UWAGA!

Drogi Czytelniku,

uprzejmie informujemy, że w związku z wejściem w życie Rozporządzenia o Ochronie Danych Osobowych stworzyliśmy zgodną z nim politykę prywatności. Regulacje RODO zmuszają nas do wystąpienia z prośbą do Ciebie o zaakceptowanie jego postanowień, chociaż z praktycznego punktu widzenia nic się nie zmienia w sposobie korzystania z naszego serwisu.

Jedyną rzeczą, która może budzić Twoje obawy jest profilowanie. Wyjaśniamy, że w naszym przypadku, tak jak dotychczas, skutkuje ono wyłącznie tym, że jeśli uprzednio byłeś/aś na stronie jakiegoś biura podróży, to z dużym prawdopodobieństwem nasi zaufani partnerzy reklamowi tacy jak Google serwować będą banery z widokami złocistych plaż.

Prosimy zapoznać się z polityką prywatności stosowaną na naszej stronie i zaakceptować jej postanowienia.

Może później

Francesco Bottigliero: Muzyka potrzebuje inspiracji

 
Elbląg, Francesco Bottigliero poprowadzi koncert EOK
Francesco Bottigliero poprowadzi koncert EOK (fot. Michał Skroboszewski)

- Myślę, że to będzie przepiękny koncert. Podczas prób wyszło, że elbląscy kameraliści również coś od siebie dodają. Pojawiła się pewna propozycja, której nie ma na płycie. - mówi dyrygent i kompozytor Francesco Bottigliero, który w niedzielę (30 sierpnia) poprowadzi elbląskich kameralistów.

- Skąd u Pana tak doskonała znajomość języka polskiego?

- Dziękuję. Mieszkam w Polsce już ponad 10 lat. „Zatrzymała” mnie tu moja ówczesna narzeczona, dziś już żona. Muzycy mają naturalną łatwość uczenia się języków obcych ze słuchu. Jesteśmy bardziej wrażliwi, słuchamy i powtarzamy.

 

- Na niedzielnym koncercie z Elbląską Orkiestrą Kameralną zagracie utwory z Pana autorskiej płyty "Portrais".

- To moja druga autorska płyta inspirowana światem malarzy, ogólnie artystów. Można powiedzieć, że to muzyka ilustracyjna. Mamy np. cztery portrety „hiszpańskie”, z których każdy jest zainspirowany inną postacią hiszpańskiego świata artystycznego. Jest Picasso, Salvador Dali i inni. Pewną niespodzianką będzie premierowe wykonanie utworów zainspirowanych Zdzisławem Beksińskim. To będzie muzyka, nie chciałbym powiedzieć jak z horroru, ale bardziej ostra, mniej melancholijna. Oprócz moich kompozycji publiczność będzie miała okazję wysłuchać prapremierowego wykonania „Czasu” Adama Wesołowskiego. W sumie to też cztery portrety wewnętrzne, swoista percepcja czasu. Szykujemy też niespodziankę dla publiczności, dlatego teraz nie chciałbym zdradzać tajemnicy. To ambitny program, ale cieszę się, że mogę go wykonać z tak „młodzieżowym” zespołem jakim są elbląscy kameraliści. W tym zespole jest moc.

 

- Skąd pomysł na taką płytę?

- Uwielbiam sztukę, a już historię sztuki to wyjątkowo. Zafascynowany jestem impresjonizmem i sztuką XX wieku. To też bardzo dobra inspiracja dla moich utworów. Muzyka potrzebuje inspiracji: albo robi to tekst, albo obrazu. Przy czym „obraz” rozumiem bardzo szeroko: to może być krajobraz, ilustracja. Dlatego właśnie malarstwo jest takim dobrym „partnerem”, z którym muzyka tak dobrze „żyje”. Sama płyta jest bardzo ciekawa. Każdy utwór jest wykonany przez niezwykły zespół. Jest tam trio w składzie: klarnet, skrzypce i fortepian. Repertuar na taki zespół jest stosunkowo ubogi. Warto też zwrócić uwagę na „Portret hiszpański”, który na płycie wykonuje oktet smyczkowy [ośmiu skrzypków – przyp. SM], to też niezwykły ansamble. Jutro, zagramy ten utwór w wersji na orkiestrę kameralną.

 

- Dla elbląskich kameralistów jutrzejszy koncert też będzie swoistym novum. Dotychczas Pana utwory nie były grane w Elblągu.

- Podczas próby mam świadomość, że są „dwie prędkości”. Ja ten repertuar znam, kameraliści dopiero go poznają. To jest dodatkowa trudność, w porównaniu z próbami do utworów, które „wszyscy znają”: Mozarta, Bacha i innych. Jednym zdaniem: dyrygent powinien być bardziej cierpliwy. Partytura koncertu jest dość wymagająca. Trzeba też pamiętać, że orkiestra ma prawie 60 minut wykonywania nowego repertuaru. To nie jest mało.

 

- Ciekawi mnie sprawa podejścia Pana do wykonywania pańskich utworów przez różne orkiestry i zespoły. Wiadomo, że Pan ma wzorzec, jak te utwory powinny brzmieć. Ale każdy zespół, orkiestra dodaje coś od siebie.

- Myślę, że to będzie przepiękny koncert. Podczas prób wyszło, że elbląscy kameraliści również coś od siebie dodają. Pojawiła się pewna propozycja, której nie ma na płycie. Jaka? O tym publiczność będzie mogła przekonać się na koncercie. Jesteśmy bardzo dobrze przygotowani i spodziewam się pięknych chwil. Na pewno zdarzy się coś nowego, jak na każdym koncercie. Pewną niespodzianką było dla mnie, że w tak małym mieście, jakim jest Elbląg spotkałem się z tak dobrym zespołem jak Elbląska Orkiestr Kameralna. Można ją porównać do podobnych zespołów kameralnych z dużo większych miast jak Wrocław, Katowice, Kraków. Dlatego trzeba uwrażliwić mieszkańców, żeby byli obecni na każdym wydarzeniu elbląskich kameralistów. Elblążanie, macie perełkę.

 

- Jeżeli będą niespodzianki, to pozytywne.

- Jak już wcześniej wspomniałem, szykuję pewną niespodziankę związaną z moją wizytą w Elblągu. Mieszkam naprzeciw katedry pw. św. Mikołaja i codziennie budzą mnie dzwony. To taka mała podpowiedź, czego się można spodziewać.

 

- Dziękuję za rozmowę.

 

Koncert "Pożegnanie lata"

30 sierpnia, niedziela, godz. 18:00, Sala Koncertowa Zespołu Państwowych Szkół Muzycznych w Elblągu

 

Wykonawcy:

Francesco Bottigliero – dyrygent, kompozytor

Elbląska Orkiestra Kameralna

 

W programie m.in. autorskie utwory pochodzące z płyty "Portrais"

 

Elbląska Gazeta Internetowa portEl.pl jest patronem medialnym Elbląskiej Orkiestry Kameralnej.

rozmawiał Sebastian Malicki
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
A moim zdaniem...

Przeczytaj też co działo się w Elblągu wcześniej

Reklama