UWAGA!

Drogi Czytelniku,

uprzejmie informujemy, że w związku z wejściem w życie Rozporządzenia o Ochronie Danych Osobowych stworzyliśmy zgodną z nim politykę prywatności. Regulacje RODO zmuszają nas do wystąpienia z prośbą do Ciebie o zaakceptowanie jego postanowień, chociaż z praktycznego punktu widzenia nic się nie zmienia w sposobie korzystania z naszego serwisu.

Jedyną rzeczą, która może budzić Twoje obawy jest profilowanie. Wyjaśniamy, że w naszym przypadku, tak jak dotychczas, skutkuje ono wyłącznie tym, że jeśli uprzednio byłeś/aś na stronie jakiegoś biura podróży, to z dużym prawdopodobieństwem nasi zaufani partnerzy reklamowi tacy jak Google serwować będą banery z widokami złocistych plaż.

Prosimy zapoznać się z polityką prywatności stosowaną na naszej stronie i zaakceptować jej postanowienia.

Może później

Elbląg czasów wojny

 
Elbląg, Spotkanie z Tomaszem Glinieckim przyciągnęło tłumy zainteresowanych wojenną historią Elbląga
Spotkanie z Tomaszem Glinieckim przyciągnęło tłumy zainteresowanych wojenną historią Elbląga (fot. WS)

Lotnik Bruno, robotnik Stefan, czołgista Wasilij, a także Reinhard, Hans, Florian, Max, Ilia, Nina i Iwan. Los zetknął ich w czasie II wojny światowej z Elbingiem (Elblągiem). Stąd wyruszali na front, tu pracowali bądź szturmowali miasto. Na międzynarodowy, krwawy konflikt każde z nich patrzyło inaczej. Historię o „Polaku, Rusku i Niemcu” opowiada Tomasz Gliniecki w książce „Elbląg czasów wojny”.

10 lutego 1945 roku żołnierze Armii Czerwonej zdobyli niemieckie miasto Elbing. 68 lat później w Elblągu Tomasz Gliniecki wydaje książkę, w której wraca do tamtych czasów. Wieloletni dziennikarz, obecnie pracownik Muzeum Archeologiczno-Historycznego i niezmiennie pasjonat historii swojego miasta „przekopał” tysiące dokumentów, wspomnień, pamiętników, fotografii, materiałów propagandowych, wycinków prasowych, by wyłonić z „okruchów” żywe postaci. Z kart książki „Elbląg czasów wojny” mówią do nas m.in. lotnik Bruno, esesman Reinhard, pilot Florian, bokser Max, snajperka Nina czy czołgista Wasilij. A to, czego nie mówią, dopowiada autor. Poznajemy 11 historii ludzi, których w latach 1939-45 los zetknął z Elblągiem.
       12 lutego (wtorek), wyjątkowo w klubie garnizonowym 16 Pomorskiej Dywizji Zmechanizowanej przy ul. Mierosławskiego 5, odbyło się spotkanie z cyklu w Kawiarence Clio. Rozmowy dotyczyły książki Tomasza Glinieckiego. Autor opowiadał o tym, jak szperał w przeszłości, co udało mu się odkryć i ustalić, a czego nadal poszukuje.
       O Elblągu - o walce, ale i o życiu codziennym w czasie II wojny światowej opowiada wystawa, którą również można oglądać w klubie garnizonowym. Wystawę przygotowało Stowarzyszenie Historyczno-Poszukiwawcze Denar.
      
       Tomasz Gliniecki o książce „Elbląg czasów wojny”:
       - Są to biogramy, czasem pisane prawie od zera, a czasem opierane na dokumentacji - od archiwów przez wspomnienia-pamiętniki, opracowania historyczne, zdjęcia, filmy. Z tych drobiazgów obudowywałem historie 11 osób. Jak to mówię „Polak, Rusek i Niemiec”. Ludzie trzech narodowości, od najniższej szarży aż po generałów. Jest wśród nich jednak kobieta, jest cywil- robotnik przymusowy, który pracuje w Elblągu. Są to opowieści z różnych stron. Czasami Elbląg wyłania się z nich bardzo dyskretnie, ale to kwestia mojego doboru materiału, by pokazać, że wojna dosięgała ludzi bardzo daleko. Na przykład opowiadam ostatnie dni życia polskiego pilota w 1939 r., zastrzelonego przez ludzi z dywizji, która przyszła z Elbląga.
       W kilku miejscach pokusiłem się o fantazję, ale bardzo prawdopodobną. Informuję zresztą o tym czytelnika, bo chcę, by on sam zdecydował czy mi wierzy, czy nie. Konwencja książki jest bardzo lubiana przez odbiorców. To reportaż historyczny, w mojej własnej narracji. Czytelnik może iść ze mną przez te historie. Rozdziały mają często dwie części. Pierwsza – bardzo dramatycznie ułożona, w której postać pokazuje swoje życie związane z Elblągiem. W drugiej z kolei ja pokazuję różnice w zapisach tego samego wydarzenia, obnażam oszustwa propagandy.
       Jednak książka jest efektem ubocznym, bo zbieram materiały związane z Elblągiem czasów wojny, w ogóle Elblągiem w XX wieku, do różnych celów. Część elblążan zna mnie z potężnego fotobloga, który prowadziłem od 2,5 roku. Znalazły się tam pojedyncze opowieści zwane „ okruchami”. Potem część tych „okruchów” przeniosła się na ekran w formie felietonów emitowanych w Telewizji Elbląskiej.
       Pojawiły się głosy osób zainteresowanych formą książkową tych historii. Stwierdziłem, że dobrze jest zacząć i zacząłem. 11 postaciami, ale nie zarzekam się, że nie będzie drugiej lub trzeciej części książki. Materiałów mam wiele. Jest kilkadziesiąt postaci bardzo ciekawych, wyrazistych po obu stronach tego konfliktu.
       To nie jest książka pisana dla fachowców, dla historyków. To raczej publikacja dla normalnych mieszkańców miasta, którzy chcą trochę więcej wiedzieć o jego historii.
       Ale nie chciałbym nazywać siebie znawcą historii Elbląga. Natomiast pasjonatem – tak. Lubię to miasto, poznaję je i tą wiedzą chcę się dzielić. A już szczególnie wiedzą wojskową, bo przyznaję się, zasobów archiwalnych, do jakich dotarłem, mam na najbliższe 10 lat pracy.
      
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
A moim zdaniem...
A moim zdaniem... (od najstarszych opinii)
  • Super książka, polecam !
  • gratulacje Tomek
  • " Lubię to miasto" ja też !!!!!
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0
    0
    Uszatek z PO(2013-02-14)
  • Pod uchem tego typa to chyba nie ja :)
  • Nie Dla Referendum ruchu palikota. Tak dla rozwoju kultury.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0
    0
    Jedyny tak przystojny(2013-02-15)
  • Szkoda Panie Tomaszu, że nie jest Panu znane miejsce pochówku tak żołnierzy niemieckich jak i ludności Elbinga. Taką wiedzę winien posiadać pracownik naszego Muzeum, a przy tym i autor książki o czasie wojny w tym mieście. Rodowity elblążanin
  • Do wypowiedzi pana radnego R. Klima na tym spotkaniu. Darzę Pana sympatią, ale zbulwersowała mnie wypowiedź dotycząca czynionych sugestii i dokonanej po części oceny postaw ludzkich. Czy zdeprawowani żołnierze armii bolszewickiej, byli ludźmi lepszymi od mieszkańców Elbinga, którzy niekoniecznie z racji własnych upodobań i sympatii byli posłuszni władzy nazistowskiej. Doskonale pamiętam nasze czasy w Elblągu - bezwzględnego posłuszeństwa władzy czerwonej, niemalże pod każdym względem - dziś, oczywistego totalitaryzmu. Nie można miłować jednych, a pogardzać drugimi. Dobra rada - niech Pan zawsze waży słowa. .. .Rodowity elblążanin
  • Wszyscy ciągle uczymy się historii tych ziem, tego miasta i dobrze że powstają takie książki i znajduje się ich wydawca tu w Elblągu pani Marzenna Bracka-Kondracka.
  • Szkoda, ze dzisiaj można wydawać wszystko. Kiedyś książki wydawali znawcy tematu, pasjonaci, specjaliści. Teraz niektóre książki to jak te kolorowe gazetki. Byle by pisać, pisać, pisać. ..
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0
    2
    Pleciuga(2013-02-16)
  • To akurat wartościowa pozycja !!!!!
  • Brawo, ciekawa książka, oby takich więcej.
  • Tomku, serdeczne gratulacje :-) Przeoczyłam ten wieczór. Szkoda. .. .:-) Ania Selke
Reklama