Śmierć 15-latka na hulajnodze. "Jechał tam, gdzie nie mógł"

- Droga, na której doszło do wypadku, jest drogą techniczną. Obowiązuje tam ograniczenie prędkości do 90 km/h, więc mogą się po niej poruszać pojazdy, ale nie osoby jadące na hulajnogach elektrycznych – mówi nadkomisarz Krzysztof Nowacki, oficer prasowy Komendy Miejskiej Policji w Elblągu. Ze wstępnych ustaleń policji wynika, że podczas zdarzenia drogą jechała grupa osób na hulajnogach, a nie tylko tragicznie zmarły 15-latek.
Przypomnijmy, że do wypadku doszło we wtorek (20 października) w podelbląskim Władysławowie po godz. 19. Jadący na hulajnodze 15-latek zderzył się z osobowym oplem kierowanym przez 39-latka. Pomimo reanimacji nastolatka nie udało się uratować. Kierujący oplem był trzeźwy.
Z wstępnych ustaleń policji wynika, że chłopak przemieszczał się drogą, na której nie można poruszać się hulajnogą elektryczną
- Droga, na której doszło do wypadku, jest drogą techniczną. Obowiązuje tam ograniczenie prędkości do 90 km/h, więc mogą się po niej poruszać pojazdy, ale nie osoby jadące na hulajnogach elektrycznych – mówi nadkomisarz Krzysztof Nowacki, oficer prasowy Komendy Miejskiej Policji w Elblągu.
Rzecznik policji podkreśla, że na tej drodze należy prowadzić hulajnogę poruszając się lewą stroną jezdni i mieć elementy odblaskowe – ponieważ jest to teren poza obszarem zabudowanym.
- Wiemy, że 15-latek miał czarny kask oraz ubrany był w czarną kurtkę. Nie posiadał elementów odblaskowych. Najprawdopodobniej hulajnoga również nie miała włączonego oświetlenia - dodaje nadkom. Krzysztof Nowacki.
Wstępne ustalenia policji wskazują również, że podczas zdarzenia drogą jechała grupa osób na hulajnogach, a nie tylko tragicznie zmarły 15-latek. Śledztwo w tej sprawie trwa.