Gawęda o szkarłatnych różach i białych laubzekinach (Opowieści z Dąbrowy, odc. 12)

W samym sercu Dąbrowy stoi stary dom z czerwonej cegły, nakryty dachem z ceramicznej dachówki. Już z daleka przyciąga wzrok. Może nie tyle urodą, co otaczającą go aurą tajemniczości. Zatopiony w gęstej zieleni zdaje się ukrywać przed światem. Jego ściany oplata ciemny bluszcz, który niczym pancerz chroni jego sekretów. Okna, uwięzione w tej zielonej zasłonie, sprawiają wrażenie ślepych oczu bacznie obserwujących każdego, kto odważy się podejść bliżej. Tuż przy ganku rozrasta się okazały krzew szkarłatnych róż. Każdego lata obsypuje się kwiatami tak intensywnie, że trudno oderwać od niego wzrok. Dopiero gdy róże przekwitną, spośród liści wyłaniają się delikatne, białe laubzekiny – misternie wycinane drewniane dekoracje zdobiące ganek. To właśnie te dwa motywy – szkarłatne róże i białe laubzekiny – są niemymi świadkami historii o miłości, namiętności, zazdrości i zemście. Historii, która wydarzyła się tu przed laty - pisze Daniel Lewandowski, zachęcając do odkrycia pewnej gawędy.
Dom zbudowano pod koniec XIX wieku. Należał do młynarza Hansa – właściciela leśnego młyna nad Kumielą, ukrytego pośród Lasu Rakowskiego. Od domu do młyna było niespełna kilometr. Łączył je szeroki dukt prowadzący najpierw przez pola, a potem przez las. Tędy okoliczni gospodarze przywozili worki pełne zboża i wracali z mąką.
Hans był człowiekiem zamożnym i wymagającym. O jego majątku świadczył nie tylko młyn, ale i sam dom. Wiejskie budynki rzadko otrzymywały ryzality czy ozdobne układy cegieł. Hans jednak chciał, aby jego siedziba wyglądała dostojniej niż zwykłe gospodarstwo. Cegłę i dachówkę sprowadzono z pobliskiej cegielni, a murarze zadbali o każdy detal. Ich kunszt przetrwał do dziś.
Każdego ranka młynarz jechał do pracy zaprzęgiem konnym. Towarzyszył mu parobek, bo praca w młynie wymagała nie tylko doświadczenia, lecz przede wszystkim siły. Trzeba było dźwigać ciężkie worki, usuwać awarie mechanizmów i nieustannie walczyć z kapryśną wodą, która nie raz uszkadzała zastawkę i podmywała zaporę. Była to praca od świtu do zmroku. Sam Hans rzadko chwytał za worek. Zajmował się ważeniem zboża, rachunkami i pilnowaniem interesów. Wszystko musiało się zgadzać.
Nikt nie znał takich dekoracji
Niedługo przed wydarzeniami, o których za chwilę opowiem, Hans zatrudnił nowego pomocnika. Paul miał zaledwie dwadzieścia lat. Był wysoki, silny i pracowity. Szybko zdobył zaufanie młynarza, choć nie było to łatwe. Hans uchodził za człowieka zamkniętego w sobie, surowego i nieufnego.

Był znacznie starszy od swojej młodej żony Sophie, którą poślubił, mimo że była ubogiego pochodzenia i miała nader skromny posag. Ale jej uroda to z nawiązką rekompensowała. Młynarz traktował ją zresztą bardziej jak inwestycję niż partnerkę. Ich małżeństwo był chłodną transakcją, w efekcie której młoda kobieta stała się kolejnym cenny nabytkiem, a może trofeum starzejącego się młynarza. W zamian otrzymała szansę na dostatnie życie.
Tyle tylko, że dostatek nie zawsze oznacza szczęście. Niezwykle urodziwa i młoda żona u boku starawego młynarza była pretekstem do plotek i uszczypliwości. Wszystko oczywiście za plecami, bo młynarz był we wsi najbogatszy, miał rozległe znajomości i mógł zaszkodzić. Ludzie więc szeptali i podśmiewali się, kiedy kazał pobudować na fasadzie domu drewniany ganek i ozdobić go białymi laubzekinami. We wsi mówili, że stary młynarz nie radząc sobie w alkowie, choć w ten sposób chciał sprawić przyjemność młodej żonie. Nikt wcześniej takich dekoracji w Damerau (dziś Dąbowa) nie znał. Filigranowe kształty laubzekinów miały nawiązywać do misternych dekoracji na firankach w oknach ich domu.
Piękna Sophie przesiadywała więc samotnie całe letnie dnie na ganku, a jedyną atrakcją była obserwacja ospałego ruchu na przebiegającej nieopodal drodze Elbing – Trunz (dziś Milejewo). Czuła się samotna, niezrozumiana, uwięziona w bogatej klatce, zamknięta w monotonii życia odmierzanego kolejnymi zarobionymi dukatami. Ale ani młynarz ani jego pieniądze nie mogły dać jej szczęścia.
Nieszczęśliwy wypadek
Którejś wiosny wydarzył się nieszczęśliwy wypadek. Ciężka belka przygniotła Paula. Złamane żebra i ręka wyłączyły go z pracy na wiele tygodni. Hans, choć niechętnie, zgodził się, aby Paul rekonwalescencję odbywał w jego domu. Na ten czas zatrudnił innego robotnika. Zapewne sądził, że postępuje rozsądnie. Nie przeczuwał jaki popełnił błąd. Nie przewidział bowiem, że samotność jest czasem silniejsza od rozsądku.
Młody parobek i młoda gospodyni zaczęli spędzać ze sobą całe dnie. Najpierw były rozmowy. Potem spojrzenia. Wreszcie słowa, których nie powinno usłyszeć żadne z nich. Miłość nie wybuchła nagle. Przyszła cicho, niemal niezauważenie. Strzegli swojej tajemnicy skrzętnie przed młynarzem i całym światem, bacząc by nikt tego nie zauważył.
Gdy Paul odzyskał część sił, wykonywał drobne prace wokół domu. Wtedy właśnie posadził przy ganku krzew szkarłatnych róż. Nikt nie zwrócił na to większej uwagi.
Szczęście jednak, szczególnie takie skradzione innym, nigdy nie trwa długo. W małej wsi tajemnice żyją krótko. Zanim minęło lato, zaczęły krążyć plotki. Najpierw między sąsiadkami, później w karczmie, aż w końcu dotarły do uszu młynarza.

Nikt nie wie, co wydarzyło się naprawdę. Według jednej wersji zdradzony mąż przyłapał kochanków „in flagranti”. Według innej przez wiele tygodni udawał, że niczego nie podejrzewa, cierpliwie czekając na odpowiedni moment, by się zemścić. Pewne jest tylko to, że pewnej nocy młody parobek zniknął bez śladu. Jedni twierdzili, że uciekł, obawiając się zemsty. Inni szeptali, że padł ofiarą zazdrości starego młynarza. Przez lata opowiadano o światłach widywanych nocą przy stawie młyńskim i o krokach słyszanych wokół ganka. Prawda zaginęła gdzieś między plotką a legendą.
Młynarz skazał niewierną żonę na areszt domowy. Nie wolno jej było wychodzić z domu. Do jej pilnowania wynajął starszą kobietę, która nie spuszczał jej z oka.
Lata mijały. Krzew róż rozrastał się coraz bardziej. Każdej wiosny wspinał się wyżej po ganku, oplatając białe laubzekiny czerwonymi pędami i kwiatami. Sophie szybko się domyśliła, że to pamiątka jaką zostawił jej Paul po to, by o nim pamiętała.
Pozostały znaki tamtej historii
Od tamtych wydarzeń minęło ponad sto lat. Nie wiadomo co stało się z Paulem ani czy Sophie jeszcze kiedyś zaznała szczęścia. Pozostały tylko dwa znaki tamtej historii. Białe laubzekiny – świadectwo małżeństwa pozbawionego ciepła, zbudowanego bardziej na wyrachowaniu niż uczuciu. I szkarłatne róże – symbol miłości, która rozkwitła zbyt późno i miała zbyt wysoką cenę. Każdego lata oba te symbole spotykają się na starym ganku, przypominając, że największe ludzkie namiętności potrafią przetrwać znacznie dłużej niż ci, którzy je przeżywali. Stary dom w Dąbrowie jest świadkiem tamtych wydarzeń. Być może od dziś mijający go ludzie będą patrzeć na niego inaczej
Daniel Lewandowski
Osoby zainteresowane historią Dąbrowy, jej dniem dzisiejszym jaki i przyszłością tej dzielnicy Elbląga zapraszam do współpracy i kontaktu pod adresem daniel.lewandowski1967@gmail.com Zachęcam też do włączenia się w działania Stowarzyszenia „Nasza Dąbrowa”. Do tej pory na temat i w sprawach tej dzielnicy ukazały się następujące publikacje mojego autorstwa:
- Opowieści o Dąbrowie, odc. 1 - Publiczna Szkoła Powszechna w Dąbrowie - czy ktoś jeszcze pamięta?
- Opowieści o Dąbrowie, odc.2 – Lata powojenne
- Opowieści o Dąbrowie, odc.3 - Lata 1945-54 na podstawie kroniki szkolnej
- Opowieści o Dąbrowie, odc. 4 - Lata 1954-72 na podstawie kroniki szkolnej
- Opowieści o Dąbrowie, odc. 5 - Ciekawostki o Kumieli, młynach leśnych, mostach i … Grunwaldzie
- Opowieści o Dąbrowie, odc. 6 - Wspomnienia byłych i obecnych mieszkańców Dąbrowy
- Opowieści o Dąbrowie, odc. 7 - Jeszcze o leśnych młynach i kuźni na Kumieli. Errata
- Opowieści o Dąbrowie, odc. 8 - Daleko od miasta i jego standardów, czyli dąbrowskie bolączki
- Opowieści o Dąbrowie odc. 9 - Na rubieżach miasta
- Opowieści o Dąbrowie, odc. 10 - O tym, jak czyn społeczny może być pożyteczny
- Odkryj „Romantyczną Wysoczyznę Elbląską”
- Rozpoznaj, dotrzyj i wyślij zdjęcie! – Konkurs 1
- Rozpoznaj, dotrzyj i wyślij zdjęcie! – Konkurs 2
- Rozpoznaj, dotrzyj i wyślij zdjęcie! – Konkurs 3
- Rozpoznaj, dotrzyj i wyślij zdjęcie! – Konkurs 4
- Czas na quiz. O Dąbrowie
- Uprawiasz turystykę rowerową lub pieszą? Zagłosuj na centrum rekreacji w Dąbrowie! (Opowieści o Dąbrowie, odc. 11)