UWAGA!

----
Zamieszczenie następnej opinii do tego artykułu wymaga zalogowania

W formularzu stwierdzono błędy!

Ok
Dodawanie opinii
Aby zamieścić swoje zdjęcie lub avatar przy opiniach proszę dokonać wpisu do galerii Czytelników.
Dołącz zdjęcie:

Podpis:

Jeśli chcesz mieć unikalny i zastrzeżony podpis
zarejestruj się.
E-mail:(opcjonalnie)
  • Jacy zatem działacze narodowi, oprócz Mosdorfa i Kemnitza, byli zaangażowani w niesienie pomocy Żydom? Dobrym przykładem mogą tu być chociażby członkowie narodowej konspiracji w KL Auschwitz, którzy nieśli pomoc współtowarzyszom niedoli. Wśród nich można by wymienić np. przedwojennych działaczy warszawskich struktur Młodzieży Wszechpolskiej Jerzego Czarkowskiego, Stefana Niebudka, Karola Frycza, Aleksandra Heinricha czy też członka ONR-u Bolesława Świderskiego, który za swoją postawę w obozie zyskał miano „Brata Alberta Oświęcimia”. Wspomniani narodowcy zajmowali się zdobywaniem jedzenia, lekarstw, ubrań dla współwięźniów i to bez względu na ich pochodzenie czy polityczne poglądy. W akcję pomocy Żydom zaangażowani byli także liczni duchowni katoliccy, związani przed wojną z obozem narodowym. Jednym z nich był np. ksiądz Marceli Godlewski, zajmujący się organizowaniem ucieczek z warszawskiego ghetta, udzielaniem wsparcia materialnego Żydom czy też fałszowaniem metryk chrztu, które mogły być później wykorzystywane przez tych, którym udało się wydostać na tzw. „aryjską stronę”.
  • W moim przekonaniu fakt ten jest w znacznej mierze pokłosiem „czarnej legendy”, jaką w czasach PRL-u budowano wokół ludzi związanych z podziemiem narodowym. Wizerunek endeka ratującego Żydów był bowiem zupełnie nie na rękę komunistom, którzy przez całe dziesięciolecia starali się zohydzać ruch narodowy w oczach polskiego społeczeństwa, oskarżając jego członków o kolaborację z Hitlerem, pronazistowskie sympatie czy udział w niemieckich zbrodniach na ludności żydowskiej. Częstym zabiegiem komunistycznej propagandy było np. przypisywanie ludziom z narodowego podziemia przestępstw i zbrodni, których rzeczywistymi sprawcami byli członkowie takich formacji jak GL czy AL, vide głośna sprawa oddziału GL pod dowództwem Stefana Kilanowicza vel Grzegorza Korczyńskiego, który na terenie Lubelszczyzny dopuścił się licznych rabunków, gwałtów i mordów na miejscowych Żydach. Wiele spośród wspomnianych mitów utrzymuje swoją niezwykłą żywotność również dlatego, iż ludzie którzy je tworzyli w czasach komunistycznych, dziś jako „wybitne” i „niezależne” autorytety naukowe powtarzają te same kłamstwa zupełnie bezkarnie.
  • Określanie Polaków jako całego Narodu mianem faszystów, to zalecenie międzynarodówki komunistycznej oraz Wszechsowieckiej komunistycznej partii bolszewików z 1926 roku, gdy w 6 lat po sławetnym laniu jakie dostali pod Warszawą i nie zanieśli w związku z tym swojego prometejskiego ognia wszystkim pozostałym krajom Europy, na tymże posiedzeniu połączonych gremiów politbiur międzynarodówki komunistycznej i Wkpb, przegłosowano jednogłośnie by odtąd obowiązkowo nazywać całego Polskiego Narodu i Państwa Polskiego Państwem i Narodem. .. FASZYSTÓW!!! Tak więc ta właśnie zalecona przez bolszewię inwektywa skierowana pod adresem Polaków jest stosowana z żelazną konsekwencją już od 91 lat. Jak widać towarzysze z trockistowskiej, antypolskiej partii Razem, na który to antypolski wrzód płacimy jeszcze pieniądze z naszych podatków, dokłada wszelkich starań, by opluwać Nas epitetem zaleconym przez międzynarodową bolszewię w 1926 roku! Pytam się jak to jest możliwe, że tylko z tego samego powodu nie są z definicji ścigani za działalność antypolską przez żadne organy prawa Rzeczypospolitej???
  • @anonim - pokaż dowód, że Bytnar należał do faszystowskiej ONR, albo buzia w wiadro
  • "Pułkownik podtrzymał swoje stanowisko, przestrzegając, że nieprzygotowana walka skończy się dramatem. Nie był jedynym, który zajął krytyczne stanowisko. Rozmowy – relacjonował – przybierały jednak gwałtowny charakter, a szczególnie porywczy był właśnie Okulicki. Płk Janusz Bokszczanin: "Monter" mówił o braku broni, cytując liczby zanotowane na kartce papieru. W konkluzji powiedział, że z takim uzbrojeniem niemożliwe jest zaatakowanie armii niemieckiej i że trzeba poczekać, aż będzie ona całkiem zdezorganizowana, gdyż inaczej nie mamy żadnych szans. Z kolei ja zabrałem głos – mówiłem bardzo krótko, powtarzając, że nie możemy nic zrobić do czasu, aż Niemcy zostaną pobici przez wojska sowieckie. Wówczas wstał Okulicki i – bijąc pięścią w stół – znów nazwał nas tchórzami. "Bór" zakrył twarz rękami i nic nie odpowiedział. Ja oświadczyłem Okulickiemu, że bitwa, której pragnie, będzie improwizacją. – Armia niemiecka jest u kresu sił, ludność rozbije ją swoją masą. Nie potrzeba nam ani placów, ani przygotowań; potrzebny jest tylko rozkaz, a milion warszawiaków rzuci się na Niemców z karabinem, butelką kijem. .. .Trzeba tylko, abyśmy mieli odwagę ten rozkaz wydać – argumentował główny zwolennik jak najszybszego rozpoczęcia walki. ". .. dobrzeby było sprawdzić kim de facto był Okulicki, i z kim miał powiązania.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    3
    0
    PolskiAnarchista(2017-08-04)
  • "Podobnego zdania, co Bokszczanin, byli tego dnia płk Józef Kazimierz Pluta-Czachowski, płk Kazimierz Iranek-Osmecki oraz płk Antoni Chruściel. 31 lipca o poranku żadna wiążąca decyzja nie zapadła. Jak wiadomo, jeszcze tego dnia, wieczorem, "Monter" podpisał rozkaz o godzinie "W" // "Płk Kazimierz Iranek-Osmecki Nagle przypomniałem sobie ostrzeżenia Bokszczanina: «Niech mi pan wierzy, ja ich znam, oni nie przybędą, pozostawią nas samych Niemcom». Byłem pewny, że ma rację i miasto czeka pewne zniszczenie. Widziałem przez okna rozognione słońce i wydawało mi się, że już widzę pożar pustoszący miasto i słyszę trzask płomieni. Złudzenie trwało kilka chwil. Lecz tak mną wstrząsnęło, że. .. przykre uczucie prześladowało mnie także w nocy, powodując okropne sny. Gdy obudziłem się o świcie, miałem wrażenie, że przeżywam antyczną tragedię. Przeczuwałem, że cała ta sprawa zakończy się straszliwym dramatem, lecz wiedziałem również, że nie zdołamy go uniknąć; jest on naszym tragicznym przeznaczeniem, przeciw któremu nie możemy nic zdziałać. "
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    2
    0
    PolskiAnarchista(2017-08-04)
  • To co robił major Ostwind w szeregach NSZ? Był najwyższym stopniem oficerem żydowskiego pochodzenia w historii Polskiego Podziemia. Rozumiem, że brał udział w mordach na swoich żydowskich braciach?
  • ONRtoZbiórZer wypisujesz i powielasz komunistyczną propagandę, i co gorsza - podchodzisz do niej bezkrytycznie. Oto dowód, jak strzeliłeś sobie w kolano. To samo miejsce - okolice Kraśnika, ten sam czas 1942 r. Najgłośniejsza postać komunistycznego podziemia GL - Grzegorz Korczyński ps 'Grzegorz' wraz ze swoimi podwładnymi działał w okolicach Kraśnika. Mordowali i rabowali okoliczną ludność żydowską ukrywającą się we wsiach Ludmiłówka, Grabówka i okolicznych lasach. Pierwszą ofiarą Korczyńskiego był członek GL - Żyd Jankiel Skrzyl 'Kaczor', którego kazał zastrzelić w listopadzie 1943 r. W ciągu kilku dni od tego zabójstwa, z rąk ludzi, ,Grzegorza" zginęło jeszcze pięciu Żydów w tym dwie kobiety. To samo spotkało grupę ok. 30 żołnierzy z kampanii wrześniowej - Żydów, którzy odseparowani przez Niemców od swych towarzyszy Polaków, zostali uwięzieni w specjalnym obozie w Lublinie przy ul. Lipowej. Kiedy z niego zbiegli i zgłosili się do walki w partyzantce zostali wymordowani przez 'Grzegorza'. Wg powojennych zeznań Adama Lieberbauma, członka GL-AL: Kilkadziesiąt jeńców w mundurach Armii Polskiej, którzy uciekli z obozu jeńców z Lublina i Budzynia i zaraz zgłosili sie do partyzantki AL, z rozkazu tego " Grzegorza", po obrabowaniu, wybito na miejscu. Oto jak kłamstwo stworzone przez komunistów kilkadziesiąt lat temu żyje do dziś - GL mordowała, a NSZ miał za to odpowiedzieć. Tak to wg ciebie NSZ mordowały Żydów. ..
  • Jedynymi '' sukcesami '' oddziałów Grochala (komandir Armii Ludowej w bitwie pod Rząbcem. Zostawił tam swoich podkomendnych samym sobie i PIERWSZY uciekł z pola bitwy) sa rabunki gwałty i grabieze na Polskich cywilach oraz wysadzenie pociągu z Polskimi cywilami i obrabowanie rannych oraz zabitych cywilów.
  • Zgrupowanie partyzanckie w sile około 300 ludzi[6] kwaterowało w lesie przy gajówce położonej około 2 km od wsi. Uderzenie oddziałów NSZ liczących około 1400 ludzi[6] nastąpiło jednocześnie z kilku stron i było zaskoczeniem dla broniących się. Walka trwała niewiele ponad godzinę[7]. Kiedy dowodzący oddziałem AL kapitan Tadeusz Grochal dowiedział się, że Sowieci poddali się, zarządził odwrót, jednak wydostanie się poza pierścień okrążenia zostało okupione dużymi stratami[4]. W walce zginęło 20 partyzantów, a 28 odniosło rany. W oddziale AL i grupie radzieckiej było 16 zabitych i 20 rannych, natomiast w oddziale NSZ było 4 zabitych i 8 rannych[4][7]. Według Bogdana Hillebrandta 32 alowców i 73 radzieckich skoczków spadochronowych dostało się do niewoli. W okresie Polski Ludowej twierdzono, że oprócz 5 oficerów radzieckich przekazanych Niemcom, reszta została rozstrzelana[2].
  • Według dokumentów NSZ pojmano 40 członków AL i 67 partyzantów radzieckich. Członków AL puszczono wolno, po czym doszło do buntu sowieckich jeńców. W wyniku walki podczas jego tłumienia zginęło 67 Sowietów, a czterech członków NSZ zostało rannych (dwóch z nich zmarło od ran)[1]. Dowódca Brygady Świętokrzyskiej pisze, że część jeńców uciekła, a pozostali zostali zabici podczas próby ucieczki. Nadmienia też, że kilku Polaków z Armii Ludowej wstąpiło do dowodzonej przez niego Brygady Świętokrzyskiej[6]. Brygada zdobyła dużo broni, m. in. 2 ciężkie karabiny maszynowe, 1 granatnik, 50 pistoletów maszynowych i 120 karabinów[7].
  • Należy dodać gwoli ścisłości, że większość bandy AL stanowili esesmani Własowa wcieleni doń przez sowieckich NKWDzistów przybyłych z Moskwy. Pozostała część tej bandyterki spod znaku AL stanowili pospolici bandyci, złodzieje, kryminaliści, gwałciciele i zbrodniarze, których nie przyjęto by do żadnego oddziału wojskowego Polskiego Państwa Podziemnego z powodów chyba oczywistych. Czerwone szumowiny w służbie Moskwy nie gardzili za to żadnym elementem najpodlejszego autoramentu i przyjmowali w swoje szeregi wszelką szumowinę, z którego to rodzaju gierojów składała się buraczana elita PRL, a dziś są to kolejne pokolenia tego samego barachła. które jak ma sobą reprezentować coś wyższego, niż to dno, jakie sobą przedstawia, mając te same geny co ich antenaci.
Reklama