Środa 24-04-2019, imieniny Grzegorza, Horacego
 

UWAGA!

Drogi Czytelniku,

uprzejmie informujemy, że w związku z wejściem w życie Rozporządzenia o Ochronie Danych Osobowych stworzyliśmy zgodną z nim politykę prywatności. Regulacje RODO zmuszają nas do wystąpienia z prośbą do Ciebie o zaakceptowanie jego postanowień, chociaż z praktycznego punktu widzenia nic się nie zmienia w sposobie korzystania z naszego serwisu.

Jedyną rzeczą, która może budzić Twoje obawy jest profilowanie. Wyjaśniamy, że w naszym przypadku, tak jak dotychczas, skutkuje ono wyłącznie tym, że jeśli uprzednio byłeś/aś na stronie jakiegoś biura podróży, to z dużym prawdopodobieństwem nasi zaufani partnerzy reklamowi tacy jak Google serwować będą banery z widokami złocistych plaż.

Prosimy zapoznać się z polityką prywatności stosowaną na naszej stronie i zaakceptować jej postanowienia.

Może później

To najtrudniejszy akt w sztuce zwanej życiem

 
Elbląg, To najtrudniejszy akt w sztuce zwanej życiem
Marzena Sobczak, adiunkt na Wydziale Nauk o Zdrowiu, specjalista w zakresie pielęgniarstwa geriatrycznego (fot. Michał Skroboszewski)

W wielu kulturach na całym świecie ludzie, którzy doszli już do takiego punktu w swoim życiu są obdarzani szacunkiem ze względu na swoją mądrość i doświadczenie. Nie oznacza to jednak, że starość nie ma swoich problemów. Dlatego wymaga ona dużej uwagi, czerpania z rozwiązań i możliwości, jakie daje dzisiejszy świat, odpowiednio zbudowanego systemu. Tym bardziej, że statystyki mówią wyraźnie: osób w podeszłym wieku będzie coraz więcej.

Kiedyś niedoceniane, teraz bardzo potrzebne
     - Jak powiedział Melville to największa mądrość, żeby wiedzieć, jak się starzeć, a jednocześnie najtrudniejszy akt w sztuce zwanej życiem – mówiła Marzena Sobczak, adiunkt na Wydziale Nauk o Zdrowiu, przewodnicząca Koła Polskiego Towarzystwa Pielęgniarskiego przy EUH-E, specjalista w zakresie pielęgniarstwa geriatrycznego. Tymi słowami zaczęła konferencję naukową pt. "Problemy wieku podeszłego w ujęciu interdyscyplinarnym", która 15 marca odbyła się na EUH-E. Zobacz więcej zdjęć. To spotkanie, które ukazało szeroką perspektywę tego zagadnienia, od typowo medycznych aspektów, aż po prawne czy społeczne.
     - Statystyki pokazują, że w 2050 r. populacja Polaków skurczy się o 4 mln, natomiast przyrośnie 4 mln osób po 60 roku życia, a 80- latków będzie dwa razy tyle, ile w 2020 r. Trzeba już teraz bić na alarm, ponieważ zostało niewiele czasu na to, żeby poukładać to tak, aby życie w wieku podeszłym było normalne – wyjaśniała Marzena Sobczak, która współorganizowała konferencję.
     Jak dodała kraje Europy Zachodniej już teraz mierzą się z wyzwaniami, które przyszły wraz ze starzejącym się społeczeństwem. Polska ma jeszcze trochę czasu, żeby się przygotować, dlatego tym bardziej warto rozmawiać, analizować i omawiać obecną sytuację. Ponadto coraz bardziej odczuwalny jest brak kadr medycznych, co, jak wspomniała Halina Nowik, przewodnicząca Okręgowej Rady Pielęgniarek i Położnych w Elblągu, współorganizatorka konferencji, jest także tendencją ogólnoświatową.
     - Przez długi czas zawody te były mało atrakcyjne i niedoceniane – tłumaczyła. - Na przestrzeni ostatnich trzech lat liczba osób wchodzących do zawodu jest nieco wyższa, ale na pewno nie jest ona na tyle duża, żeby pokryć braki kadrowe, które nas czekają już teraz i w ciągu najbliższych 5-10 lat. Ta przepaść jest ogromna i trudno będzie zabezpieczyć tę kadrę. Na pewno ważne jest to, żebyśmy kształcili specjalistów związanych z geriatrią, abyśmy pokazywali atrakcyjność pracy z ludźmi w podeszłym wieku i traktowali ją jako wyzwanie, również naukowe. Wydaje się, że osoby starsze wymagają jedynie więcej pielęgnacji, tymczasem zajmowanie się nimi wymaga szerokiej wiedzy medycznej i doświadczenia. To bardzo trudna dziedzina, trochę niedoceniana, więc m.in. właśnie poprzez takie działania - jak ta konferencja - chcemy przedstawić tę dziedzinę medycyny jako pole do rozwoju, bardzo różnorodną, która wymaga dobrze wykwalifikowanej kadry. Osoby w podeszłym wieku wymagają opieki pracowników medycznych na najwyższym poziomie, bardzo dobrze przygotowanych do tej pracy, również z innych dyscyplin, czyli np. lekarzy, fizjoterapeutów, opiekunów medycznych.
     
     Gdy choruje jedno, zaczyna chorować drugie
     Jedną z prelegentek była prof. Katarzyna Wieczorowska-Tobis, kierownik Katedry i Kliniki Medycyny Paliatywnej na Uniwersytecie Medycznym im. Karola Marcinkowskiego w Poznaniu, przewodnicząca Zarządu Głównego Polskiego Towarzystwa Gerontologicznego, autorka wielu publikacji i podręczników z dziedziny geriatrii. Podczas konferencji mówiła o tym, jak chorują ludzie starsi.
     - Celem tego wykładu jest zwrócenie uwagi na różnice w objawach chorobowych, ale też w przebiegu chorób u najstarszych seniorów. Zupełnie inaczej chorują seniorzy w grupie tzw. późnej starości, czyli osoby w wieku 80 i więcej lat. Jest kilka cech odróżniających – tłumaczyła prof. Katarzyna Wieczorowska-Tobis. - Pierwszą z nich jest wielochorobowość, często wieloelementowa, czyli taka, gdzie są zarówno choroby internistyczne jak nadciśnienie, niewydolność serca, cukrzyca czy osteoporoza, na co nakładają się schorzenia neurologiczne, stany po udarach, zaburzenia psychiatryczne, depresja czy otępienie. To wszystko razem tworzy mieszankę, która jest bardzo trudna diagnostycznie i terapeutycznie. Drugą cechą jest występowanie tzw. wielkich zespołów geriatrycznych, czyli takich schorzeń, dla których jednym z czynników ryzyka jest wiek, czyli upadki, nietrzymanie moczu, zaburzenia widzenia czy poruszania się. Trzecią cechą jest występowanie kaskad i cykli geriatrycznych, co oznacza, że jeśli występuje jedno zaburzenie, nad którym nie jesteśmy w stanie zapanować, bo często zbyt późno orientujemy się, że coś jest nie tak, to uruchamia się kaskada, bo za chwilę mamy drugie, trzecie, czwarte czy piąte. Tworzą się też takie cykle geriatryczne, błędne koła, np. pacjent, który jest niedożywiony traci mięśnie, bo jego organizm zaczyna używać białka mięśni. W związku z tym zaczyna upadać, przestaje chodzić, nie jest w stanie wyjść, zrobić zakupów, więc jest niedożywiony. Te mechanizmy błędnych kół, bardzo trudnych do przerwania, są kolejną, typową cechą geriatrii. Kolejną rzeczą jest tzw. efekt domina, co oznacza, że w związku z procesem starzenia zmniejsza się rezerwa czynnościowa narządów. Czyli nie chorujemy, bo mamy wiele lat, ale każde, nawet drobne zaburzenie naszego codziennego funkcjonowania może kończyć się procesem chorobowym. Na przykład pacjenci, którzy mają niewydolność serca gdy są młodzi po prostu chorują na niewydolność serca, natomiast w starości może się ona objawiać np. zaburzeniami pamięci. Mózg dostaje zbyt mało tlenu i krwi, źle funkcjonuje, za chwilę pacjent jest niedożywiony, bo pojawiają się zaburzenia ukrwienia w jelitach. Więc widzimy natychmiast objawy ze strony innych narządów i układów, jeśli przestaje działać pierwszy układ – tłumaczyła.
     Jak dodała typową cechą u starszych pacjentów jest też wielolekowość.
     - Nie wynika ona z procesu starzenia, a z działań lekarzy i samych pacjentów. Z tego, że myślimy, że kolejne leki nam pomogą, a tymczasem wchodzą one w interakcje i powodują, że jest coraz gorzej – uzupełniła.
     Zmaganie się z problemami dotyczącymi wieku podeszłego wymaga kompleksowej opieki.
     - Nie każda starsza osoba powinna być leczona przez geriatrę. Musimy mieć system, który jest przygotowany do leczenia osób starszych, a zatem lekarz rodzinny musi być przygotowany z geriatrii, tak samo, jak pielęgniarka pracująca w podstawowej opiece zdrowotnej, z takiej oceny pacjenta i wyszukiwania tych specyficznych problemów. I to jest coś, co powoli robimy, bo zarówno pielęgniarki w systemie kształcenia podstawowego, jak i lekarze, mają efekty kształcenia w geriatrii. Mamy nadzieję, że kolejne roczniki będą coraz lepiej do tego przygotowane. To samo dotyczy dietetyków, fizjoterapeutów, każdego, kto styka się z osobami starszymi. Muszą one wiedzieć, że osoby starsze inaczej chorują, więc inaczej trzeba je leczyć – wyjaśniała prof. Katarzyna Wieczorowska-Tobis. - Bardzo ważne jest też to, żeby w systemie istniała geriatria, żeby był lekarz geriatra, który może skonsultować najtrudniejsze przypadki.
     
     To pole do działania
     Praca z osobami w podeszłym wieku to nie tylko doskonały temat do dyskusji - może być ona również koncepcją na zmianę ścieżki zawodowej.
     - Nasza uczelnia odpowiada na takie pomysły życiowe, mamy wielu studentów, którzy mają już zawód medyczny, ale i takich, którzy nie byli związani z medycyną. Jedni poznają ją, a także pielęgniarstwo i się w nich zakochują, nieliczni dowiadują się, że to nie jest dla nich – mówiła Marzena Sobczak.
     Jak dodała Halina Nowik praca z ludźmi w podeszłym wieku jest również okazją dla pielęgniarek, by wykorzystać swoją samodzielność zawodową.
     - To dziedzina, gdzie pielęgniarki wiele rzeczy mogą wykonywać same, decydować o sposobie leczenia, pielęgnacji, rehabilitacji, mogą samodzielnie kontraktować świadczenia i w opiece długoterminowej, i w przewlekle chorych, w zakładach opiekuńczo-leczniczych czy w domach pomocy społecznej – wyjaśniała. - To ogromne pole do działania. 
     
     
-----------Art. promocyjny----------
,
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl