UWAGA!

Drogi Czytelniku,

uprzejmie informujemy, że w związku z wejściem w życie Rozporządzenia o Ochronie Danych Osobowych stworzyliśmy zgodną z nim politykę prywatności. Regulacje RODO zmuszają nas do wystąpienia z prośbą do Ciebie o zaakceptowanie jego postanowień, chociaż z praktycznego punktu widzenia nic się nie zmienia w sposobie korzystania z naszego serwisu.

Jedyną rzeczą, która może budzić Twoje obawy jest profilowanie. Wyjaśniamy, że w naszym przypadku, tak jak dotychczas, skutkuje ono wyłącznie tym, że jeśli uprzednio byłeś/aś na stronie jakiegoś biura podróży, to z dużym prawdopodobieństwem nasi zaufani partnerzy reklamowi tacy jak Google serwować będą banery z widokami złocistych plaż.

Prosimy zapoznać się z polityką prywatności stosowaną na naszej stronie i zaakceptować jej postanowienia.

Może później

Jak minął 2019 rok w polityce (opinia)

 
Elbląg, Marsz w obronie niezawisłości sędziów odbył się na początku grudnia
Marsz w obronie niezawisłości sędziów odbył się na początku grudnia (fot. Michał Skroboszewski, arch. portEl.pl)
Reklama

Elblążanie pokazali w 2019 roku, że chcą mieć wpływ na politykę. Do urn w październikowych wyborach parlamentarnych poszło aż 60 procent uprawnionych mieszkańców naszego miasta. Z kolei na lokalnym podwórku nastąpiła polityczna konsolidacja, ubarwiona procesami sądowymi wytaczanymi radnym opozycji przez prezydenta.

Polityczna polaryzacja w kraju wywołała jeden pozytywny efekt – rosnącą frekwencję w wyborach. Najpierw w maju padł rekord europarlamentarny (45,68 proc. w kraju, w Elblągu 43,45 proc.), a w październiku po raz pierwszy od 1989 roku frekwencja w wyborach do parlamentu krajowego przekroczyła 60 procent (61,74 w kraju, 60,04 proc. w Elblągu). Nie pomogło to jednak Koalicji Obywatelskiej (złożonej m.in. z PO, Nowoczesnej i Zielonych), która w okręgu elbląskim straciła jeden mandat w porównaniu z poprzednimi wyborami (2 zamiast 3). Stan posiadania (4 mandaty) utrzymał PiS, a do grona parlamentarzystów po przerwie dołączyli przedstawiciele PSL i Lewicy.

Przypomnijmy, że mandaty poselskie wywalczyli: Leonard Krasulski, Jerzy Wilk, Zbigniew Babalski i Robert Gontarz (wszyscy PiS), który zawojował Sejm z 14. miejsca na liście (!), a także Jacek Protas i Elżbieta Gelert (oboje Koalicja Obywatelska) oraz Monika Falej (Lewica) i Zbigniew Ziejewski (PSL). W parlamencie mamy więc czterech mieszkańców Elbląga (należy dodać senatora Jerzego Wcisłę), w europarlamencie na elblążanina jeszcze poczekamy, mimo że dzięki wysokiej frekwencji okręg warmińsko-mazursko-podlaski otrzymał aż trzy mandaty. Po raz kolejny okazało się, że elblążanie-politycy nie mają tak dużego przebicia w swoich rodzimych partiach, by ktoś z nich mógł się znaleźć na szczycie listy, dającym większą szansę na mandat w Brukseli.

Na lokalnym podwórku przyszedł czas politycznej stabilizacji. Prezydent Witold Wróblewski może liczyć na komfort pracy, póki popierają go radni Koalicji Obywatelskiej (jego własny komitet zawsze będzie stał za nim murem). Oba kluby gwarantują mu póki co większość głosów, a kontrowersyjne sprawy dyskutują w gabinetach, dlatego na sesjach jedyna krytykę słychać od radnych PiS (co zrozumiałe, bo taka rola opozycji) i radnego Bogusława Tołwińskiego, który postanowił dokonać pierwszego wyłomu w murze i wystąpić z klubu KO, ogłaszając się radnym niezależnym. Trudny budżet miasta Anno Domini 2020 powinien być kolejnym testem na trwałość zawiązanej w mieście koalicji.

Testem na to jak, daleko można posunąć się w krytykowaniu władzy, są natomiast procesy sądowe, jakie prezydent Wróblewski wytoczył dwóm radnym PiS. Pierwszy w imieniu miasta przeciwko Piotrowi Opaczewskiemu, w którym sąd pierwszej instancji nie dopatrzył się złamania przez radnego prawa. Drugi wytoczony już we własnym imieniu przeciwko Rafałowi Traksowi ma się rozpocząć 13 stycznia w sądzie w Słupsku, bo w Elblągu wszyscy sędziowie wyłączyli się z tej sprawy. A

A propos sądów, to Elbląg nadal jest aktywny na mapie protestów w obronie praworządności i przeciwko działaniom władzy w ograniczaniu niezależności Temidy. Spora w tym zasługa tak zwanej opozycji ulicznej, która w rytm krajowych wydarzeń także w Elblągu zwołuje pikiety, organizuje marsze i jest społecznie aktywna. W ostatnich grudniowych protestach uczestniczyło kilkaset osób, co jak na Elbląg jest przyzwoitą frekwencją.

Warto też wspomnieć o Marszu Równości i Przeciw Wykluczeniom, który we wrześniu pod ochroną policji przeszedł ulicami Elbląga. Organizatorzy łatwego zadania nie mieli, ale udało mi się zasiać ziarno tolerancji wobec inności mimo różnych prób zdezawuowania idei marszu przez ich przeciwników i internetowych anonimowych komentatorów.

Co może na lokalnej scenie politycznej zmienić 2020 rok? Raczej niewiele, bo na horyzoncie nie widać żadnego politycznego przesilenia. Chyba że przyczyna będzie nagła i wprost niezwiązana z polityką.

Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
Reklama