest podejmowana, ale żeby to dostrzec, trzeba nieco bardziej zagłębić się w serial). Jeśli jednak te wady nie stanowią dla nas problemu, możemy spokojnie przyjrzeć się życiu amerykańskich kowbojów, obserwować ich wzloty i upadki, niejednokrotnie się wzruszyć i często uśmiechnąć (czasem po prostu uśmiechnąć, a niekiedy jednak zrobić to z nutą zażenowania).

Na kilka oddzielnych zdań zasługuje tutaj jedna z głównych serialowych postaci, czyli głowa rodziny Bennettów, Beau (grany przez Sama Elliotta). Twardy, szorstki, w razie potrzeby operujący ciętym językiem ranczer i weteran wojenny, to bohater bardzo ciekawy z uwagi na to, że pod ciężką skorupą nieustannie okazuje się być facetem o dobrym sercu, z wyrazistymi zasadami, ale jednak zawsze oddanym swoim bliskim. Jego nieustanne słowne przepychanki z młodszymi członkami rodziny albo dialogi z przyjacielem Dale’em (o wiele bardziej postępowym niż Beau), są tu częstym powodem do śmiechu. Beau to ikona ranczera w wizji prezentowanej przez serial, odegrana w taki sposób, że wciąż czeka się na sceny z jego udziałem. Występy Sama Elliotta ratują tym samym nawet nieco słabsze odcinki produkcji.

Wszystkie osiem sezonów The Ranch (każdy po 10 odcinków) można oczywiście znaleźć w ofercie Netflixa. Serial otrzymał dwie nagrody Emmy za zdjęcia, a jego produkcja niedawno dobiegła końca, możemy więc od razu poznać całą historię.

 

Złoto, diamenty, rubiny i szmaragdy, czyli Splendor

O kolejnej grze planszowej tradycyjnie opowiada Krzysztof Jaworski, dziennikarz Radia Eska.

XVI-wieczna Florencja. Bogate rody, patrycjusze, złoto i handel szlachetnymi kamieniami. Jednym słowem Splendor… To gra, która podbiła serca wielbicieli planszówek na całym świecie w roku 2014. Od tego czasu jej fanów ciągle przybywa.

Ta pozycja jest przeznaczona dla 2 do 4 osób w wieku od 8 lat (ale 6-7 latek też sobie poradzi). W warstwie fabularnej gracze wcielają się w renesansowych kupców, którzy kupują kopalnie klejnotów, środki transportu oraz sklepy, dzięki czemu zdobywają punkty prestiżu, które są warunkiem wygranej. W warstwie mechaniki polega to na zbieraniu żetonów i kart, które tworzą zasoby gracza. Dają mu one dochód, zniżki przy kolejnych zakupach, możliwość rekrutacji patrycjuszy oraz punkty zwycięstwa. By wygrać, potrzeba ich 15. To taki pasjans na sterydach z elementami strategii.

Splendor to gra bardzo szybka - rozgrywka trwa do 30 minut. Jest też bardzo uzależniająca. Ma to coś, co po zakończeniu jednej partii każe nam powiedzieć: „No to grajmy jeszcze raz”. Jest grą o bardzo prostych, a jednocześnie niezwykle eleganckich zasadach. Mimo niewielkiej interakcji pomiędzy graczami daje poczucie współzawodnictwa i rywalizacji o ów tytułowy splendor. Rozgrywka przeważnie jest dosyć wyrównana, a o wygranej decydują strategia i umiejętność przewidywania, a trochę - przypadek. Splendor zdecydowanie warto mieć na półce. Bo gdy tam będzie, często będzie lądował na stole. Grajmy!

Tomasz Bil
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
A moim zdaniem...
A moim zdaniem... (od najstarszych opinii)
Reklama