UWAGA!

Drogi Czytelniku,

uprzejmie informujemy, że w związku z wejściem w życie Rozporządzenia o Ochronie Danych Osobowych stworzyliśmy zgodną z nim politykę prywatności. Regulacje RODO zmuszają nas do wystąpienia z prośbą do Ciebie o zaakceptowanie jego postanowień, chociaż z praktycznego punktu widzenia nic się nie zmienia w sposobie korzystania z naszego serwisu.

Jedyną rzeczą, która może budzić Twoje obawy jest profilowanie. Wyjaśniamy, że w naszym przypadku, tak jak dotychczas, skutkuje ono wyłącznie tym, że jeśli uprzednio byłeś/aś na stronie jakiegoś biura podróży, to z dużym prawdopodobieństwem nasi zaufani partnerzy reklamowi tacy jak Google serwować będą banery z widokami złocistych plaż.

Prosimy zapoznać się z polityką prywatności stosowaną na naszej stronie i zaakceptować jej postanowienia.

Może później

Strzał w kolano (w żadnym trybie)

 
Elbląg, Strzał w kolano (w żadnym trybie)
Fot. A.D.

Wiadukt na Zatorze - ok. 10 mln zł z Unii, rozbudowa Centrum Kształcenia Praktycznego przy ul. Bema  - ok. 6 mln, modernizacja oczyszczalni ścieków  - 107 mln, zakup nowych tramwajów, przebudowa węzłów przesiadkowych itp.  - ok. 14 mln, modernizacja Galerii EL -  prawie 3 mln zł z Unii. To tylko niektóre z projektów, które mogły być ostatnio zrealizowane w Elblągu dzięki pieniądzom uzyskanym z unijnego budżetu.

Kiedy słyszymy z ust europosłanki PiS Beaty Kempy, że damy sobie radę bez unijnych pieniędzy, bo przecież wypracowujemy własny PKB, to nie jest jakieś szczególne zaskoczenie. Ta pani zawsze cierpiała na skąpoobjawowy intelekt. Jeśli te same bzdury wygłasza z sejmowej trybuny premier Morawiecki, twierdząc, że prowizorium budżetowe nam wystarczy, to znaczy wyłącznie tyle, że uparł się aby przebić kukiełkę mistrza Geppetto w długości nosa. Jeszcze niedawno temu pysznił się wynegocjowaniem w Brukseli najlepszego w historii budżetu dla Polski, a teraz postanowił go zawetować, ponieważ ta wredna Unia oczekuje poszanowania dla wartości, które legły u fundamentów jej powstania. W efekcie grozi nam prowizorium budżetowe oraz odcięcie od środków z funduszu odbudowy i zielonej transformacji. Każdy, kto ma choć wątłe pojęcie o prowizorium, wie, że nie może być ono lepsze od normalnego budżetu i oznacza ogromną dziurę w kasie naszego miasta, a więc i zastopowanie nowych projektów.

Jedną z bardziej kuriozalnych rzeczy jaką słyszałem w życiu, jest to, że nasz pan premier robi to dla dobra Unii. Nie zgadza się na powiązanie funduszy unijnych z przestrzeganiem praworządności, chociaż ta według niego stoi w Polsce na najwyższym w Europie poziomie. Skoro jest tak dobrze, to skąd te obawy?! Dwadzieścia pięć krajów Unii, małych i dużych, nie ma jakoś z tym problemu. Nam prostym obywatelom trudno to doprawdy zrozumieć.

Nie będę snuł tu podejrzeń, co tak naprawdę stoi za tym wetem. Faktem jest, że premier każe nam umierać za tzw. reformę wymiaru sprawiedliwości. Nie można powiedzieć, autorzy tej reformy spod znaku zjednoczonej prawicy odnotowali zauważalny sukces - dawno już nie było medialnych doniesień o jakimś sędzim, który by podwędził wiertarkę w supermarkecie. Na drugiej szali Temidy mamy za to jeszcze dłuższe postępowania sądowe, a wyroki takie same jak zawsze - czasami sprawiedliwe, a czasami nie. W Trybunale Konstytucyjnym bryluje pani magister o specjalności kucharka prezesa i w ramach walki z komunistycznymi złogami - komunistyczny prokurator. Tak zwana izba dyscyplinarna wbrew wyrokom trzech izb Sądu Najwyższego i Trybunału Sprawiedliwości UE niszczy niewygodnych sędziów. Nic dziwnego, że reputacja naszego kraju w demokratycznym świecie oscyluje na poziomie Turcji Erdogana. Zastanawiająca jest jedynie powściągliwość w krytyce naszej praworządności ze strony Rosji.

Wracając do naszej wagi Temidy, mamy więc po jednej stronie wiertarkę za stówkę, a po drugiej kilkaset miliardów złotych straconych unijnych pieniędzy za upieranie przy „reformie” sądownictwa, z której my jako obywatele nie mamy żadnych korzyści. Podkreślam żadnej, bo nie widać żeby przestępcy byli szybciej i lepiej osądzeni, a w procesach cywilnych ciągle jedna strona wychodzi z sądu niezadowolona.

Trudno się oprzeć wrażeniu, że premier na złość Unii strzela nam w kolano. Może sobie na to pozwolić, bo rząd zgodnie z zasadą Urbana, jakoś się wyżywi. Na myśl przychodzą skojarzenia z planem Marshalla. Też go odrzuciliśmy w imię wierności naszym socjalistycznym ideałom. Amerykanie dawali dolary, ale bezczelnie oczekiwali jakiejś formy kontroli nad ich wydawaniem. Zrujnowana wojną Europa poszła dzięki temu planowi dynamicznie do przodu a my gdyby nie unijne fundusze do tej pory tkwilibyśmy w jesieni średniowiecza, chociaż daleko nam jeszcze do tych, którzy nie mieli oporów przed przyjmowanie amerykańskiej pomocy. Aż trudno uwierzyć, że nasz rząd chce nam zafundować po raz kolejny w historii cywilizacyjną zapaść. Europa bez nas sobie poradzi, my bez Europy też, ale znacznie gorzej.

Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
A moim zdaniem...

Przeczytaj też co działo się w Elblągu wcześniej

Reklama