UWAGA!

Drogi Czytelniku,

uprzejmie informujemy, że w związku z wejściem w życie Rozporządzenia o Ochronie Danych Osobowych stworzyliśmy zgodną z nim politykę prywatności. Regulacje RODO zmuszają nas do wystąpienia z prośbą do Ciebie o zaakceptowanie jego postanowień, chociaż z praktycznego punktu widzenia nic się nie zmienia w sposobie korzystania z naszego serwisu.

Jedyną rzeczą, która może budzić Twoje obawy jest profilowanie. Wyjaśniamy, że w naszym przypadku, tak jak dotychczas, skutkuje ono wyłącznie tym, że jeśli uprzednio byłeś/aś na stronie jakiegoś biura podróży, to z dużym prawdopodobieństwem nasi zaufani partnerzy reklamowi tacy jak Google serwować będą banery z widokami złocistych plaż.

Prosimy zapoznać się z polityką prywatności stosowaną na naszej stronie i zaakceptować jej postanowienia.

Może później

Łukasz Kowalski: To będzie inna Olimpia

 
Elbląg, Łukasz Kowalski, trener Olimpii
Łukasz Kowalski, trener Olimpii (fot. Anna Dembinska)

Wczoraj (4 sierpnia) Olimpia Elbląg rozpoczęła przygotowania do kolejnego sezonu II ligi. O obecnej sytuacji w żółto-biało-niebieskim obozie rozmawiamy z Łukaszem Kowalskim, który poprowadzi Olimpijczyków w kolejnych dwóch sezonach.

- To na początek: co poszło nie tak w Gryfie Wejherowo? Dlaczego przygoda w Wejherowie skończyła się tak, jak się skończyła?

- Priorytetem w Wejherowie był Pro Junior System. Od początku sezonu poszliśmy w tym kierunku. Zdawaliśmy sobie sprawę z tego, że bez pieniędzy z PJS i utrzymania się, Gryf nie będzie miał środków finansowych, żeby funkcjonować w II lidze w kolejnym sezonie. Poszliśmy va banque, wiedząc, że kluby które wcześniej poszły tą drogą, spadły. Los Gryfa potwierdził tę regułę. Ciężko jest grać siedmioma – ośmioma młodzieżowcami w składzie. Druga przyczyna to nowi zawodnicy. Dwa tygodnie przed startem sezonu przyszło siedemnastu nowych piłkarzy i zwyczajnie zabrakło czasu, żeby wszystko poukładać, wdrożyć, zgrać się. Gryf nie dysponował też takimi środkami finansowymi, żeby zawodników do II ligi przyciągnąć. Przyszli ci piłkarze, którzy w II lidze chcieli się wypromować. Wypromował się jedynie Maksymilian Hebel, który zimą przeszedł do Resovii Rzeszów i, jak wiemy, awansował do I ligi.

 

- Przed Gryfem trenował pan KP Starogard Gdański, z którym zdobył pan Wojewódzki Puchar Polski.

- W Starogardzie był bardzo poukładany klub na szczeblu III ligi. W rozgrywkach centralnych pucharu przeszliśmy pierwszą rundę z Górnikiem Łęczna [1:0 – przyp. SM], zatrzymała nas dopiero Puszcza Niepołomice [1:3 – przyp. SM]. Przez półtora roku, gdy byłem tam trenerem, liczyliśmy się w tej lidze. Na wiosnę 2018 r. zdobyliśmy w lidze 36 punktów, byliśmy czwartą drużyną wiosny. Popsuliśmy Elanie Toruń fetę z okazji awansu. W przedostatniej kolejce pojechaliśmy do Torunia. Oni mieli tam już przygotowane medale, szampany. Wygraliśmy 3:0 i w Toruniu musieli przełożyć fetę na następny tydzień. KP to był mocny zespół, ale też przez kilka sezonów konsekwentnie budowany. To była fajna ekipa chłopaków, którzy kontakt ze sobą utrzymują do dziś.

 

- I trafił trener do Olimpii.

- Wstępnie byłem umówiony, że przyjdę do Elbląga od 1 sierpnia. Chciałem dokończyć sezon z Gryfem, miałem propozycję przedłużenia umowy o lipiec. Nie skorzystałem z tego. Zadecydowała sytuacja kadrowa: w Gryfie na lipiec pozostało w klubie dwóch seniorów. Po porażce 0:7 ze Skrą Częstochowa, przewidywałem, że lipiec w wykonaniu Gryfa tak właśnie będzie wyglądał. Wiele się nie pomyliłem. Dostałem propozycję z Elbląga, pod tym katem byłem już obserwowany w czerwcowym meczu Olimpii z Gryfem (3:1 dla Olimpii – przyp. SM]. Po tym meczu porozmawialiśmy z zarządu i z czego się bardzo cieszę, spośród kilku kandydatów wybrano mnie.

 

- Oglądał trener przez półtora miesiąca Olimpię występującą w dość młodzieżowym składzie. Jakie wnioski?

- To jest kolejne potwierdzenie tej reguły, o której mówiłem na początku jeżeli chodzi o młodzieżowców. W lipcu wygraliśmy tylko dwa mecze. Kilka razy było blisko, można był się pokusić o punkty np. w meczu z Górnikiem Łęczna (0:1 – przyp. SM] lub Skrą Częstochowa [1:2 – przyp. SM]. To też pokazuje, że zbyt duża ilość młodzieży na boisku jest skazana na porażkę. Olimpijska młodzież jest niezła, nie ma się czego wstydzić. Do tego bardzo dobrzy seniorzy, szkoda, że kontuzja wyeliminowała z ostatnich spotkań Tomka Lewandowskiego. To była duża strata jeżeli chodzi o naszą grę obronną. Pięciu seniorów, którzy zostali: Tomasz Lewandowski, Tomasz Sedlewski, Michał Kiełtyka, Kamil Wenger i Dawid Jabłoński prezentują wysoki poziom i wokół nich trzeba budować drużynę, żebyśmy mieli zdecydowanie wyższe wyniki niż w lipcu.

 

- Kto z tej młodzieży będzie się „łapał” do meczowej osiemnastki?

- Myślę o czterech – pięciu piłkarzach. Łukasz Sarnowski i Dawid Wierzba pokazali, że są to naprawdę nieźli zawodnicy. Warto zwrócić uwagę na Łukasza Sarnowskiego z rocznika 2003, który ma już cechy przywódcze, coś a'la Tomek Lewandowski. Ciężko jest nauczyć zawodnika czegoś takiego, to się ma, albo nie. Nieźle w końcówce poczynał sobie Oskar Kordykiewicz. Kuba Branecki – to jeszcze nie jest czas dla niego, żeby był wiodąca postacią drużyny seniorów. Ale to perspektywiczny, ambitny zawodnik i Olimpia będzie miała z niego pociechę. Sebastian Milanowski jest piłkarzem, który ma bardzo duże umiejętności. Na chwilę obecną nie ma tyle siły, żeby w seniorach grać od pierwszego do ostatniego gwizdka. Jeżeli ma tę siłę, to potrafi sprzedać swoje umiejętności, kiedy zaczyna mu tych sił brakować, zaczyna go „zatykać”. Niestety, zbyt często mu się to na razie zdarza. Wymieniona przeze mnie piątka ma dużą szansę w osiemnastce meczowej się pojawiać. Który z nich będzie grać – trudno na razie powiedzieć. Teraz wspominam o zawodnikach rezerwowych. Klaudiusz Krasa, Eryk Filipczyk, Michał Bednarski będą brani pod uwagę w kontekście wyjściowego składu.

 

- Co z obsadą bramki? Olimpia ma dwóch młodzieżowców: Pawła Rutkowskiego i Bartosza Przybysza.

- Paweł Rutkowski nie jest złym bramkarzem, ale brakuje mu ogrania. Każdy bramkarz powinien w rundzie zapewnić samemu sześć, siedem punktów dla zespołu, wtedy możemy o nim powiedzieć, że jest dobry. Paweł na razie takich rzeczy nie robi, fenomenalnych uderzeń nie broni. Zdarzają mu się drobne błędy lub strzały, przy których mógł się zdecydowanie lepiej zachować. Przykładem: gol w meczu z Górnikiem Łęczna, czy centrostrzał w spotkaniu ze Skrą Częstochowa. To były bramki, które nas kosztowały utratę punktów. Stara się, ma dobre warunki fizyczne. Przyszedł Bartosz Przybysz i będą rywalizować o pozycję pierwszego bramkarza. Bartkowi Przybyszowi się jeszcze na tyle nie przyglądałem, żeby o nim coś więcej powiedzieć. Zbierałem opinie na jego temat, m.in. w Puszczy Niepołomice. Wiem, że to niezły bramkarz. Bronić będzie ten, kto zapewni większy spokój z tyłu.

 

- Obrona została z poprzedniego sezonu. Tomasz Lewandowski i Kamil Wenger na stoperze. Na jednym boku Tomasz Sedlewski. Kto na drugim? Wcześniej chwalił trener Łukasza Sarnowskiego i Dawida Wierzbę.

- Michał Kiełtyka na drugim. On i Tomasz Sedlewski to na tyle uniwersalni zawodnicy, że mogą grać na innych pozycjach. Michał Kiełtyka pokazał, że jest piłkarzem wszechstronnym. Fajnie jest mieć tak uniwersalnego zawodnika, bo w ostatnich meczach grał w ataku i prezentował się naprawdę dobrze. Kreuje sytuacje, strzela. W dwóch meczach, w których grał w ataku zdobył bramkę i wywalczył rzut karny. Ma duży potencjał jeżeli chodzi o pozycje, jeśli chodzi o defensywę to z boku obrony daje nam pewność, że tam się nic nie wydarzy. Przyglądamy się, jak na lewej obronie funkcjonuje Eryk Filipczyk. Być może uda się na lewą stronę ściągnąć granego w II lidze młodzieżowca, żeby mieć alternatywę i wzmocnić tę pozycję. W czwartkowym meczu z Arką Gdynia być może będziemy sprawdzać piłkarza z I ligi, z epizodami w ekstraklasie. Czy zagra, tego jeszcze nie wiem [z trenerem rozmawialiśmy we wtorek, 4 sierpnia – przyp. SM], być może będzie się chciał pokazać.

 

- Środek pomocy. W czerwcowych i lipcowych meczach po przyjściu trenera do Olimpii, próbował pan ustawienia z jednym defensywnym pomocnikiem.

- Generalnie dążę do ustawienia 4-1-4-1 z jednym defensywnym pomocnikiem. W Olimpii trochę tym mieszałem: raz graliśmy jednym, raz dwoma. Żeby to dobrze zafunkcjonowało, to dwóch piłkarzy przed defensywnym musi grać bardzo dobrze w odbiorze, a z tym były problemy. Dążę do tego, żeby grac jednym, ale jak to się wszystko zazębia, to pokażą dopiero sparingi i mecz Pucharu Polski. Wtedy będę mądrzejszy. Doszedł Michał Ressel, prawdopodobnie dojdzie Wojciech Zyska [z Sokoła Ostróda – przyp. SM]. Zobaczymy jak to będzie funkcjonowało z bardziej doświadczonym środkiem, który ten odbiór ma lepszy. Wtedy będziemy się mogli odnieść do tego, czy ustawienie 4-1-4-1 ma szanse funkcjonować.

 

- Kto na skrzydła?

- Na dziś jest Dawid Jabłoński, Marcin Bawolik, który jest młodzieżowcem. Wzięliśmy go nie jednak pod kątem wieku, to zawodnik, który gra i wygląda na boisku jak senior. W meczu IV ligi z Zatoką Braniewo zebrał bardzo dobre recenzje. Do tego dochodzi Eryk Filipczyk. Przy czym zawsze może się jeszcze coś wydarzyć, można przesunąć Tomka Sedlewskiego lub Michała Kiełtykę. Na tych zawodnikach będziemy musieli bazować. Jest jeszcze wchodzący Oskar Kordykiewicz, może nie jest to niesamowite pole manewru, ale jakieś jest.

 

- „Dziewiątka” nam została.

- Jest Orest Tkaczuk, którego ściągnęliśmy z Jagiellonii Białystok. To 22-letni zawodnik, który ma za sobą pobyt w grupach młodzieżowych Szachtara Donieck. Na treningach prezentuje się całkiem nieźle, dostaliśmy też o nim pochlebne recenzje. Wiosną podpisał kontrakt w Jagiellonii, ale nie zdołał debiutować w pierwszym zespole. Widać, że to jest piłkarz i myślę, że nam pomoże. Oresta można też cofnąć na „10”. Za „dziewiątką” jeszcze się rozglądamy. Jeden piłkarz, którego mamy na oku, obecnie przebywa na testach w jednym z klubów wyższej klasy rozgrywkowej. Liczymy na to, że jeżeli tam mu się nie uda, to przyjdzie do nas się pokazać. Jeżeli udałoby się go ściągnąć, to byśmy byli prawie usatysfakcjonowani. Wiadomo, że zawsze może pojawić się zawodnik, który będzie nas interesował, a nas będzie na niego stać. I trafi do Olimpii.

 

- Ilu piłkarzy chce mieć trener w kadrze?

- Naszą siłą jest drugi zespół, z którego można sobie dobierać piłkarzy. Na treningu chcę mieć 22-23 piłkarzy: „sztywną” 18-tkę, czy 19-tkę, a zawodnikami rezerw chcemy rotować, żeby przychodzili do nas na treningi. Do kadry włączamy na stałe Dawida Winiarskiego z rocznika 2004, który już funkcjonuje w rezerwach. Widziałem go w meczach rezerw – chłopak ma potencjał, młody, ale z bardzo dużą dynamiką i szybkością. Będziemy się mu przyglądać – to na pewno piłkarz, na którego warto zwrócić uwagę.

 

- Chojniczanka Chojnice – rywal w pierwszej rundzie Pucharu Polski: wygodny czy nie? Trenerem Chojniczanki został Adam Nocoń, który Olimpię ma rozpracowaną.

- Domyślam się. Wiemy, jak grała Olimpia za Adama Noconia, myślę, że tak samo będzie grała Chojniczanka, jeżeli chodzi o to głębokie ustawienie i czekanie na szybkie kontrataki. Ta Olimpia, do której ja dążę, będzie trochę inna od zespołu Adama Noconia. Był wynik, z tym nie można dyskutować. Ja staram się chłopaków namówić i trenujemy tak, żebyśmy grali zdecydowanie wyżej niż drużyna Adama Noconia. Może będą mecze, w których zagramy głębiej, może będą mecze, w których zagramy bardzo wysoko, ale bazą będzie obrona średnia.

 

- Dziękuję za rozmowę.

 

Elbląska Gazeta Internetowa portEl.pl jest patronem medialnym ZKS Olimpia Elbląg

rozmawiał Sebastian Malicki
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
A moim zdaniem...

Przeczytaj też co działo się w Elblągu wcześniej

Reklama