Deweloperzy kontra mieszkańcy. Decyzja w rękach radnych

Aż cztery wnioski o zgodę na lokalizację mieszkań na podstawie ustawy lex deweloper muszą rozpatrzyć elbląscy radni na najbliższej sesji 25 czerwca. Niektóre z tych inwestycji wywołują sprzeciw mieszkańców. Sprawa jest istotna, bo niedługo przepisy tej specjalnej ustawy przestaną działać i odrzucenie wniosków deweloperów może utrudnić im realizację planów.
O każdej z tych inwestycji pisaliśmy na portElu. Przypomnijmy, że chodzi o budowę mieszkań przy ul. Legionów/Częstochowskiej, Tamka, Wigilijnej, Ogólnej/Jana Pawła II (szczegóły w linkach). Żadna z nich nie doczekała się negatywnych opinii od uprawnionych do oceny instytucji, m.in. od urbanistów.
Protestują za to mieszkańcy: najbardziej osoby, które mieszkają w okolicy planowanej inwestycji w kwartale ulic Legionów, Częstochowska, ks. Tylutkiego. Do ratusza napłynęło w tej sprawie 100 pism, w których piszą o niezgodności inwestycji z planem zagospodarowania przestrzennego, ograniczeniu terenów zielonych czy wzroście uciążliwości związanych z hałasem, zacienianiem, komunikacją.
Krytyczne głosy (choć pozytywnych napłynęło do ratusza cztery razy więcej) dotyczą również budowy mieszkań przy ul. Tamka, gdzie początkowo planowany był jedynie wielopoziomowy parking. Emocji nie budzi inwestycja przy Wigilijnej (ta działka czeka na zabudowę ponad 30 lat), gdzie nikt nie zgłosił uwag. A w przypadku ul. Ogólnej/Jana Pawła II napłynęły dwie dotyczące uciążliwości komunikacyjnej i gęstości zabudowy.
- Nie ma nic złego w tym, że przedsiębiorcy chcą zarabiać. Taka jest logika prywatnych inwestycji. Ale obowiązkiem władz miasta jest pilnowanie interesu publicznego i przeciwdziałanie zjawisku prywatyzacji zysków oraz uspołeczniania kosztów. Jeżeli decyzje Rady Miejskiej zwiększają zysk prywatnych projektów, to inwestorzy powinni partycypować w kosztach rozwoju miasta – pisze w liście otwartym do radnych Artur Pytliński, prezes stowarzyszenia Nowy Elbląg. - Tym bardziej chcemy zwrócić na to uwagę, że wraz z końcem obecnych przepisów wchodzą nowe narzędzia planistyczne, które znacznie szerzej pozwolą miastu negocjować z inwestorami ich wkład w infrastrukturę i przestrzeń publiczną. Elbląg nie powinien na ostatniej prostej kończącego się „lex deweloper” pochopnie podejmować decyzji, które zamkną miastu możliwość korzystniejszych dla mieszkańców negocjacji.
Nowy Elbląg apeluje o „bardzo dokładne rozważenie wszystkich argumentów za i przeciw”.
- Odmowa przyjęcia wniosków nie oznacza końca inwestycji. Inwestorzy nadal będą mogli składać swoje propozycje, ale już na nowych zasadach, które w naszej ocenie mogą być dla miasta i mieszkańców znacznie korzystniejsze. Decyzje podejmowane dziś będą miały skutki na lata. Dlatego powinny być podejmowane nie pod presją kończącej się ustawy, ale w interesie całego miasta – pisze Artur Pytliński.
Jak do protestów mieszkańców i tego apelu ustosunkują się radni? Przekonamy się na najbliższych posiedzeniach poszczególnych komisji, które będą opiniować uchwały w tej sprawie. Decyzje zapadną na sesji RM, która odbędzie się 25 czerwca.