UWAGA!

----

Przed sądem za śmiertelne postrzelenie kolegi. „To była głupia zabawa”

 Elbląg, Wojciech J. podczas jednej z rozpraw,
Wojciech J. podczas jednej z rozpraw, fot. Anna Dembińska

Sąd Okręgowy w Elblągu zamknął w czwartek (15 stycznia) przewód sądowy w sprawie Wojciecha J., oskarżonego o śmiertelne postrzelenie w Krzewsku (gm. Markusy) mężczyzny z przerobionej broni hukowej. Obrońca i prokurator wygłosili mowy końcowe. – Żałuję tego, co zrobiłem. To była głupia zabawa, która skończyła się tragicznie. Andrzej był moim przyjacielem i nie zrobiłbym mu celowo krzywdy. Gdybym tylko mógł cofnąć czas... – mówił podczas rozprawy oskarżony.

Sąd przesłuchał w czwartek ostatniego ze świadków oraz zapoznał się z opinią biegłego z zakresu medycyny sądowej w sprawie Wojciecha J., oskarżonego o śmiertelne postrzelenie 31 marca 2025 roku w Krzewsku Andrzeja J. i zamknął przewód sądowy w sprawie. Przypomnijmy, jak doszło do tego tragicznego zdarzenia. Wojciech J. i Andrzej J. byli dobrymi znajomymi, razem również pracowali wykonując usługi budowlane. Wojciech J. wielokrotnie był w domu Andrzeja J., między innymi 31 marca 2025 roku.

- Razem z nimi na terenie posesji przebywały ich partnerki, matka pokrzywdzonego oraz postronny świadek. Mężczyźni przebywali w odrębnym budynku, w tzw. siłowni. Zażyli dostarczone przez pokrzywdzonego środki odurzające. Następnie pokrzywdzony zaproponował wspólne strzelanie z broni, którą miał nabyć na początku roku. Mężczyźni strzelali do znajdującego się na terenie posesji śmietnika oraz do własnoręcznie zrobionej tarczy. Po jakimś czasie pokrzywdzony Andrzej J. zaproponował oddanie z tej broni, załadowanej gilzą papierosową, strzału do oskarżonego Wojciecha J. aby „sprawdzić czy strzał taki jest dla człowieka bolesny". Wojciech J. odmówił i nie zgodził się na to. Wtedy Andrzej J. zaproponował, aby to oskarżony strzelił do niego. Wojciech J. zgodził się, wziął broń załadowaną przez pokrzywdzonego i z odległości 3-4 metrów oddał strzał w stronę jego brzucha w okolicę żeber. Pokrzywdzony od razu źle się poczuł, złapał się za brzuch i ukląkł przy fotelu. Następnie został położony w pomieszczeniu siłowni, a potem przy pomocy znajomych przeniesiony do mieszkania. Na miejsce wezwano zespół ratownictwa medycznego. Mimo podjętej akcji reanimacyjnej nie udało się przywrócić funkcji życiowych Andrzeja J. i stwierdzono jego zgon. Oskarżony ukrył broń, a przybyłym na miejsce służbom, w tym funkcjonariuszom policji podawał, że przebywał w innym pomieszczeniu kiedy pokrzywdzony przyszedł do niego, złapał się na brzuch i zasłabł z nieznanych mu przyczyn. Pozostałe osoby przebywające na terenie posesji nie były świadkami zdarzenia i nie miały wiedzy na temat przyczyn nagłego zasłabnięcia pokrzywdzonego. Dopiero podczas dalszych czynności ujawniono, że okoliczności zdarzenia były inne, a pokrzywdzony mógł zostać postrzelony. Potwierdzenie tej okoliczności skutkowało wszczęciem postępowania o czyn z art. 148 par. 1 kk tj. dokonanie zabójstwa – informuje prokurator Ewa Ziębka, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Elblągu.

W sądowej mowie końcowej prokurator podkreśliła, że Wojciech J. zacierał ślady zdarzenia i spalił dowody. Wniosła o 10 lat pozbawienia wolności dla oskarżonego.

Obrońca Wojciecha J. zaznaczył, że oskarżony nie miał motywu.

– Mężczyźni nie kłócili się, przyjaźnili się. To miała być tylko zabawa, głupia zabawa – mówił obrońca Wojciecha J.

Wniósł o zmianę kwalifikacji czynu z zabójstwa na nieumyślne spowodowanie śmierci, które jest zagrożone znacznie niższą karą.

Wojciech J. przebywa w areszcie tymczasowym. Sąd na dwa tygodnie odroczył wydanie wyroku w tej sprawie.

 

Ze względu na charakter sprawy komentarze są wyłączone.

Anna Dawid

Najnowsze artykuły w dziale Prawo i porządek

Artykuły powiązane tematycznie

Reklama