UWAGA!

Drogi Czytelniku,

uprzejmie informujemy, że w związku z wejściem w życie Rozporządzenia o Ochronie Danych Osobowych stworzyliśmy zgodną z nim politykę prywatności. Regulacje RODO zmuszają nas do wystąpienia z prośbą do Ciebie o zaakceptowanie jego postanowień, chociaż z praktycznego punktu widzenia nic się nie zmienia w sposobie korzystania z naszego serwisu.

Jedyną rzeczą, która może budzić Twoje obawy jest profilowanie. Wyjaśniamy, że w naszym przypadku, tak jak dotychczas, skutkuje ono wyłącznie tym, że jeśli uprzednio byłeś/aś na stronie jakiegoś biura podróży, to z dużym prawdopodobieństwem nasi zaufani partnerzy reklamowi tacy jak Google serwować będą banery z widokami złocistych plaż.

Prosimy zapoznać się z polityką prywatności stosowaną na naszej stronie i zaakceptować jej postanowienia.

Może później

Panu Jakubowi w skromnej odpowiedzi (polemika)

 
Elbląg, Panu Jakubowi w skromnej odpowiedzi  (polemika)
(fot. Anna Dembińska, archiwum portEl.pl)

Jakub Turczak to młody mężczyzna, który w wieku lat szesnastu poruszył problem drugiej tury wyborów i swym wystąpieniem agituje na rzecz poparcia Rafała Trzaskowskiego. Przypomnijmy zatem panu Jakubowi, dlaczego nie warto popierać w tych wyborach żadnego z kandydatów i dlaczego wybór, przed jakim stoimy, jest tragiczny – pisze w polemice elblążanin Mariusz Lewandowski.

Polska to kraj para-politycznie tragiczny, a nasi wyborcy to w większości owieczki w przysłowiowym stadzie baranów. Nie brak w nim wszak i samych baranów, problem jednak w tym, że owi wyborcy z uporem maniaka powtarzają swoje polityczne wybory z nadzieją, że te doprowadzą do zmian. Co sprawia, że od lat niemal trzydziestu Polska jest teatrzykiem, a nieprzerwany korowód politykierów wciąż tańczy ten sam kontredans, podrygując w rytm bębnów lub piszczałek?

Ordynacja Wyborcza czyni proces wyborczy partią szachów, rozgrywaną przez szefów dwóch największych partii politycznych. I jak przed wiekami, podczas wolnej elekcji, mamy tu stronnictwa. Niestety stronnictwa te reprezentują bardziej interes zewnętrzny niż stają na straży interesów narodowych. Gorący spór pomiędzy zwolennikami Kaczyńskiego i Budki jest tylko odzwierciedleniem niechęci Donalda Trumpa do Angeli Merkel. Supermocarstwo, jakim są Stany Zjednoczone Ameryki, uznało, że Stany Zjednoczone Europy są dla jego interesów realnym zagrożeniem. Polska i Węgry są zatem w strategii geopolitycznej trojańskim końmi Donalda Trumpa w stajni Angeli Merkel i trzeba sobie ów specyficzny układ figur naszkicować. Pytanie, czy Polska powinna nosić uzdę z emblematem USA czy z napisem Unia Europejska, jest pierwszym z dylematów, przed którymi stajemy.

Wróćmy jednak na naszą krajową szachownicę i postarajmy się ową planszę opisać. Po stronie Białego Domu mamy Jarosława Kaczyńskiego, który widzi w sojuszu z wielką Ameryką przyczynek do wielkości Polski pod jego berłem rozkwitającej. Te dwa hasła są ważne – wielka Ameryka i berło.

Jarosław Kaczyński to urodzony despota, który żelazną ręką potrafił utworzyć stronnictwo amerykańskie zwane dziś Prawo i Sprawiedliwość. Ta strona planszy jest definiowalna jasno i nikt z nas chyba nie ma wątpliwości, że Andrzej Duda nie jest liderem owego stronnictwa, a jedynie figurą poruszaną na owej szachownicy wolą Prezesa Wszystkich Prezesów. Berło to nie przypadek, bo Jarosław Kaczyński jest dziś w Polsce niekoronowanym królem i steruje wszystkimi pacynkami po jego stronie szachownicy.

Stronę przeciwną zdefiniować trudniej. Kto dziś zarządza w Platformie Obywatelskiej? Po tej stronie szachownicy mamy chaos. Po emigracji zarobkowej Donalda Tuska w jego ugrupowaniu zaczęły się pałacowe wojny, spory i wojna frakcji. Berło, które dzierżył Donald Tusk, nie znalazło godnego dzierżyciela i dlatego stronnictwo europejskie traci siłę i poparcie.

Zasadnicze pytanie brzmi zatem - z kim gra Kaczyński? Wybory prezydenckie w wypadku Platformy mogą z Rafała Trzaskowskiego uczynić zdecydowanego lidera Platformy i kogoś, kto berło, jakie zostawił Donald Tusk, podniesie zasiadając naprzeciwko szeregowego posła do politycznej batalii.

Wybór, jaki stoi przed nami, jest więc oczywisty – albo dajemy mandat na dalsze panowanie Jarosława Pierwszego Wielkiego, albo stawiamy na jego przeciwnika. I to nie dlatego, że jakieś wyborcze deklaracje uznajemy za ważne czy istotne, ale dlatego, że prezydent Rafał Trzaskowski wsadzi w usta Jarosława Kaczyńskiego wędzidło. Czy po wsadzeniu tego wędzidła da się Jarosławem Kaczyńskim sterować, to już inna sprawa. Pewne jest zaś to, że imperium kierowane jego ręką przestanie rozlewać się dalej.

Wejdźmy dalej na naszą małą elbląską szachownicę. W roku 2013, po referendum w sprawie odwołania władz naszego miasta, mieliśmy okazję na własne oczy zobaczyć, jakimi prawami rządzi się wielka polityka. Być może nasz młody komentator sceny politycznej owego wydarzenia nie pamięta. Nie pamięta też, jak się Elblągiem rządziło za czasów wszechwładzy Grzegorza Nowaczyka, który jak car lub cesarz jedną ręką podejmował decyzje o zadłużaniu miasta na całe pokolenia, a drugą wskazywał, kto i czym ma się w tym mieście zajmować. W latach 2010-2013 Elbląg stał się miastem chaosu, gdzie nikt nad niczym nie panował poza obsadzeniem stanowisk. Donald Tusk, gdy po raz pierwszy przyjechał do naszego miasta, oparł się na raporcie, jaki został dla niego przygotowany na temat tego, co do referendum doprowadziło.

Jako członek Grupy Referendalnej Wolny Elbląg wiem, jak na sprawy Elbląga patrzyliśmy z ulic, na których zbieraliśmy głosy poparcia. Ale po minionych siedmiu latach nie wiem, kto i co w owym tajemniczym raporcie napisał. Sprawy nie załatwiła ani pani poseł Elżbieta Gelert, ani nawet była premier Ewa Kopacz.

Niestety, jak widać, politykom Platformy Obywatelskiej brak odwagi Donalda Tuska, który stawał przed przeciwnikami i rozmawiał wymieniając argumenty. Dlaczego ten dokument warto by było przeczytać? Ponieważ dziś w Polsce, podobnie jak wtedy w Elblągu, nie wiadomo, jak działa Platforma Obywatelska od środka.

Proces decyzyjny w Prawie i Sprawiedliwości jest jasny – Prezes słucha, Prezes decyduje i Prezes wyznacza. Berło po tej stronie trzyma król, któremu brak królowej wcale nie przeszkadza. No może przytyk do prywatnego życia Jarosława Kaczyńskiego nie jest zbyt taktowny, ale każdy, kto grywa czasami w szachy, wie jak ważny jest ten tandem i jak wielu złych decyzji pozwala uniknąć kobieca intuicja.

Wybory, które mamy zakończyć 12 lipca, to nie wybory na kandydatów, których nazwiska na kartach wyborczych wydrukowano. To referendum z pytaniem, czy chcesz, by Jarosław Kaczyński został koronowany, czy chcesz by w jego ustach znalazło się wędzidło prezydenckiego weta?

Wszystkie argumenty, osobiste zalety i dorobek miały znaczenie w pierwszej turze wyborów i gdyby młody człowiek zechciał agitować wtedy, zapewne warto by było się do nich odnieść. Dziś stoimy przed referendum i mamy dwa krzyżyki – jeden to stronnictwo amerykańskie, a drugie to stronnictwo brukselskie.

Stawiając na Andrzeja Dudę, stawiamy na spolegliwość wobec wyboru, jakiego dokonają wyborcy za oceanem. Oddajemy się we władanie interesów politycznych przyszłego prezydenta USA, który będzie decydował nie tylko o tym, jaki sprzęt mamy jako Polska w koncernach zbrojeniowych za Atlantykiem kupić, ale i gdzie go mamy ustawić. A także jak mamy go użytkować, bo jako członkowie paktu NATO oddaliśmy nasze siły zbrojne w ramy strategicznego zarządzania paktu.

Stawiając na Rafała Trzaskowskiego, stawiamy na przekazywanie coraz większej ilości decyzji Unii Europejskiej, która nieuchronnie będzie pozbawiała nas wolności i swobód, by zastąpić je coraz nowszymi samochodami i coraz inteligentniejszymi telefonami komórkowymi. Proces ten doprowadzi nieuchronnie do tego, że posiadacz telefonu będzie w tym tandemie elementem głupszym, a z czasem stracimy panowanie nie tylko nad naszym krajem, ale i nad owym samochodem, którego sterowanie w imię własnej wygody powierzymy smartfonowi.

Polsce potrzebna jest trzecia siła polityczna złożona z fanatyków. Potrzeba nam nie polityków, którzy dla własnej wygody złamią deklaracje, ale takich, którzy poświęcą własną karierę, zatrzymując proces wmurowywania nas w ścianę podtrzymującą gmach cudzych interesów. Niestety, takich polityków na listach wyborczych 12 lipca nie zobaczymy, bo polskie wybory to nie zmagania liderów, lecz pałacowa walka frakcji.

Dziś politycy Prawa i Sprawiedliwości mówią, że spełniają obietnice wyborcze i jak pan Jakub przypominają o 500 plus i zapowiadają podobne plusiki. Ale stronnictwo Pana Kaczyńskiego nie spełniło najważniejszej z deklaracji – nie stworzyło państwa sprawiedliwego, kierowanego dobrym prawem. Polska jest nadal kierowana wolą Prezesa PiS-u i od Polski Tuska różni się w zasadzie tylko tym, kim są ludzie zajmujący lukratywne stanowiska i przed kim zginają kolana.

Mariusz Lewandowski
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
A moim zdaniem...
  • już się niedobrze robi od tej polityki, bleeeee
  • Czyli twoim jakze marnym zdaniem, najlepszym kandydatem jestes ty sam - elokwentny, wyksztalcony i pelen swietlanych wizji. Rece opadaja.
  • Nie rozczarowałem się! mierne wypociny które przestają być interesujące już po kilku zdaniach. Tego się nie da czytać i kogo obchodzą analizy ML. Zajmij się chłopie ogródkiem albo idź na ryby!
  • Można wybrać Nikogo, wtedy prezydentem będzie Nikt itd. Oprócz praw są też obowiązki takie jak wybory, a decydowanie nie jest łatwe, ale niezbędne bo tak funkcjonuje ten świat. Trzymam kciuki za odwagę. .
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    10
    1
    Decyduję(2020-07-07)
  • nuda!
  • Jak taki nudny i mierny to państwo goście na pewno napiszą lepsze niedługo i opublikują podpisując się własnym nazwiskiem. .. A przepraszam do tego trzeba mieć trochę odwagi i determinacji posądziłem chyba państwa niesłusznie. Oczekuję fali hejtu, bo mi się tekst akurat spodobał, choć faktem jest że dzień w dzień kampania wyborcza przyprawia o mdłości pozdrawiam
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    8
    9
    Bamber(2020-07-07)
  • Max Kolonko jest już prezydentem. Autor taki oczytany i pismienny i o tym nie wiedział. Dlsczego teraz nie zorganizuje referendum w Elblągu. Przecież to co się teraz dzieje a właściwie nic. To dopiero armagedon.
  • Trafny i życiowy tekst. Tak to właśnie w Polsce jest.
  • Polska polityka (cwaniactwo PIS i nieudolność PO)sięgnęła dna. Za to Naród Polski. .. brak słów. Gdzie ja żyję, matko!
  • Ja tylko zauważę, że spolegliwy znaczy coś innego niż jak to użyto w tej wypowiedzi.
  • Ale żeście autorytet z lamusa wyciągnęli. Mariusz znany elbląski dziennikarz i intelektualista. No ja nie mogę.
  • Uśmiechnijcie się! polityków jest tylko garstka, niech nie psuja nam życia. Dzień dobry, miłego dna dla Was czytający! :)
Reklama