Napad na Dąbrowskiego. Oskarżony spokojny, z różańcem w dłoniach

Przed Sądem Okręgowym w Elblągu zeznawali w czwartek (12 marca) kolejni świadkowie w procesie Michała H., który jest oskarżony o rozbój z użyciem niebezpiecznego narzędzia na ul. Dąbrowskiego w kwietniu ubiegłego roku. Napadnięty mężczyzna zmarł w szpitalu wskutek odniesionych ran.
Sąd przesłuchał w czwartek kolejnych świadków w procesie Michała H., oskarżonego o napad na ul. Dąbrowskiego z 2 kwietnia 2025 roku. Jednym z nich był mężczyzna początkowo zatrzymany przez policję w tej sprawie, następnie zwolniony, jako niemający z nią związku. To na jego posesji przez około tydzień stał volkswagen, którym wcześniej mieli się poruszać sprawcy zdarzenia. Świadek zeznał, że o pozostawienie auta poprosił go telefonicznie znajomy. Znajomy twierdził, że samochód popsuł się w pobliżu należącej do świadka działki. W tym czasie świadka nie było w domu, prowadzi firmę i wykonywał wówczas zlecenie. Auto obejrzał, gdy wrócił do domu.
- Zaglądałem do środka, fotel od strony pasażera był położony na płasko. Wnętrze wyglądało dość porządnie, jak na taki stary samochód. Nic więcej w środku nie widziałem, bo nie zwracałem na to uwagi. Nie widziałem żadnych przedmiotów, ubrań i tak dalej - zeznawał świadek.
Świadek podkreślał, że ze sprawą napadu nie ma nic wspólnego, a oskarżonego Michała H. nie zna i po raz pierwszy zobaczył go dziś na sali sądowej. Jednak zeznał, że znał Macieja A., ofiarę napadu.
Przypomnijmy, że oskarżony to Michał H. ma 35 lat, wykształcenie średnie, nie był nigdy karany, ostatnio pracował jako trener personalny. Jest mieszkańcem Białegostoku. W toku postępowania oraz podczas pierwszej rozprawy odmówił składania wyjaśnień. Prokuratura oskarżyła go z artykułu 280 kodeksu karnego, czyli o rozbój, w związku z artykułem 156 kodeksu karnego, par. 3, czyli o spowodowanie uszczerbku na zdrowiu, którego skutkiem jest śmierć. Michał H. nie przyznaje się do winy, a jego obrońcy twierdzą, że nie ma on nic wspólnego z tą sprawą.
Podczas rozprawy oskarżony jest spokojny, dziś pojawił się na niej z różańcem w ręku. Zdaniem obrony osoby, które dokonały napadu, nadal przebywają na wolności. Przypomnijmy też, że drugiego z domniemanych sprawców rozboju nie udało się zatrzymać, prokuratura umorzyła tę część postępowania.
Dodajmy też, że Maciej A., ofiara napadu, kilka miesięcy przed zdarzeniem opuścił zakład karny, gdzie odbywał wyrok za narkotyki.
Oskarżonemu Michałowi H. grozi do 20 lat więzienia.
Do tej sprawy wrócimy.